Dyskusja o jakości pracy pośredników finansowych toczy się od lat. Fachowcy podkreślają, że sytuacja, w której za pracę na rzecz kredytobiorcy prowizję płacą kredytodawcy, to rynkowa patologia. Trudno się bowiem dziwić, że doradzający patrzy w takiej sytuacji nie na to, by zyskał klient, lecz raczej na to, która korporacja mu więcej zapłaci. Do podobnych wniosków powoli dochodzą też rządzący i zapowiadają zmiany w zakresie finansowania pracy pośredników.

Okazją ma być ustawa o działalności instytucji pożyczkowych i pośredników kredytowych nowelizująca także ustawę o kredycie konsumenckim. Jej projekt jest dopiero na etapie założeń, które zostały skierowane do Stałego Komitetu Rady Ministrów. Niebawem jednak będzie musiała wejść w życie, gdyż służyć ma między innymi implementacji unijnej dyrektywy 2014/17/UE z 4 lutego 2014 r. w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi (Dz.U. UE L060). Dyrektywa wprowadza między innymi obowiązek rejestrowania i nadzorowania działalności instytucji niekredytowych, oferujących umowy o kredyt związane z nieruchomościami. MF chce więc, aby Komisja Nadzoru Finansowego stała się organem rejestrującym i nadzorczym w stosunku do pośredników kredytowych, a działalność taka w obszarze kredytów związanych z nieruchomościami stanie się działalnością wymagającą zezwolenia.

Czas na wdrożenie unijnej regulacji mamy do marca 2016 r.

Różne wizje zmian

Zarówno Ministerstwo Finansów, jak i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Komisja Nadzoru Finansowego są zgodni co do tego, że zmiany są niezbędne. Różne są jednak pomysły ucywilizowania rynku.

Resort finansów proponuje bowiem, aby pośrednicy byli zobowiązani do przekazywania konsumentom informacji między innymi o tym, w jakiej kwocie otrzymują prowizje od kredytodawców. Powinni to robić jeszcze przed zawarciem umowy. Ministerstwo dodatkowo chce przeciwdziałać nadużyciom i proponuje, aby pośrednicy musieli konsumentów informować także o wszystkich wynagrodzeniach przekazywanych im przez kredytodawcę. Ponadto konsument będzie powiadamiany, że ma prawo zwrócić się o informacje o różnicach w wysokości prowizji uzyskiwanych przez pośrednika, w przypadku gdy działa on na rzecz kilku kredytodawców. W ocenie urzędników powinno to sprzyjać rozwojowi rzetelnego pośrednictwa kredytowego. Jeśli bowiem potencjalni kredytobiorcy będą mogli bez trudu sprawdzić, ile pośrednik otrzymuje pieniędzy od banku, to łatwiej będzie im ocenić, czy rzeczywiście rzetelnie im doradza, czy też myśli wyłącznie o własnym interesie.

UOKiK i KNF uważają jednak, że resort finansów chce podejść do problemu zbyt asekuracyjnie. Na podstawie dyrektywy, a dokładniej jej art. 7 ust. 4, państwo członkowskie może bowiem całkowicie zakazać wypłaty prowizji przez kredytodawcę pośrednikowi. I właśnie zastosowanie tego rozwiązania proponują oba urzędy.

Wiceprezes UOKiK Dorota Karczewska uważa, że nałożenie zakazu pomogłoby wyeliminować sytuacje, w których pośrednicy przedstawialiby jako najkorzystniejszą ofertę tego kredytodawcy, od którego otrzymają najwyższe wynagrodzenie. Jej zdaniem obecnie jest tak, że większość doradców działa na rzecz banków, a nie konsumentów. Gdyby zaś określić, że kredytodawca prowizji nie płaci, pośrednicy musieliby dążyć do oferowania swoim klientom najkorzystniejszych rozwiązań. Inaczej najzwyczajniej w świecie konsument poszedłby do innego doradcy.

– Obecny model pośrednictwa, w którym pośrednik otrzymuje prowizję od kredytodawcy, powoduje, że wspólnym interesem kredytodawcy i pośrednika jest zaproponowanie produktu tego kredytodawcy jak największej liczbie konsumentów, nawet jeśli oferty konkurencyjnych kredytodawców są dla nich dużo korzystniejsze – zwraca uwagę prezes Karczewska.

Decyzja rządu

KNF również podkreśla, że zmiana obecnego modelu wynagradzania pośredników kredytowych sprzyjałaby eliminacji niewłaściwych praktyk dotyczących doboru oferty dla konkretnego zainteresowanego. Zarazem w przedstawionej do założeń opinii komisja stanowczo zaznacza, że proponowane przez resort finansów podejście oznaczać będzie, że nie wyciągnięto właściwych wniosków z dotychczasowych negatywnych doświadczeń występujących choćby na rynku ubezpieczeń.

Spór ten ostatecznie jednak rozstrzygnąć zapewne będzie musiał rząd. Ministerstwo Finansów twierdzi bowiem, że przyjęcie modelu, w którym to konsument ponosi koszty usług pośrednictwa kredytowego, jest rozwiązaniem zbyt daleko idącym. Mówiąc wprost: jeśli to obywatele będą mieli płacić za wybór najkorzystniejszej oferty, istnieje duże ryzyko, że w ogóle zrezygnują z pomocy specjalistów i sami będą chodzili od banku do banku. A najkorzystniejsza na pierwszy rzut oka oferta może w praktyce okazać się najgorszą.

– Propozycja ministerstwa wydaje mi się wystarczająca. Ochronę praw konsumenta należy realizować przede wszystkim poprzez przedstawianie rzetelnej informacji – uważa radca prawny Bartosz Wyżykowski, zastępca dyrektora departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Jego zdaniem wprowadzenie dalej idących rozwiązań można by rozważyć dopiero wówczas, gdyby okazało się, że informowanie przez pośredników o pobieranej prowizji jest nieskuteczne.

Etap legislacyjny

Założenia skierowane do Stałego Komitetu RM