W programie „Czyste powietrze” dofinansowano zakup 230 tys. kotłów gazowych. Do 2040 r. wszystkie powinny zostać zlikwidowane, a od 2027 r. energia z nich będzie obarczona dodatkowymi opłatami.

Gdyby flagowy program do walki z zanieczyszczeniem powietrza dopiero powstawał, musiałby przyjąć inną formułę. Zgodnie bowiem z nowelizacją dyrektywy w sprawie charakterystyki energetycznej budynków (EPBD, Energy Performance of Buildings Directive), którą Parlament Europejski ma przyjąć w marcu, od 2025 r. niemożliwe będzie dotowanie samodzielnych źródeł ciepła opartych na paliwach kopalnych. Jest to krok w stronę pożegnania się z gazem w ogrzewnictwie. Pożegnanie może przyspieszyć system ETS 2, czyli handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla w budownictwie i transporcie.

Kotły coraz mniej opłacalne

ETS 2 ma zacząć obowiązywać w 2027 r., choć istnieje możliwość przesunięcia tej daty o rok. Według szacunków Forum Energii (FE) koszt emisji tony CO2 wyniesie 225 zł w 2027 r., a w 2035 r. przekroczy próg 1 tys. zł.

– ETS 2 dotknie przede wszystkim osób, które ogrzewają się węglem lub gazem – mówi Konstancja Ziółkowska z FE. Podkreśla, że szczególnie wrażliwą grupą są osoby, które nadal używają węgla. – To ich emisje, a w związku z tym koszty, będą najwyższe – dodaje.

Jak zauważa Marcelina Pilszyk z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, trudno dziś oszacować, jak ETS 2 wpłynie na koszty ogrzewania pojedynczego gospodarstwa domowego. – To nie one będą bezpośrednio płaciły za emisje, tylko sprzedawcy paliw. Nie wiadomo, w jaki sposób koszty zostaną przesunięte na konsumentów. Wiemy za to, że w pierwszym etapie górny pułap wyniesie 45 euro za tonę CO2 – mówi.

Próg 45 euro dotyczy jednak wartości pieniądza z 2020 r. i podlega indeksacji. W dodatku ograniczenie przestanie obowiązywać w 2030 r. Według FE znajdujemy się przez to obecnie w okresie „pułapki gazowej”, kiedy ogrzewanie gazowe jest nieproporcjonalnie tanie. To ma się zmienić – w 2037 r. ogrzanie domu jednorodzinnego gazem ma być o 67 proc. droższe niż dziesięć lat wcześniej, czyli w momencie wejścia w życie systemu ETS 2, i o podobną wartość droższe niż ogrzanie domu pompą ciepła – pokazują szacunki FE.

– Dotychczas ETS dotykał tylko cen energii elektrycznej i większych ciepłowni systemowych – mówi Tobiasz Adamczewski z FE. – To znaczy, że odbiorcy podłączeni do ciepłowni oraz ci korzystający z pomp ciepła już są objęci systemem handlu uprawnieniami do emisji. Jednocześnie odbiorcy ogrzewający budynki węglem czy gazem nie płacą za emisję CO2. To powoduje nierówność między odbiorcami i tworzy sygnały cenowe, które zachęcają do korzystania z paliw kopalnych – mówi, dodając, że wejście ETS 2 wyrówna tę rozbieżność.

Pieniądze na zmianę

Jest też druga strona medalu. Rok przed wejściem w życie systemu ETS 2 zacznie działać Społeczny Fundusz Klimatyczny (SFK), którego Polska ma być największym beneficjentem. Środki z funduszu (11,4 mld euro „podstawy” w latach 2026–2032) mają zostać przeznaczone na zmniejszanie ubóstwa energetycznego i transportowego. W zakresie ogrzewnictwa będą to więc przede wszystkim inwestycje w termomodernizację i dekarbonizację systemów ogrzewania i chłodzenia, w tym wymianę kotłów gazowych.

– Problem w tym, że osoby, które dopiero co zainstalowały piec, nie będą miały motywacji, żeby znów wymieniać źródło ciepła, np. na pompę ciepła. Jest to problem, który sami sobie stworzyliśmy przez brak długofalowego myślenia – mówi Konstancja Ziółkowska.

Nowych nie będzie, stare do demontażu

Według nowelizacji EPBD do 2040 r. wszystkie kotły na paliwa kopalne i tak powinny zostać zlikwidowane, a od 2030 r. nie będą mogły się pojawić w nowych budynkach. Za rok nie powinny być też dofinansowywane, o ile nie stanowią części systemu hybrydowego.

– Jest jednak wyjątek mówiący, że jeśli dofinansowanie zostało już wcześniej przewidziane, np. w ramach KPO czy FEnIKS, to może zostać zrealizowane. To jednak wytrych do tego, żeby zainstalować ludziom kotły na gaz, do których później i tak będą musieli dopłacać – mówi Ziółkowska.

Zapytaliśmy MKiŚ o to, czy planuje kontynuować dofinansowanie kotłów gazowych w przyszłym roku, jednak nie otrzymaliśmy odpowiedzi. W czwartek Natalia Kwit, naczelniczka wydziału finansowania transformacji energetycznej w MKiŚ, powiedziała jednak, że nie widzi w tym działaniu braku spójności z polityką europejską.

Także Marcelina Pilszyk uważa, że kontynuacja dofinansowania pieców gazowych jest uzasadniona, co wynika z niższego kosztu instalacji kotła gazowego niż pompy ciepła. – Podstawowy kocioł gazowy wraz z instalacją może kosztować ok. 50 proc. mniej niż instalacja pompy ciepła powietrze-powietrze. Dodatkowo rok 2040 jest dość odległy, a czas eksploatacji przeciętnego kotła gazowego wynosi ok. 10 lat – mówi.

Mniej energii, niższe koszty

Obecnie niektórzy użytkownicy pomp ciepła płacą też wysokie rachunki – szczególnie ci mieszkający w niedocieplonych budynkach. Urządzenie pobiera wtedy dużo energii, generując wysokie koszty. MKiŚ planuje więc zmiany w Czystym powietrzu uniemożliwiające montaż pompy w domu o niskim standardzie energetycznym. Tymczasem 70 proc. zasobów budowlanych w Polsce jest nieefektywne energetycznie.

– To są alarmujące liczby, bo budynki nieefektywne energetycznie powodują gigantyczne straty energii, wysokie koszty ogrzewania i chłodzenia oraz zwiększenie zanieczyszczenia powietrza – mówi Marcelina Pilszyk.

EPBD wprowadzi wymogi także w tym zakresie – Polska będzie musiała przeprowadzić termomodernizację budynków. Do 2030 r. średnie zużycie energii pierwotnej w budynkach mieszkalnych ma się zmniejszyć o 16 proc., a do 2035 r. – nawet o 22 proc. ©℗

Harmonogram regulacji dotyczących źródeł ciepła i emisyjności w budownictwie / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe