Korzystanie ze zwykłej debetówki za granicą wiąże się z wysokimi prowizjami za przewalutowanie transakcji. Dlatego wybierając się na urlop, lepiej zabrać ze sobą bardziej wyspecjalizowany plastik. Inaczej będziemy żałować
Niezależnie od tego, czy z karty skorzystamy w zagranicznym bankomacie, czy zapłacimy nią w sklepie, te transakcje będą musiały zostać przeliczone z waluty kraju, w którym karta została użyta, na złote. A prowizje wcale nie są niskie, bo wynoszą nawet 6 proc. Na szczęście klienci banków mogą uniknąć zwiększonych kosztów. Służyć temu mogą rachunki walutowe i wydane do nich karty debetowe.
W mBanku można uzyskać karty debetowe wydawane do rachunków prowadzonych w euro, dolarze i funcie brytyjskim. Prowadzenie konta jest bezpłatne, podobnie jak użytkowanie karty, ale tylko w pierwszym roku. Później trzeba zapłacić kilkadziesiąt złotych rocznie. Opłaty można uniknąć, zastrzegając kartę po powrocie z urlopu. W tych samych trzech walutach karty wydają także inne banki, m.in. BZ WBK czy PKO BP.