Analiza DGP

Czy nie można jednak bronić tezy, że niezależnie od naruszenia przepisów chroniących konsumenta, umowa o kredyt udzielonych w złotówkach, ale waloryzowany kursem waluty obcej, jest nieważna?

Artykuł 69 ust. 1 ustawy – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 128) określa istotne elementy umowy kredytowej (essentialia negotii). Należą do nich: oznaczenie stron umowy, kwota i waluta kredytu, zasady i termin spłaty kredytu, wysokość oprocentowania kredytu i warunki jego zmiany oraz jego cel. Przy tym, jak wskazuje się w literaturze, kwota kredytu musi być ściśle określona w umowie. Brak oznaczoności świadczenia prowadzi do braku powstania zobowiązania, a to ze względu na nieokreślenie istotnych jego elementów.

Dopuszczalność klauzuli walutowej

Kodeks cywilny przewiduje w art. 3581 par. 2, że strony mogą uzależnić wysokość świadczenia pieniężnego od innego niż pieniądz (polski) miernika wartości, w tym od kursu waluty obcej. Nie ma więc przeszkód, aby strony uzależniły wysokość świadczenia z umowy kredytu od kursu franka szwajcarskiego. Możliwość uzależnienia kwoty kredytu od kursu waluty obcej została też wprost przewidziana przez ustawę antyspreadową (nowelizacja prawa bankowego – Dz.U. z 2011 r. nr 165, poz. 984). Zgodnie z nią w przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż polska szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut powinna określać umowa kredytu. Nie oznacza to jednak, że wcześniej istniała pod tym względem dowolność. Przeciwnie, ogólna norma art. 69 par. 2 ust. 4 mówiąca o określeniu zasad spłaty kredytu znajdowała swoje zastosowanie również do kredytów waloryzowanych/indeksowanych do walut obcych, zgodnie z art. 3581 par. 2 k.c. To zaś prowadzić musi do wniosku, że umowa kredytu powinna dokładnie określać zasady stosowania klauzuli walutowej do określania wysokości kredytu oraz jego spłat.

Konsekwencje nieprawidłowości

Czy prawnie dopuszczalne jest zawarcie umowy sprzedaży, która stwierdza, że cena zostanie określona przez drugą stronę w terminie późniejszym w sposób dowolny? Nie, gdyż nieokreśloność świadczenia powoduje nieważność zobowiązania. Czy jeżeli umowa kredytu będzie przewidywać, że spłata nastąpi w wysokości określonej przez jedną ze stron w terminie późniejszym, to tak określone zasady spełniają wymogi art. 69 ust. 1 prawa bankowego? Na tak postawione pytanie odpowiedź również musi być przecząca: warunki spłaty kredytu muszą być określone w umowie, przez co należy rozumieć takie ich sprecyzowanie, aby obie strony były nimi związane. Nie jest dopuszczalne, aby postanowienia umowne były tak sformułowane, że mogą ulec dowolnej zmianie wedle woli jednej ze stron. Takie uprawnienie niweczyłoby bowiem samo uzgodnienie takiego postanowienia.

Wyjątki przewidziane w kodeksie cywilnym dla oznaczenia wysokości świadczenia w terminie późniejszym potwierdzają tę regułę (art. 357 k.c. mówi o świadczeniu rzeczy średniej jakości, a art. 536 par. 1 k.c. o ustaleniu ceny poprzez wskazanie podstaw do jej ustalenia). W obu przypadkach przepisy odwołują się do mierników obiektywnych, a więc takich, których wysokość nie zależy od woli stron.

Należy przyjąć, że przyjęcie klauzuli waloryzującej świadczenie pieniężne nie może stanowić wyjątku dla powyżej zakreślonej zasady określoności zobowiązania. Innymi słowy, strony mogą przyjąć inny niż pieniądz miernik wartości, ale musi to być miernik obiektywny, a nie zależny od woli jednej z nich. Gdyby bowiem dopuścić, że miernikiem wartości zgodnie z art. 3581 par. 2 k.c. jest jakiś wskaźnik, którego wielkość jest dowolnie wyznaczana przez jedną ze stron, to w istocie mielibyśmy do czynienia z dowolnym kształtowaniem wysokości zobowiązania strony przez drugą stronę, a tym samym z brakiem uzgodnienia elementu umowy. Dlatego dopuszczalne jest waloryzowanie kwoty kredytu kursem waluty obcej, jeżeli kurs ten jest niezależny od woli stron. Nie jest jednak dopuszczalne, aby jedna ze stron w sposób dowolny wyznaczała kurs, który wpływa na wysokość zobowiązania drugiej. Tak zaś właśnie postępowały banki, które w umowach kwotę kredytu waloryzowały kursem waluty wyznaczanym jednostronnie przez siebie w sposób całkowicie dowolny.

Nieważność z korzyścią

Pozostaje jednak do ustalenia, czy klauzula waloryzacyjna to element dodatkowy, czy też konieczny umowy kredytowej? Jeżeli uznać, że jest ona tylko postanowieniem dodatkowym, jej nieważność nie wpłynie na ważność całej umowy kredytowej, a skutek będzie tożsamy z uznaniem klauzul za bezskuteczne na mocy przepisów konsumenckich. W mocy pozostają przecież zapisy o kwocie kredytu, terminie spłaty, oprocentowaniu, a więc elementy istotne dla istnienia umowy kredytowej. W takiej sytuacji kredyt jest kredytem w złotówkach, bez żadnych klauzul waloryzacyjnych.

Można jednak mieć wątpliwości, czy bez zapisów o klauzuli waloryzacyjnej czynność w postaci udzielenia kredytu w ogóle zostałaby dokonana (art. 58 par. 3 k.c.) – takie argumenty padają w każdym razie ze strony banków, powołujących się np. na oprocentowanie, które właściwe jest dla waluty waloryzacji. W takiej sytuacji należałoby więc uznać, że cała czynność (umowa kredytowa) jest nieważna.

Skutkiem tej nieważności jest obowiązek zwrotu nienależnych świadczeń (art. 410 par. 2 k.c.). Kredytobiorca ma obowiązek zwrócić kwotę kredytu (bez odsetek), zaś bank ma obowiązek zwrócić kwotę pobranych rat kapitałowych i odsetkowych. Oczywiście należności podlegają odpowiedniemu potrąceniu, a więc faktycznemu zwrotowi podlega tylko różnica.

Nie sposób nie zauważyć, że taki skutek jest dla kredytobiorców bardzo korzystny. Nieważność umowy kredytowej oznacza, że przez wiele lat korzystali oni nieodpłatnie z kapitału banku. Często zaś dokonane przez nich przez te lata spłaty rat pokrywają w całości lub w znacznym stopniu kwotę uzyskanego kredytu, a więc do zwrotu pozostaje już tylko niewielka suma.

Nie jest dopuszczalne, aby jedna strona w sposób dowolny wyznaczała kurs, który wpływa na wysokość zobowiązania drugiej