Zacznijmy od ustawowej definicji. Zgodnie z art. 69 ust. 1 prawa bankowego przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.

W ustawie nie zostało zdefiniowane pojęcie odsetek. Mimo to – jak wskazał Sąd Najwyższy w uchwale z 7 lipca 2000 r. (sygn. akt III CZP 27/00) – nie nastręcza ono trudności. Przez odsetki rozumie się dodatkową kwotę pieniężną, jaką dłużnik ma zwrócić obok głównego długu. Z ekonomicznego punktu widzenia odsetki spełniają funkcję wynagrodzenia. Chodzi o to, by wynagrodzić drugiej stronie (w umowie kredytu – bankowi) brak możliwości korzystania z własnego kapitału przez pewien czas.

Z nałożenia na kredytobiorcę obowiązku zwrotu kwoty kredytu z odsetkami wynika, że do istoty umowy kredytu należy jej odpłatny charakter. Odpłatność jest ustalana jako procent (odsetki) od kwoty kapitału naliczony za określony czas.

Wynagrodzenie dla banku płatne jest okresowo – w ustalonych terminach spłaty kredytu (za określony czas korzystania ze środków udostępnionych przez bank). Każda płatność odsetek od kwoty kapitału stanowi więc odrębne świadczenie o charakterze okresowym, należne za dany okres odsetkowy.

Ustalone w umowie kredytu oprocentowanie może być stałe lub zmienne. Jeżeli chodzi o zmienne oprocentowanie w umowach kredytu denominowanego lub indeksowanego do CHF, zazwyczaj składa się z dwóch elementów: stopy procentowej LIBOR oraz marży. I tu właśnie pojawia się pytanie: czy jeżeli stopa LIBOR jest ujemna, a po jej zsumowaniu z marżą również otrzymujemy wynik ujemny, to kredytobiorca, a nie bank, staje się uprawniony do wynagrodzenia z umowy kredytu?

W mojej ocenie przyjęcie, że wynagrodzenie z umowy kredytu (tj. odsetki za którykolwiek okres korzystania ze środków banku) może należeć się kredytobiorcy, naruszałoby naturę tego stosunku prawnego. Do natury tej należy bowiem odpłatność ze strony kredytobiorcy na rzecz banku. Tymczasem właśnie natura umowy jest jednym z trzech kryteriów ograniczających swobodę stron w zakresie ukształtowania treści kontraktu. Artykuł 3531 kodeksu cywilnego stanowi bowiem, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.

Przyjęcie poglądu odmiennego byłoby ponadto sprzeczne z zamiarem stron, które w momencie zawierania umowy w określony w niej sposób postrzegały swoją pozycję. Wiedziały, kto jest zobowiązany do zapłaty wynagrodzenia oraz na czyją rzecz wynagrodzenie będzie płatne. Interpretacja umowy polegająca na przyjęciu – w związku z zaistnieniem czynników zewnętrznych – możliwości zamiany ról w tej relacji byłaby sprzeczna z ich zamiarem, a w konsekwencji niezgodna z art. 65 k.c. określającym obowiązujące w polskim prawie zasady wykładni umów.

Dlatego – nie kwestionując potrzeby poszukiwania rozwiązań, które umożliwią kredytobiorcom dalszą spłatę kredytów w CHF – należy pamiętać, że rozwiązania te muszą mieścić się w ramach porządku prawnego, w szczególności nie mogą podważać zdefiniowanych przez ustawę elementów umowy kredytu. Takim dopuszczalnym rozwiązaniem jest na przykład zakomunikowana przez niektóre banki decyzja, zgodnie z którą przy ujemnej stopie LIBOR oprocentowanie będzie niższe niż sama marża (przykładowo: przy stopie LIBOR wynoszącej minus 0,25 proc. i marży 1 proc. oprocentowanie wyniesie 0,75 proc.), z tym zastrzeżeniem, że oprocentowanie w żadnym przypadku nie będzie wartością ujemną.