Tani kredyt zostanie z nami na dłużej, co może zachęcać do zadłużania się w bankach. Ale nie zawsze stopy procentowe będą tak niskie.
Warunki do brania kredytów wydają się dziś idealne. Jeszcze przez dwa lata stopy procentowe mogą pozostać rekordowo niskie, co wynika z wypowiedzi zarówno prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, jak i niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej. Od publikacji najnowszej projekcji, którą wczoraj zaprezentował Narodowy Bank Polski, wiemy, co stoi za tymi oczekiwaniami.
Przed podwyżkami stóp procentowych ma powstrzymać członków RPP spowolnienie gospodarcze, któremu będą towarzyszyć stabilne ceny, ponieważ w sytuacji gdy ma spadać popyt, trudno oczekiwać, że ktoś będzie chciał podnieść cenę kredytu, który mógłby ten popyt stymulować. Tym bardziej że inflacja – a nią bank centralny powinien się przejmować w pierwszej kolejności – będzie pod kontrolą. Analitycy NBP uważają, że mimo widma wzrostu cen energii, które może postraszyć na przełomie tego i kolejnego roku, i bez względu na szybko rosnące ceny usług, inflacja będzie rosła mniej więcej do połowy przyszłego roku. Później powinna się stabilizować. Oczywiście przy założeniu, że w kolejnym roku nie powtórzy się historia z dwóch ostatnich lat, kiedy to susza windowała w górę ceny warzyw i owoców. Autorzy projekcji zakładają, że inflacja wzrośnie do 2,8 proc. w przyszłym roku, ale w kolejnym wyniesie już 2,6 proc. Czyli będzie niemal w celu NBP, który wynosi 2,5 proc.
Nie przypadkowo też prezes banku Adam Glapiński mówił przed kilkoma dniami, że jeśli w ogóle należałoby rozważać zmiany stóp procentowych, to raczej ich obniżki, a nie podwyżki. Powód: polska gospodarka wchodzi w fazę spowolnienia, co w projekcji wyraźnie widać. PKB ma wzrosnąć o 3,6 proc. w przyszłym roku, a w 2021 r. o 3,3 proc., a jeszcze w lipcu analitykom NBP wydawało się, że będzie to 4 proc. i 3,5 proc. Gorsze prognozy wzięły się z bardziej pesymistycznych oczekiwań co do inwestycji: strumień pieniędzy z UE robi się coraz węższy, przez co sektor publiczny jest mniej aktywny na tym polu. A sektor prywatny – po dużym wzroście w I kwartale tego roku – też przykręcił kurek i dynamika inwestycji wyraźnie wyhamowała. NBP wiąże to z obawami przed skutkami spowolnienia w światowej gospodarce.
Reklama
Koniunkturę ma podtrzymywać konsumpcja. Choć na tym obrazie można dostrzec pierwsze rysy – jak stopniowo malejący popyt na pracę (firmy tworzą coraz mniej nowych stanowisk) i coraz mniejszy odsetek przedsiębiorców planujących podwyżki płac. Do tego istnieje ryzyko, że część konsumentów będzie oszczędzać na czarną godzinę. Co może osłabić efekt stymulacji fiskalnej, czyli przede wszystkim wpompowania do gospodarstw domowych ponad 40 mld zł w wyniku rozszerzenia programu 500 plus.
Analitycy zajmujący się rynkiem kredytowym przestrzegają jednak przed pułapką, w którą kiedyś wpadli kredytobiorcy walutowi: wiara, że oprocentowanie kredytu zawsze będzie niskie, może być fałszywa tak jak przekonanie, że kurs franka szwajcarskiego zawsze będzie poniżej 2 zł. Kredytobiorcy zachęceni wizją utrzymywania niskich stóp powinni zachować ostrożność. Szczególnie ci, którzy zamierzają zaciągać długoterminowe zobowiązania jak kredyt hipoteczny. Według symulacji firmy doradczej Expander dziś od 300 tys. zł kredytu wziętego na 30 lat trzeba zapłacić ok. 1469 zł miesięcznie. Ale wystarczy, że trzymiesięczny WIBOR wzrośnie o 1 pkt proc., by rata urosła do 1649 zł. Ryzykownie jest też zaciągać kredyty konsumpcyjne o dużej wartości na dłuższy termin.
Jarosław Sadowski, analityk Expandera, mówi, że zwłaszcza w przypadku kredytów hipotecznych pokusa, by zadłużać się pod korek, jest duża. Bo rosną ceny mieszkań. – Każdy, kto przymierza się do zakupu, chce to zrobić szybko, kalkulując, że cena jeszcze wzrośnie. I wierzy, że poradzi sobie z obsługą kredytu przy obecnym poziomie dochodów. Tylko że my tu mówimy o długim okresie, przez 30 lat wiele może się zdarzyć, choć z dzisiejszej perspektywy wydaje się to mało prawdopodobne – mówi Sadowski.
1,71 proc. tyle obecnie wynosi trzymiesięczny WIBOR
4,2 proc. średnie oprocentowanie kredytu hipotecznego (bez prowizji)