statystyki

Tani kredyt? Pamiętajmy, że raty kiedyś wzrosną

autor: Marek Chądzyński13.11.2019, 08:13; Aktualizacja: 13.11.2019, 08:18
Koniunkturę ma podtrzymywać konsumpcja.

Koniunkturę ma podtrzymywać konsumpcja.źródło: ShutterStock

Tani kredyt zostanie z nami na dłużej, co może zachęcać do zadłużania się w bankach. Ale nie zawsze stopy procentowe będą tak niskie.

Warunki do brania kredytów wydają się dziś idealne. Jeszcze przez dwa lata stopy procentowe mogą pozostać rekordowo niskie, co wynika z wypowiedzi zarówno prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, jak i niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej. Od publikacji najnowszej projekcji, którą wczoraj zaprezentował Narodowy Bank Polski, wiemy, co stoi za tymi oczekiwaniami.

Przed podwyżkami stóp procentowych ma powstrzymać członków RPP spowolnienie gospodarcze, któremu będą towarzyszyć stabilne ceny, ponieważ w sytuacji gdy ma spadać popyt, trudno oczekiwać, że ktoś będzie chciał podnieść cenę kredytu, który mógłby ten popyt stymulować. Tym bardziej że inflacja – a nią bank centralny powinien się przejmować w pierwszej kolejności – będzie pod kontrolą. Analitycy NBP uważają, że mimo widma wzrostu cen energii, które może postraszyć na przełomie tego i kolejnego roku, i bez względu na szybko rosnące ceny usług, inflacja będzie rosła mniej więcej do połowy przyszłego roku. Później powinna się stabilizować. Oczywiście przy założeniu, że w kolejnym roku nie powtórzy się historia z dwóch ostatnich lat, kiedy to susza windowała w górę ceny warzyw i owoców. Autorzy projekcji zakładają, że inflacja wzrośnie do 2,8 proc. w przyszłym roku, ale w kolejnym wyniesie już 2,6 proc. Czyli będzie niemal w celu NBP, który wynosi 2,5 proc.

Nie przypadkowo też prezes banku Adam Glapiński mówił przed kilkoma dniami, że jeśli w ogóle należałoby rozważać zmiany stóp procentowych, to raczej ich obniżki, a nie podwyżki. Powód: polska gospodarka wchodzi w fazę spowolnienia, co w projekcji wyraźnie widać. PKB ma wzrosnąć o 3,6 proc. w przyszłym roku, a w 2021 r. o 3,3 proc., a jeszcze w lipcu analitykom NBP wydawało się, że będzie to 4 proc. i 3,5 proc. Gorsze prognozy wzięły się z bardziej pesymistycznych oczekiwań co do inwestycji: strumień pieniędzy z UE robi się coraz węższy, przez co sektor publiczny jest mniej aktywny na tym polu. A sektor prywatny – po dużym wzroście w I kwartale tego roku – też przykręcił kurek i dynamika inwestycji wyraźnie wyhamowała. NBP wiąże to z obawami przed skutkami spowolnienia w światowej gospodarce.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • pueta(2019-11-13 14:22) Zgłoś naruszenie 00

    Jednym rośnie drugim spada / Ale na to ma porada/Jeśli nie masz ojca , matki /Trudno będzie spłacać ratki /Babcia z dziadkiem da dla wnunia / Jeśli nie ślą do Torunia /I tak przy pomocy Bożej /Spłacisz ratki me nieboże /Dzieci Twe będą dorosłe /W trzy dekady , gdzieś na wiosnę /Wtedy ojce oraz matki/Dzieciom będą spłacać ratki /Takie z Was są wielkie pany/Całe życie na pożyczanym./;)

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane