Lokaty ochronią pieniądze przed inflacją, ale na duże zyski trudno liczyć.
W ciągu ostatnich tygodni na rynku lokat terminowych działo się sporo. Głównie za sprawą likwidacji produktów z dzienną kapitalizacją, umożliwiających uniknięcie podatku od zysków kapitałowych. Niestety, wbrew wcześniejszym oczekiwaniom banki nie spieszą się, by w miejsce depozytów z dzienną kapitalizacją zaoferować lokaty o wyższym oprocentowaniu nominalnym, co zrekompensowałoby oszczędzającym konieczność płacenia podatku Belki. – Niektóre instytucje, jak FM Bank, Idea Bank czy Getin Bank nawet obniżyły oprocentowanie oferowanych produktów – mówi Marcin Cieszyński z Totalmoney.pl, porównywarki finansowej, która przygotowała dla nas ranking lokat. W efekcie dostępny dla ciułaczy zysk pozwala wygrać z inflacją (w styczniu 4,3 proc.), ale uwzględniwszy konieczny podatek, na niewiele więcej.
Z rankingu wynika, że depozyty otwierane na jeden miesiąc pozwolą zarobić maksymalnie 5,4 proc. Takie oprocentowanie oferuje Eurobank na lokacie standardowej, zakładanej przez internet lub telefon. Ta sama lokata, zakładana jednak osobiście w placówce, daje odsetki o 0,1 proc. niższe. W obu przypadkach minimalna kwota depozytu to 200 zł. Bank wymaga jednak od oszczędzających, by przed otwarciem lokaty założyli w nim rachunek osobisty.