ENERGETYKA Ekolodzy straszą paleniem drewna z Puszczy Białowieskiej, eksperci ostrzegają przed wyższymi cenami prądu. Powód: rząd ma zamiar dofinansowywać energię ze współspalania kopaliny z biomasą
Reklama
Jeśli rozporządzenie dotyczące przyszłorocznej aukcji dla odnawialnych źródeł energii (OZE) zostanie opublikowane w takiej postaci, jak wygląda jego projekt, to koszt produkcji zielonej energii w Polsce wzrośnie – ostrzegają producenci energii odnawialnej.
Aukcje, o których w nim mowa, to nowy system wsparcia zielonej energii. Polegają na zamówieniu przez państwo określonej ilości prądu wytworzonego w źródłach odnawialnych po określonych w rozporządzeniu cenach referencyjnych. Ceny te różnią się w zależności od źródła produkcji prądu.
Zgodnie z opublikowanym projektem rozporządzenia w sprawie wielkości i wartości aukcji dla OZE na rok 2017 Ministerstwo Energii zakłada głównie wspieranie technologii wykorzystujących biogaz oraz biomasę. Średni koszt uzyskania 1 MWh w tych technologiach to według założeń rządu od 415 zł za 1 MWh (biomasa) do 550 zł za 1 MWh (biogaz rolniczy).
Według założeń projektu w wyniku przyszłorocznej aukcji ma powstać 300 MW mocy w niedużych farmach fotowoltaicznych oraz tylko 150 MW mocy w nowych farmach wiatrowych (to ok. 35 proc. mniej niż dotychczas), dla których koszt wytworzenia energii założono odpowiednio na 400 zł za 1 MWh i 330 zł za 1 MWh.
Wartość aukcji ma wynieść ponad 13 mld zł, z czego 9 mld zł może przypaść na współspalanie węgla z biomasą – szacują eksperci.
„Rząd nie zgodził się na przejście ani jednej elektrowni wiatrowej funkcjonującej w systemie zielonych certyfikatów do systemu opartego na aukcjach. (Rząd PiS jest bardzo antywiatrakowy, a wprowadzona przezeń tzw. ustawa odległościowa de facto blokuje rozwój tej branży ZE – red.) Taką zgodę wydano natomiast m.in. w stosunku do instalacji wykorzystujących biomasę i biogaz, co nosi znamiona dyskryminacji. Tym bardziej że Ministerstwo Energii w dalszym ciągu nie podejmuje żadnych kroków, które mogłyby ustabilizować nadpodaż systemu opartego na zielonych certyfikatach grożącą bankructwem wielu funkcjonujących instalacji OZE” – czytamy w oświadczeniu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Zielone certyfikaty to prawa majątkowe poświadczające wyprodukowanie czystej energii. Dziś ich ceny oscylują wokół 30–40 zł, a nie ok. 250 zł, jak zakładano, tworząc system. To efekt nadpodaży wynikającej m.in. ze zwiększenia współspalania biomasy z węglem. Nadpodaż ta na koniec 2016 r. szacowana jest na 3 TWh. To dużo (roczna produkcja energii w Polsce to 160 TWh), stąd tak duże spadki cen certyfikatów.
– Wysokość opłaty OZE z tytułu współspalania w okresach wsparcia 15 i 5 lat wyniosłaby odpowiednio 1,6 zł za 1 MWh i 8,6 zł za 1 MWh. Obecnie dla wszystkich OZE wynosi ona 2,51 zł za 1 MWh. To przełożyłoby się na roczny wzrost cen energii o odpowiednio 1 proc. i 3,8 proc. – mówi DGP Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Kolejnym kłopotem jest projekt innego rozporządzenia, dotyczącego drewna energetycznego, czyli biomasy. – Współspalanie wymagałoby rocznie nawet 17 proc. ilości drewna ogółem planowanego do pozyskania w 2017 r. z Lasów Państwowych. To cios dla przedsiębiorców zajmujących się obróbką drewna, takich jak np. przemysł meblarski, który do tej pory jest krajowym potentatem eksportowym. Dla nich oznaczałoby to nieuchronny wzrost cen drewna – tłumaczy Wiśniewski. IEO wystosował 5 grudnia apel o pomoc do wicepremiera i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego (nie jest tajemnicą, że resorty energii oraz rozwoju nie pałają do siebie sympatią, a resort rozwoju jest bardziej zielony niż węglowy). Apel wsparły m.in. Europejski Instytut Miedzi, Polska Izba Gospodarcza Energii Odnawialnej i Rozproszonej i Polska Izba Przemysłu Drzewnego.
– Zużycie biomasy leśnej w energetyce wpływa na rynkową cenę tego surowca. Do tej pory zakłady energetyczne nie mogły spalać drewna o zastosowaniu produkcyjnym. Każde celowe rozdrabnianie dużych kłód drewna podlegało karze. A teraz do pieców elektrowni będzie trafiać cenny surowiec, dodatkowo wsparty dopłatami do współspalania – wyjaśnia Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska. Organizacja uważa, że do elektrowni będzie mogło trafić drewno z wycinki Puszczy Białowieskiej.
Nowy pakiet zimowy Komisji Europejskiej (czyli propozycje Brukseli mające poprawić bezpieczeństwo energetyczne) od 2023 r. ma zabronić dofinansowywania współspalania węgla z biomasą w instalacjach o mocy powyżej 20 MW (a w Polsce przeważają większe instalacje). Na początku listopada Komisja Europejska zgłosiła pierwsze wątpliwości do polskiego systemu aukcyjnego (dotychczas nienotyfikowanego). KE zwróciła m.in. uwagę na zbytnie ograniczenia dla takich źródeł jak elektrownie wiatrowe, słoneczne i małe hydroelektrownie oraz zbytnie preferencje dla siłowni współspalających biomasę.
9,8 mld zł kosztowało w latach 2005–2015 wsparcie współspalania węgla z biomasą
21,89 TWh energii wyprodukowaliśmy w 2015 r. z zielonych źródeł (produkcja roczna to ok. 160 TWh), z czego ponad 4 TWh to współspalanie
ok. 85 zł jest droższa megawatogodzina energii wyprodukowana z biomasy od tej z energii wiatrowej