- Dyrektywa, a za nią rodzima ustawa o usługach płatniczych w nowym brzmieniu, otworzy nam wiele nowych dróg. Pojawią się okazje do inwestycji, powstaną nowe firmy próbujące skorzystać z możliwości rozwoju - uważa Adrian Witkowski radca prawny, compliance manager w PayU.
Adrian Witkowski radca prawny, compliance manager w PayU / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
W styczniu 2018 r. do polskiego porządku prawnego ma być wdrożona dyrektywa PSD2, która przez wielu jest uważana za rewolucyjną dla rynku usług płatniczych. Czy dla podmiotów średniej wielkości – czyli nie bankowych gigantów, lecz i nie garażowych już projektów – to szansa czy zagrożenie?

Reklama
Nadal się temu przyglądamy. I wciąż jest wiele niepewności, jak dokładnie będą wyglądały przepisy, a co za tym idzie – jakie rozwiązania będzie można skonstruować. Zasadniczo jednak dyrektywa, a za nią rodzima ustawa o usługach płatniczych w nowym brzmieniu, otworzy nam wiele nowych dróg. Pojawią się okazje do inwestycji, powstaną nowe firmy próbujące skorzystać z możliwości rozwoju. Konsumenci nadal będą potrzebowali klasycznych usług bankowych, ale powinno wzrosnąć zapotrzebowanie na technologie nowej ery. A te już zapewnimy im my.
Nie obawiacie się, że sektor bankowy będzie starał się, na miarę swych możliwości, ograniczyć zakres działania mniejszych podmiotów, w tym niebankowych dostawców usług płatniczych?
Wszystkim powinno chodzić o współpracę. Dyrektywa PSD2 będzie korzystna dla całego rynku, bo będzie dobra dla konsumentów. A zadowoleni konsumenci to ci, którzy chcą korzystać z różnych usług – i poza bankami, ale też w bankach.
PSD2 to w praktyce więcej uciążliwości dla klienta, jak choćby konieczność silnego uwierzytelniania, w imię zwiększonego bezpieczeństwa. To słuszny kierunek? Klienci szybko się przyzwyczają?
W obszarze usług finansowych bezpieczeństwo po prostu musi być priorytetem dla wszystkich. Ale to oczywiście wyzwanie dla dostawców usług. Doświadczenie płatników musi być bowiem jak najlepsze. Płatność musi nadal pozostać łatwa w wykonaniu i nieangażująca. Umiejętność stworzenia takiego rozwiązania odróżnia tych przedsiębiorców, z których usług konsumenci chcą korzystać, od tych, którzy nie podbijają rynku.
Rozwiązaniem, które jest lubiane przez wszystkich, a zarazem można zapewnić odpowiednie bezpieczeństwo, są płatności wykonywane jednym kliknięciem. I w tym kontekście techniczne standardy proponowane przez europejskiego regulatora mogą być ograniczające, a nawet zmuszają do pewnego kroku wstecz.
Na szczęście wciąż płatnicy będą mogli tworzyć listy zaufanych odbiorców czy składać zlecenia stałe. I tutaj silne uwierzytelnienie będzie wymagane jednorazowo, podczas inicjowania takiej operacji. Pozytywnie należy też ocenić ostatnie zmiany wprowadzone w RTSach (technicznych wytycznych do dyrektywy) w zakresie wyjątku dla transakcji niskokwotowych oraz wprowadzenie możliwości analizy ryzyka. To oznacza, że w przypadku transakcji o wartości powyżej 30 euro to instytucja płatnicza, czyli np. PayU, będzie samodzielnie definiowała parametry wskazujące na wysokie ryzyko, a więc wymagające ew. dodatkowej autoryzacji.
A jak szybko klienci przyzwyczają się do nowych realiów – ciężko stwierdzić. Ale alternatywy nie będzie.