Kto pamięta „Greka Zorbę”? Być może niewielu, bo piękny film z genialnym Anthonym Quinnem powstał w latach 60. zeszłego wieku, a znakomita książka była wydana jeszcze wcześniej. Opowieść kończy się katastrofą. Ci, którzy będą podejmować decyzje w sprawie restrukturyzacji kredytów we frankach, powinni książkę przeczytać, a film zobaczyć.
Pokrótce przypomnę: młody Anglik, pisarz, a nie żaden biznesmen, postanawia na Krecie eksploatować kopalnię, którą dostał w spadku. Nie ma w tym najmniejszego doświadczenia, lecz napotkany pod drodze Alexis Zorbas przedstawia mu się jako fachowiec w każdej dziedzinie, także od górnictwa. Do transportu drewna, by kopalnię wyremontować, a potem do przewożenia wydobytego urobku na górzystej Krecie potrzebna jest kolejka linowa. Odtwarzają starą, nieużywaną od lat i mocno nadgryzioną zębem czasu. Alexis twierdzi, że powinna wytrzymać. Kiedy rusza załadowana, zrywają się liny, walą podpory. – Ale piękna katastrofa, szefie – mówi Alexis Zorbas.
Co ta opowieść, w gruncie rzeczy i egzystencjalna, i filozoficzna, a w żadnym stopniu niedotycząca zagadnień związanych z ekonomiką (nawet górnictwa) ma wspólnego z walutowymi kredytami hipotecznymi i prezydencką propozycją rozwiązania tego problemu? Kancelaria Prezydenta przedstawiła projekt, którego skutki nie zostały policzone. Policzyć ma je dopiero Komisja Nadzoru Finansowego.