Reklama

Husiew, która jest wiceprezesem Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, złożyła pozew o zapłatę przeciwko BZ WBK (obecnie Santander) w związku z rzekomymi klauzulami abuzywnymi w umowie kredytu hipotecznego denominowanego do franka szwajcarskiego. 11 grudnia br. powództwo oddalił Sąd Okręgowy w Warszawie (sygn. akt IV C 1334/18). Jako pierwszy poinformował o tym na grupie Piotr Zientała, wiceprezesa SBB.

Wyrok opisał też Mecenas Szwajcarski na swoim blogu.

Sędzia Agnieszka Derejczyk w ustnym uzasadnieniu wyroku stwierdziła, że postępowanie dowodowe nie wykazało, jakoby zapisy umowy były postanowieniami niedozwolonymi (abuzywnymi).

Sąd uznał, że umowy zatytułowanej „umowa walutowa" nie można uznać za umowę w polskich złotych. Ponieważ powódka wynegocjowała marżę i sposób spłaty kredytu w polskich złotych, nie może też twierdzić, że nie miała możliwości negocjowania warunków umowy. Fakt, że umowa początkowo wydawała się atrakcyjna, a dopiero po zmianie kursu walut stała się niekorzystna, nie świadczy o sprzeczności z zasadami współżycia społecznego.

Sąd zauważył ponadto, że kredytobiorca zapoznał się ryzykiem walutowym i ryzykiem zmiany stopy procentowej, skoro podpisał umowę, która o tym informowała. Sędzia zwróciła uwagę, że każdy, niezależnie od wykształcenia, ma - a przynajmniej powinien mieć - świadomość tego, że kursy walut w ciągu 30 lat obowiązywania umowy kredytowej muszą się zmienić. Bank nie ustala kursów dowolnie, wynikają one z aktualnych warunków ekonomicznych i rynkowych. Przy umowie o kredyt frankowy ryzykowały obie strony: bank godził się, że w przypadku niskiego kursu zarobi mniej, powódka ryzykowała zaś, że kurs wzrośnie i będzie musiała płacić więcej.

Wyrok nie jest prawomocny.