Trafią do niego konta, jakie przez którykolwiek z banków uczestniczący w systemie zostały uznane za założone na słupa. Proceder ten jest znany od dawna, ale od kilkunastu miesięcy przybrał na sile po tym, jak kilkanaście instytucji umożliwiło zakładanie rachunków zdalnie, bez konieczności podpisywania papierowych dokumentów. Wystarczy wypełnić wniosek internetowy, a dane w nim zawarte potwierdzić przelewem z konta w innym banku.

Usługę tę wykorzystują przestępcy, którzy aby zdobyć dane ofiar, podszywają się pod pracodawców. Jeżeli uda się im założyć jeden taki rachunek, to za jego pomocą mogą uruchomić kolejne konta we wszystkich instytucjach oferujących zdalne uruchamianie ROR-ów. Tak założone rachunki są później wykorzystywane przez przestępców do wyłudzania kredytów.

Skutki procederu odczuwają m.in. firmy specjalizujące się w udzielaniu internetowych, krótkoterminowych pożyczek gotówkowych. Aby uzyskać chwilówkę, wystarczy w sieci wypełnić odpowiedni wniosek oraz mieć rachunek w banku, na który przelewana jest kwota pożyczki. ROR-y otwierane zdalnie doskonale przestępcom ułatwiają zadanie.

JAK ZAKŁADAJĄ LEWE KONTO I WYŁUDZAJĄ POŻYCZKI

JAK ZAKŁADAJĄ LEWE KONTO I WYŁUDZAJĄ POŻYCZKI

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Skala zjawiska jest bardzo duża. Niektórzy z naszych członków notują wyższe straty z tytułu tego rodzaju oszustw niż z powodu niespłacania pożyczek przez klientów – twierdzi Jarosław Ryba, prezes Związku Firm Pożyczkowych. Specjaliści szacują, że w skali całego kraju założono dotąd nawet kilkadziesiąt tysięcy rachunków na słupy, wykorzystywanych do wyłudzania pożyczek. Ich nieświadomi niczego właściciele muszą teraz udowadniać, że nie zakładali kont i nie pożyczali pieniędzy.

Ale nie tylko firmy pożyczkowe mają problem z wyłudzeniami. Z danych raportu InfoDok wynika, że w minionym roku szybko rosła liczba prób wyłudzeń kredytów w bankach. W I kw. było ich prawie 1,4 tys., a w ostatnich trzech miesiącach roku już 1,9 tys., na łączną kwotę powyżej 80 mln zł. To najwyższy wynik od kilku lat. Dane obejmują jedynie próby udaremnione. Ile było udanych, nikt dziś nie wie.

Banki do niedawna bagatelizowały problem. Najwyraźniej jednak proceder urósł do tego stopnia, że nie można było przejść nad nim do porządku dziennego. – Banki już teraz monitorują problem tych rachunków. Wymieniają się danymi na ich temat, jednakże ma to charakter doraźny. Zamierzamy to zmienić – mówi Dariusz Kozłowski, wiceprezes działającej przy ZBP spółki Centrum Prawa Bankowego. Dodaje, że trwają prace nad budową systemu, za pomocą którego banki będą mogły weryfikować prawidłowość danych właścicieli rachunków w trybie online oraz stworzyć centralny rejestr kont skompromitowanych. – Rejestr ten działałby na podstawie funkcjonującego już systemu Dokumenty Zastrzeżone, w którym klienci mogą już od dawna zastrzegać zagubione czy skradzione dowody osobiste – mówi przedstawiciel CPB. Dzięki nowemu systemowi powinno się więc udać uniknąć sytuacji, w której rachunek uznany w jednym z banków za podejrzany posłuży do otwarcia kilkunastu kolejnych.

Tymczasem firmy pożyczkowe pracują nad własną bazą danych o nieuczciwych klientach. Baza taka mogłaby powstać jeszcze w tym roku. Równocześnie wyrażają zainteresowanie współpracą z ZBP. – Podobnie jak każdą inicjatywą, której celem będzie zmniejszenie liczby oszustw finansowych, jakich ofiarą padają nasi członkowie i ich klienci – mówi Jarosław Ryba.

Z procederem otwierania rachunków na słupy walczy też Krajowa Izba Rozliczeniowa, która jest operatorem systemu Elixir. Obecnie pracuje nad nowym rodzajem formatki przelewu, służącej tylko i wyłącznie do potwierdzania danych potrzebnych do aktywacji konta w innej instytucji. Formatka ta będzie uniemożliwiała zmianę jakichkolwiek danych, takich jak choćby tytuł, w którym wyraźnie będzie zawarta informacja, że przelew służy do aktywacji konta. – To dodatkowo powinno uszczelnić system – uważa Dariusz Kozłowski.