Przepisy przygotowane przez resort finansów spowodują, że instytucje finansowe nie będą mogły promować swoich produktów w telewizji i radiu. Prace nad wdrożeniem nowych reguł reklamowania się przez instytucje finansowe są na finiszu. Polski projektodawca chce pójść dalej, niż wymaga tego od nas Unia Europejska

Ministerstwo w porozumieniu z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznało, że przy okazji prac nad ustawą o kredycie hipotecznym należy uporać się z wprowadzającymi w błąd reklamami pożyczek konsumenckich. Co to oznacza w praktyce? Koniec drobnego druczku i przekonywania, że można wziąć „kredyt za 0 zł”, podczas gdy prowizje i koszty obsługi w rzeczywistości wynoszą drugie tyle co sama pożyczana kwota.

Wiele informacji – mowa o nawet 10 pozycjach – będzie musiało zostać przedstawionych w reklamie w sposób tak samo widoczny, czytelny i słyszalny jak dane liczbowe dotyczące kosztu kredytu. Innymi słowy, jeśli przedsiębiorca będzie chwalił się niskim oprocentowaniem przez 15 sekund telewizyjnego spotu, przez taki sam czas i w takiej samej formie (wielkość czcionki, umiejscowienie informacji na ekranie itd.) będzie musiał informować o rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania czy całkowitej kwocie kredytu.