statystyki

Co dalej z zieloną energią?

autor: Jacek Krzemiński18.06.2015, 18:00
Bardzo dobrym rozwiązaniem, do którego dał się namówić przez branżę rząd, było wydzielenie osobnych przetargów dla poszczególnych rodzajów OZE oraz oddzielnych dla małych i dużych elektrowni

Bardzo dobrym rozwiązaniem, do którego dał się namówić przez branżę rząd, było wydzielenie osobnych przetargów dla poszczególnych rodzajów OZE oraz oddzielnych dla małych i dużych elektrowniźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Akio Kon

Na początku przyszłego roku wystartuje w Polsce nowy system wspierania energetyki odnawialnej, tzw. aukcyjny. Ta zmiana może jednak zahamować na wiele miesięcy rozwój tej części sektora energetycznego

Kiepskie są też na razie perspektywy dla przydomowych mikroelektrowni bazujących na odnawialnych źródłach. Czyli dla energetyki prosumenckiej, która mogłaby zrewolucjonizować naszą branżę energetyczną. Tak jak rewolucjonizują np. w Niemczech, gdzie działa już kilka milionów takich mikroelektrowni. Ale po kolei.

Obecny system wspierania rozwoju energetyki odnawialnej w naszym kraju, oparty o zielone certyfikaty, dobiega końca. Opinie na jego temat i efektów, które przyniósł, są podzielone. Był on tak skonstruowany, że każdy rodzaj odnawialnych źródeł energii (OZE) traktował tak samo. Sęk w tym, że jedne OZE wytwarzają prąd drożej niż inne i zróżnicowany jest też, w zależności od ich rodzaju, koszt budowy elektrowni bazujących na tych źródłach. Przykład? Współspalanie biomasy, czyli dorzucanie jej do węgla w elektrowniach węglowych (praktyka kontrowersyjna, m.in. dlatego że do niedawna bardzo duża część tej biomasy pochodziła z importu, nawet z Afryki i Azji), wymagało dużo mniejszych inwestycji niż w przypadku biogazowni, elektrowni wodnych, kotłów biomasowych czy paneli fotowoltaicznych. To doprowadziło do tego, że w Polsce w latach 2010–2011 udział współspalania biomasy w produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych sięgnął aż 50 proc. W 2012 r. też był bardzo duży, większy od wcześniej spodziewanego. Skutkiem była duża nadwyżka zielonych certyfikatów na rynku, a w ślad za tym załamanie się ich cen. Wielu wytwórców energii z odnawialnych źródeł postawiło to w bardzo trudnej sytuacji. Liczne biogazownie i małe elektrownie wodne zamiast zysków zaczęły notować straty. Niektóre otarły się nawet o bankructwo.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie