Z nieoficjalnych informacji wynika, że sieć negocjuje z kilkoma agentami rozliczeniowymi dostawę 14 tys. terminali do swoich sklepów. Wśród firm, które są zainteresowane współpracą z największym detalistą w kraju, są m.in. First Data Polska – właściciel marki Polcard, lider rynku eService i Elavon. Gdyby kontrakt na obsługę kart płatniczych w sieci Biedronka wygrał eService, otworzyłoby to jednocześnie drogę do zwiększenia sieci akceptacji dla systemu płatności mobilnych IKO, tworzonego przez współwłaściciela eService’u, czyli PKO BP. Na bazie IKO budowany jest Polski Standard Płatności, czyli krajowy system płatniczy, w który zaangażowanych jest sześć dużych banków. Można z niego obecnie korzystać w 60 tys. z działających na rynku 326 tys. terminali płatniczych. Ta liczba wzrosłaby do ok. 75 tys.

Operatorzy terminali oficjalnie milczą. Nieoficjalnie przyznają, że rozmowy na temat obsługi kart w Biedronkach prowadzą od kilku tygodni. Z wypowiedzi przedstawicieli Biedronki łatwo wyciągnąć wniosek, że władze sieci już podjęły decyzję o rozpoczęciu akceptacji kart. – Jeżeli opłaty od transakcji bezgotówkowych zostaną obniżone do stopnia, który nie będzie powodował dodatkowych obciążeń dla klientów, rozpoczniemy akceptację – mówi nam Alfred Kubczak, dyrektor ds. korporacyjnych Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci.

Biedronka to jedna z ostatnich sieci handlowych, która nie akceptuje kart. Nie można nimi płacić także w halach Eurocash. – Nie zmienimy decyzji, bo obsługujemy tylko klientów hurtowych, a im oferujemy kredyt kupiecki czy płatności przelewem bankowym – tłumaczy Jan Domański z Eurocashu.

Na taki krok zdecydowały się jednak dwie inne sieci hurtowe: Selgros i Makro Cash & Carry. Ta ostatnia zaczęła akceptować karty w zeszłym roku. – Nasi klienci oczekiwali tej zmiany. Większość z nich ma w swoich portfelach karty – komentuje David Boner, prezes Makro, właściciela 41 hal. Nieoficjalnie wiadomo, że jednym z powodów otwarcia się na karty w przypadku tej sieci była też próba ratowania przychodów sieci, które w 2012 r. spadły do 1,6 mld euro z 1,75 mld euro w 2011 r. W firmie usłyszeliśmy, że sieć jest bardzo zadowolona z decyzji uruchomienia płatności kartą. Nie chce jednak ujawnić, jak bardzo przełożyła się ona na obroty. Słyszymy tylko od pracownika sieci, że potwierdzają się informacje, iż klienci płacący kartą wydają więcej.

Jak szacuje Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, po wprowadzeniu płatności bezgotówkowych obroty handlowców rosną od 1 do 5 proc. Największe przyrosty notują te sklepy, które poza żywnością sprzedają też artykuły przemysłowe oraz sprzęt RTV i AGD.

Dotychczas argumentem przeciwko akceptacji kart były wysokie koszty transakcji. Na rynku mówiło się od dawna, że Jeronimo Martins Polska przymierza się do transakcji bezgotówkowych, ale oczekuje, że instytucje finansowe zaproponują firmie generującej wielomiliardowe obroty lepsze od rynkowych warunki rozliczeń. Teraz zmieniają się realia. Zgodnie z nowelizacją ustawy o usługach płatniczych interchange, czyli najważniejszy składnik opłat związanych z obsługą kart, ma spaść do 0,5 proc. Trwają spory interpretacyjne na temat daty, od której limit ten ma obowiązywać. Organizacje płatnicze i banki twierdzą, że od 1 lipca 2014 r. I na ten dzień zapowiadają obniżenie oferowanych stawek interchange.

W ciągu kilkunastu miesięcy prowizje kartowe spadną jeszcze bardziej. Visa zapowiedziała, że od 1 stycznia 2015 r. międzynarodowe stawki interchange będą dotyczyły też agentów rozliczeniowych działających w Polsce. Dziś wynoszą 0,2 proc. dla transakcji kartami debetowymi i 0,3 proc. dla transakcji kredytówkami. Oznacza to, że jeżeli w przyszłym roku polski akceptant, czyli np. sieć sklepów, podpisze umowę na obsługę terminalu z zagranicznym agentem, będzie mógł płacić interchange na poziomie znacznie niższym od krajowych stawek. Najwięksi agenci na polskim rynku mają wśród właścicieli zagraniczne podmioty. Nie wiadomo, czy podobną decyzję podejmie MasterCard.

W Biedronkach od niedawna można płacić, nie mając gotówki. Telefonem mogą regulować płatności klienci Alior Banku, Getin Noble Banku i Pekao. Mówiło się, że sieć wprowadza transakcje mobilne, by przyzwyczajać pracowników i klientów do nowej formy płatności, a jednocześnie potwierdzić pozytywny wpływ, jaki mają one na przychody. Z nieoficjalnych informacji wynika, że test okazał się sukcesem – wartość średniego koszyka regulowanego telefonem jest wyższa o kilkadziesiąt procent od tego opłacanego gotówką.

Ubywa sklepów niechętnych kartom

Wśród małych sklepów, które do tej pory tak jak Biedronka broniły się przed akceptowaniem kart, widać zmianę podejścia. Przybywa w nich terminali akceptujących nie tylko karty, ale i płatności mobilne. Ale rozwój tych ostatnich będzie następował wolniej, a to dlatego, że pokolenie osób w wieku 30 lat i więcej ma opory przed wykorzystywaniem tej technologii w życiu codziennym.

Natomiast rosnąca liczba kart płatniczych na rynku, a także transakcji bezgotówkowych, przekonuje małych handlowców do tego, że tracą w sytuacji, gdy nie przyjmują płatności kartą. Potencjalni klienci odchodzą do konkurencji. Dlatego z każdym dniem ubywa placówek, w których przy kasie widniał napis płatności kartą powyżej 10 czy 20 zł.

Z naszych badań przeprowadzonych w 2011 i 2012 r. wynikało, że udział transakcji przeprowadzanych kartą wśród wszystkich transakcji realizowanych w sklepach sięgał ok. 40 proc. Dziś jest to blisko 50 proc.

Bywa też, że taką decyzję, czyli przyjmowanie kart, wymuszają na właścicielach małych placówek sieci, po tym jak ci się do nich przyłączą. Czy po obniżeniu opłat interchange liczba sklepów akceptujących karty będzie rosnąć szybciej? Pewne wiele z nich poczeka z decyzją do końca roku, by przekonać się, na ile nowa ustawa obniżyła koszty związane z posiadaniem i obsługą terminalu. W tym roku nie należy oczekiwać przyspieszenia tempa pod tym względem.