Pekin stawia na zieloną kartę. Jeśli Europa i jej sojusznicy nie chcą zostać w tyle, muszą współpracować.

Niedawno minął rok od przedstawienia przez Komisję Europejską strategii Zielonego Ładu w przemyśle. UE oficjalnie wciągnęła wtedy na swoją agendę szeroką gamę problemów z zależnościami w strategicznych sektorach globalnej gospodarki. W tym: dominującej pozycji, jaką w najważniejszych ogniwach zielonych technologii zajęły Chiny.

W tym miesiącu Rada i Parlament Europejski porozumiały się w sprawie kluczowego elementu legislacji w tej dziedzinie, aktu o przemyśle neutralnym klimatycznie, który wyznaczy na 2030 r. cel 40 proc. zapotrzebowania na kluczowe technologie – m.in. panele słoneczne, turbiny wiatrowe, pompy ciepła czy baterie – które powinny być zaspokajane przez unijny przemysł. Jeszcze w zeszłym roku podobne porozumienie zawarto w sprawie drugiego filara reformy, aktu o surowcach krytycznych, który zakłada zwiększenie samowystarczalności UE w wydobyciu, przetwórstwie i recyklingu kluczowych materiałów (regulacja czeka już tylko na ostateczną akceptację państw członkowskich).

Kwestie te, a w szczególności nowe źródła finansowania dla polityki przemysłowej, będą centralnym obszarem zainteresowania Brukseli w nowej kadencji. Jak jawi się jednak bilans dotychczasowych wysiłków podjętych przez Unię w tym zakresie?

Według szacunków think tanku Bloomberga (BNEF) w 2023 r. kluczowe gospodarki zachodnie odnotowały wielki wzrost wartości zielonych inwestycji. O ile Chiny, z wynikiem ponad 675 mld dol., utrzymały pozycję lidera, to podnosząc wydatki na transformację o niecałą jedną czwartą, zmniejszyły zarazem swoją przewagę nad resztą stawki. Stany Zjednoczone, które w drugiej połowie 2022 r. rozpoczęły wdrażanie bidenowskiego pakietu antyinflacyjnego (obejmującego szerokie subsydia dla sektorów związanych z transformacją), zwiększyły w badanym okresie skalę angażowanych na te cele środków ponad dwukrotnie. Jeszcze wyższą dynamikę inwestycji zanotowano w Wielkiej Brytanii: według BNEF osiągnęły one wartość niemal 74 mld dol. w porównaniu z ok. 28 mld w roku poprzednim. Z kolei w unijnej „27” – jak oszacowano w tym zestawieniu – inwestycje w czyste technologie zwiększono o prawie 90 proc. Tym samym największe gospodarki Zachodu, traktowane łącznie, po dwóch latach zdołały „przelicytować” Chińczyków.

W przypadku Unii odbicie to można wiązać właśnie ze swoistym politycznym przebudzeniem w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego i globalnych zależności gospodarczych, będącego efektem rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Dodatkowo to właśnie zielone inwestycje – zgodnie z założeniami przyjętej w odpowiedzi na kryzys strategii REPowerEU – uznano za klucz do ograniczenia ekspozycji na mniej dostępny i bijący rekordy cenowe gaz. Skok wydatków ułatwiły także środki z funduszu odbudowy oraz poluzowane rygory w zakresie pomocy publicznej dla przedsiębiorstw. Mniejsza dynamika wzrostu niż w przypadku pozostałych gospodarek zachodnich sygnalizuje jednak, że środki skierowane na przemysł mogą nie wystarczyć na nadchodzący etap globalnej rywalizacji.

Tym bardziej że Chińczycy z pewnością nie zamierzają łatwo ustępować pola. Pekin stawia na zielony ład jeśli nie wszystko, to przynajmniej bardzo dużo. Państwo środka angażuje wciąż rosnące środki w transformację swojej gospodarki, a za pośrednictwem Inicjatywy Pasa i Szlaku także innych krajów – w efekcie czego najprawdopodobniej szybciej, niż zakładano do niedawna, osiągnie historyczny wierzchołek emisji. A jednocześnie od tego trendu nie ma już drogi odwrotu. Dość powiedzieć, że z wyliczeń fińskiego Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem wynika, że sektory związane z transformacją odpowiadały w zeszłym roku za ok. 40 proc. chińskiego wzrostu PKB. Jeśli wyłączyć by je z układanki, wzrost gospodarki ChRL spowolniłby do zaledwie 3 proc.

O tym, że pomimo pierwszych wysiłków na rzecz osłabienia wpływów chińskich technologiczna zależność UE od Państwa Środka nadal rośnie, mówił w tym miesiącu wprost komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra. Jednocześnie walkę o odwojowanie przyczółków w przemyśle utrudnia konieczność równoczesnego utrzymywania odpowiedniego tempa transformacji, o które trudno dziś bez chińskich komponentów. – Robiąc się bardziej zieloni, stajemy się też bardziej czerwoni – jak podsumował to Hoekstra na spotkaniu w brukselskim instytucie Bruegel.

Kluczowa, by ocalić zarówno cele klimatyczne, jak i przemysłowe, może być współpraca w ramach szerszego zachodniego bloku – tak uważają m.in. autorzy specjalnego raportu Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. „Współpraca transatlantycka w dziedzinie czystych technologii ma wielki potencjał. Sektory energetyczne Europy i USA są silnie zintegrowane poprzez więzy handlowe, finansowe i współpracę badawczo-rozwojową. Ich mocne strony różnią się, więc współpraca może przynieść zyski zarówno Europie, jak i Ameryce, podnosząc ich zdolność do rywalizacji z Chinami” – czytamy w raporcie. – Ale spory o polityki przemysłowe i handlowe zahamowały postępy w tej dziedzinie, a okno możliwości może wkrótce się zamknąć – dodają eksperci. ©℗

Rząd murem za swoją wiceminister

Na specjalnym posiedzeniu komisji sejmowych posłowie PiS domagali się dymisji wiceminister klimatu i środowiska Urszuli Zielińskiej.

W połowie stycznia wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska powiedziała przed rozpoczęciem spotkania ministrów klimatu państw członkowskich Unii Europejskiej w Brukseli, że kraje unijne „muszą przyjąć cel redukcji emisji o 90 proc. do 2040 r.”. Słowa te były tłumaczone przez resort klimatu jako jedynie deklaracja gotowości polskiego rządu do dyskusji o zaostrzeniu celów klimatycznych. Krzysztof Bolesta, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, podkreślił na posiedzeniu komisji, że tego typu spotkania ministrów państw członkowskich są „nieformalne, nie podejmuje się na nich żadnych decyzji, nie przyjmuje żadnych dokumentów”. Opozycja uważa je jednak za osłabienie polskiej pozycji negocjacyjnej. Sama wiceminister mówi o zaniechaniach poprzedniej ekipy.

Jednym z punktów obrad posiedzenia komisji było wysłuchanie analizy makro- i mikroekonomicznych skutków wprowadzenia w życie proponowanej przez KE redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. oraz analiz dotyczących cen energii elektrycznej, ciepła i kondycji polskiej gospodarki po przyjęciu takiego celu. Analiz jednak nie było. Jak tłumaczy wiceminister Urszula Zielińska w komentarzu dla DGP, ministerstwo jest w trakcje ich przygotowywania, ale byłyby one łatwiej dostępne, gdyby Polska miała wymaganą przez Brukselę Długoterminową Strategię Niskoemisyjności. – Poprzedni rząd miał ją przyjąć do stycznia 2020 r., co się nie stało. Toczy się w tej sprawie postępowanie naruszeniowe w Komisji Europejskiej – mówi Zielińska.©℗

Michał Perzyński
Inwestycje w transformację energetyczną w 2023 r. / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe