Reklama
Propozycję, by banki mogły stosować niższe wagi ryzyka dla hipotecznych kredytów walutowych w określonych przypadkach, zaprezentował Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Sprowadza się ona do tego, że w czasie między decyzją organów banku o przeprowadzeniu programu ugód a ostatecznym przewalutowaniem kredytów walutowych na złotowe, frankowe hipoteki nie obciążałyby bankowych kapitałów tak bardzo jak teraz (ich waga wynosi aż 150 proc.), tylko mniej, proporcjonalnie do wielkości rezerw zawiązanych na koszty porozumień z frankowiczami. Aby móc stosować niższą wagę – 100 proc. – rezerwy musiałyby wynosić minimum 20 proc. wartości portfela kredytów walutowych. Gdyby były większe niż 35 proc. portfela, wówczas waga ryzyka obniżałaby się nawet do 50 proc. UKNF chce też odpowiedniego zmniejszenia dodatkowych buforów kapitałowych, które muszą dziś stosować instytucje o dużym, przekraczającym 10 proc. udziale walutowych hipotek w portfelu kredytowym.
Plan UKNF to gest wobec banków. Już sama decyzja o zawieraniu porozumień obciąża ich fundusze własne, bo na starcie trzeba dokonywać odpisów na sfinansowanie kosztów programu. Zmniejszenie wag i złagodzenie wymagań dotyczących buforów miałoby to w pewnym stopniu zrekompensować.
Na razie zainteresowane banki są bardzo powściągliwe w komentowaniu pomysłów nadzoru.
– Na dziś mogę powiedzieć tylko tyle, że analizujemy tę propozycję – mówi Krzysztof Olszewski, rzecznik prasowy mBanku. W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele Banku Millennium, BNP Paribas Bank Polska i Getin Noble Bank. Bardziej rozmowny jest PKO BP. Rafał Kozłowski, wiceprezes banku, propozycje UKNF ocenia pozytywnie, uważa, że obniżenie wag ryzyka w okresie przejściowym może być argumentem za uruchamianiem procesu ugód na szeroką skalę, a kwestie wymogów kapitałowych mogą być brane pod uwagę przez akcjonariuszy PKO Banku Polskiego przy podejmowaniu uchwał o programie ugód.
– Po zgodzie akcjonariuszy na wejście banku w program ugód oraz po rozpoznaniu odpowiednich rezerw na nie bank ocenia wstępnie, że mógłby stosować wagę ryzyka 50 proc., wobec stosowanej obecnie wagi 35 proc. dla złotowych kredytów mieszkaniowych oraz 150 proc. dla kredytów walutowych – mówi wiceprezes Kozłowski.
Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, również uważa, że plan UKNF to dodatkowa okoliczność, którą walne zgromadzenia akcjonariuszy banków będą brały pod uwagę przy swoich decyzjach w sprawie kredytów frankowych. Ale zwraca uwagę, że te decyzje będą zapadały w większości dopiero po orzeczeniach Sądu Najwyższego, zaplanowanych na połowę kwietnia. To one mają wytyczyć linię orzeczniczą dla sądów powszechnych przy sprawach frankowych.
– Na tym etapie można tylko powiedzieć, że każde takie doprecyzowanie wcześniejszej propozycji każdorazowo jest brane pod uwagę przez władze banków i analizowane przez nie pod kątem ewentualnej oferty, jaka mogłaby zostać przedstawiona w ugodach dla klientów – uważa prezes ZBP. Szef związku mówi o doprecyzowaniu propozycji, bo to przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski rozpoczął dyskusję o ugodowym przewalutowaniu kredytów frankowych na złotowe. Już w grudniu ub.r. rzucił pomysł, by banki oferowały klientom przeliczenie ich frankowych kredytów w taki sposób, jakby od początku były to kredyty udzielone w złotych. I od tamtej pory ze wszystkich instytucji tzw. sieci bezpieczeństwa (są w niej również Narodowy Bank Polski, Bankowy Fundusz Gwarancyjny i Ministerstwo Finansów) to właśnie nadzór finansowy jest najbardziej aktywny w sprawie kredytów walutowych. Zarówno NBP, jak i MF zachowują dystans. Bank centralny zadeklarował co prawda pomoc przy rozwiązaniu frankowego problemu, ale obwarował ją kilkoma warunkami (m.in. wszystkie banki musiałyby przystąpić do programu, a rozwiązanie musiałoby mieć systemowy charakter) i nie bierze udziału w grupie bankowej, która pracuje nad projektem. Ministerstwo Finansów nie zajmuje w sprawie sprecyzowanego stanowiska.
Z naszych informacji wynika, że tempo prac grupy banków zajmujących się ugodami też wyraźnie spadło w ostatnich dniach. Bankowcy czekają na rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego i do tego czasu raczej w sprawie nic się nie wydarzy. Przykład to decyzja nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy BOŚ Banku, które odroczyło głosowanie nad ugodami do 26 kwietnia. Według komunikatu banku powodem odroczenia jest przeniesienie posiedzenia Izby Cywilnej SN na 13 kwietnia.