Kluza: Pomoc powinna dotyczyć wszystkich kredytobiorców, nie tylko frankowiczów

23.07.2015, 09:30; Aktualizacja: 23.07.2015, 10:04
Bank

Banki w procesie badania zdolności kredytowej, dokonując wyceny ryzyka wybierają również adekwatne zabezpieczenieźródło: ShutterStock
autor zdjęcia: schutterstock

- Kredyty hipoteczne to przecież nie tylko frankowicze. Uważam, że (wykorzystując to, że wreszcie w Polsce politycy i opinia publiczna zwrócili uwagę na frankowiczów) państwo powinno pójść jeszcze dalej. Otóż potrzeba w ogóle audytu działalności kredytowej banków związanej z celami mieszkaniowymi i, jeśli to będzie potrzebne, szerszego spektrum reakcji - podkreślił w rozmowie z PAP dr Stanisław Kluza, ekonomista, były szef Komisji Nadzoru Finansowego, członek Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

wróć do artykułu

Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:PAP
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • JanNowak(2015-07-23 12:54) Zgłoś naruszenie 00

    zanim tu się zjawi stado krzykaczy, postaram się wyjaśnić o co chodzi z tymi kredytami, które potocznie nazywa się “frankowymi”:

    W przypadku normalnych kredytów złotówkowych zobowiązania kredytobiorcy reguluje jedna zmienna - oprocentowanie wynikające z WIBOR.
    W przypadku kredytów indeksowanych do CHF zobowiązania kredytobiorcy regulują dwie zmienne: - stawka oprocentowania wynikająca z LIBOR - oraz kurs PLN/CHF

    W OBU RODZAJACH KREDYTÓW KAPITAŁ ZOSTAŁ JEDNAK WYPŁACONY W ZŁOTÓWKACH, a indeksacja do kursu CHF jest tylko zabiegiem księgowym służącym określeniu bazy kapitałowej do wyliczenia wielkości raty wynikającej z oprocentowania LIBOR. Mówiąc prościej - oprocentowana stawką LIBOR jest nie kwota, która bank faktycznie pożyczył, tylko kwota, która wynika z przemnożenia wypłaconych pieniędzy przez mnożnik wynikający z aktualnego stosunku PLN do CHF. Oznacza to, że baza, od której naliczane są odsetki wynikające z aktualnego LIBORU jest ruchoma i zależy od bieżącego kursu franka. Kurs CHF i LIBOR się wzajemnie bilansują - jak kurs rośnie, to LIBOR maleje, jak kurs spada, to LIBOR rośnie. Dzięki temu wysokość rat jest w miarę stabilna. Jak kurs jest wysoki, to mamy niskie oprocentowanie, ale spłacamy więcej kapitału niż faktycznie pożyczyliśmy, a jak kurs jest niski to spłacamy mniej kapitału niż pożyczyliśmy, ale za to jego oprocentowanie jest wysokie. Bank tak czy inaczej wychodzi na swoje. Nie zmienia to faktu, że bank wypłacił kredyt w złotówkach i tylko te pieniądze są jego prawdziwym kosztem.

    dla przykładu:
    bank pożyczył w lipcu 2008 kapitał wysokości 100 tys PLN
    w tamtym czasie było to równe 50 tys CHF, i do takiej kwoty jest INDEKSOWANY dług. proszę zapamiętać: indeksowany.
    Bank nie nalicza oprocentowania LIBOR od wypłaconych 100 tys PLN, tylko od 200 tys PLN (bo tyle jest dzisiaj warte 50 tys CHF). Czyli płacimy niskie oprocentowanie, ale od kwoty dużo większej niż faktycznie została pożyczona. Zwykła sztuczka księgowa. Bank nie ma żadnych zobowiązań w CHF, bo kurs tej waluty jest tylko odniesieniem. Równie dobrze odniesieniem mogłaby być liczba dni deszczowych w roku albo powierzchnia księżyca.

    Nigdzie po drodze nie pojawiają się żadne realne CHFy.
    Po pierwsze dlatego, że nie ma takiej potrzeby - kredyty zostały udzielone w złotówkach.
    Po drugie dlatego, że byłoby to niemożliwe - nikt w Polsce nie trzyma depozytów w CHF, więc jest oczywiste, że banki nie mogły sfinansować tak masowej akcji kredytowej kapitałem w tej walucie. Zresztą, gdyby w latach 2005-2008 na polskim rynku pojawił się popyt na kilkadziesiąt miliardów franków, to waluta ta momentalnie by zdrożała. Zamiast tego stało się odwrotnie - im więcej banki udzielały kredytów indeksowanych do CHF, tym bardziej ta waluta taniała (dołek to lipiec 2008).

    Powodem dla którego cały ten mechanizm był tak atrakcyjny dla banków jest SPREAD, czyli dodatkowa (nieujęta w umowie kredytowej) marża banku doliczana zupełnie arbitralnie do kursu po którym przeliczane są zobowiązania kredytobiorcy. Powoduje to, że realne oprocentowanie kredytu jest zupełnie inne niż to które nominalne wynika z zestawienia LIBOR z oficjalnym kursem NBP. Jest to sposób na obejście ustawy antylichwiarskiej i źródło niebotycznych zysków banków.

    Ryzyko dla kredytobiorców jest takie, że jeśli z jakiegokolwiek powodu (choroba, utrata pracy, chęć zmiany lokum itd) będą chcieli się wycofać z umowy kredytowej w trakcie jej trwania, to bank uzbrojony w tzw “bankowy tytuł egzekucyjny” postawi w tryb natychmiastowej wymagalności właśnie tę wirtualną kwotę od której naliczał oprocentowanie wg stawek LIBOR, a nie faktycznie wypłacony kapitał. W obecnych warunkach kursowych oznacza to, że klient po iluś latach regularnego spłacania rat, będzie musiał zwrócić bankowi dwa razy tyle ile od niego realnie pożyczył. Bardzo często jest to również dużo więcej niż wynosi wartość nieruchomości, którą nabył za ten kredyt. Biorąc pod uwagę nadzwyczajne okoliczności, w jakich się znaleźliśmy (masowy dodruk pieniądza i wojny walutowe), potencjał wzrostu kursu CHF, a wraz z nim zadłużenia kredytobiorców, jest w praktyce nieograniczony. Jedyną możliwością zerwania takiej umowy jest ogłoszenie bankructwa (ze wszystkimi konsekwencjami, które z tego wynikają). Dlatego potrzebna jest tutaj interwencja państwa. oczywiście interwencja prawna, a nie finansowa.

    A teraz odnośnie "przewalutowania".
    Przede wszystkim sam termin jest mylący, bo nie trzeba niczego przewalutowywać - nikt nikomu nie wypłacił żadnych CHFów. Wszystkie zobowiązania kredytobiorców są w złotówkach.
    Chodzi po prostu o to, żeby kredyty bazujące na dwóch zmiennych (stawka LIBOR + bieżący kurs CHF), które okazały się wyjątkowo ryzykowne w warunkach globalnego kryzysu i wojny walutowej, zamienić na bezpieczniejsze kredyty bazujące na tylko jednej zmiennej, czyli oprocentowaniu wynikającym ze stawki WIBOR.

    jest to również tylko i wyłącznie zabieg księgowy, a jedyny koszt z tym związany to wyrównanie różnicy między dotychczasowymi kosztami obsługi kredytu indeksowanego, a analogicznego (na tę samą kwotę udzielonego kapitału) złotówkowego. Po takim wyrównaniu bank rezygnuje z mechanizmu indeksacji kwoty bazowej, a kredyt rozliczany jest jedynie według stawek WIBOR (tak jak wszystkie kredyty złotówkowe).

    Z tego co wiem, wszyscy wypowiadający się w tej kwestii “frankowcy” chętnie dopłacą z własnej kieszeni do tego rozwiązania.
    Nie ma potrzeby angażowania w to żadnych publicznych pieniędzy, a koszty dla banków są zerowe - klienci dalej będą spłacać pożyczony kapitał, który dodatku będzie od teraz wyżej oprocentowany (stawki WIBOR są wyższe niż LIBOR). Jedyna pomoc jakiej kredytobiorcy oczekują od państwa polskiego ma charakter prawno-instytucjonalny.

    Odpowiedz
  • wared(2015-07-23 13:29) Zgłoś naruszenie 00

    banki przez ostatnie kilkanaście lat wyprowadziły z Polski (czytaj okradły Polaków) na kilkaset miliardów złotych . z samych przekrętów na kursie franka ukradły ok. 50 mld zł a teraz kłamią że stracą na przewalutowaniu. To tak jakby kieszonkowiec który ukradł ci na ulicy portfel z zawartością 1000 zł tłumaczył przed sądem że jeżeli sąd nakaże jemu zwrot ukradzionej kwoty on straci 1000 zł.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane