Polskie prawo dopuszcza uprawę konopi włóknistych na różne cele, ale nie do celów energetycznych.
Reklama
Zgodnie z art. 45 ust. 3 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 124 ze zm.) te rośliny można uprawiać wyłącznie na potrzeby przemysłów włókienniczego, chemicznego, celulozowo-papierniczego, spożywczego, kosmetycznego, farmaceutycznego, materiałów budowlanych oraz nasiennictwa. W tym katalogu brakuje celu energetycznego, mimo że właśnie biomasa jest dziś podstawowym surowcem stosowanym w odnawialnych źródłach energii.
– Postulowaliśmy zmianę art. 45 ust. 3 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii przy okazji niedawnej nowelizacji, ale bezskutecznie – mówi Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Reklama
Rolnikom zależy na rozszerzeniu tego katalogu o uprawę na cele energetyczne, bo konopie – w przeciwieństwie do wielu innych roślin uprawianych na biomasę – nie wymagają uprawy wieloletniej.
– Zakładając plantację wieloletnią, trzeba wziąć pod uwagę konieczność wyłączenia części pola z płodozmianu, wysoki koszt założenia i likwidacji plantacji, wpływ szkodników i chorób, a także zmienne warunki pogodowe, które mogą doprowadzić do załamania się produkcji. W znacznie mniejszym stopniu te zagrożenia występują w przypadku roślin jednorocznych, takich jak konopie włókniste – tłumaczy prezes izb rolniczych.
Obecnie zaś jedyny sposób, by wykorzystać konopie jako biomasę, to zgłoszenie upraw jako produkcji nasion z przeznaczeniem odpadów rośliny na spalenie.
– No cóż, trzeba zmienić wizerunek tej rośliny, która kojarzy się głównie z narkotykami. Mamy nadzieję, że nowy minister rolnictwa dostrzeże potrzebę tej zmiany przepisów – mówi Wiktor Szmulewicz.
Tym bardziej że – jak informuje Andrzej Wojtaszewski z Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich – nie ma żadnych przeciwskazań dla uprawy konopi w tym kierunku: tych roślin nie da się użyć jako środka odurzającego.
– Gatunkowo jest to ta sama roślina co marihuana, Cannabis sativa. Po wysuszeniu wygląda tak samo, pachnie tak samo, tyle że nie ma żadnych właściwości halucynogennych. Zawiera bowiem poniżej 0,2 proc. substancji psychoaktywnych w suchej masie, co oznacza, że nawet po wypaleniu ogromnych ilości nie powoduje takich skutków jak marihuana – wyjaśnia ekspert.
Jednocześnie ta roślina cechuje się dużą wartością energetyczną. – Jest porównywalna z wierzbą energetyczną (ok. 16 Mj/kg), ale jest od niej łatwiejsza w uprawie. Poza tym daje relatywnie duży uzysk z hektara i można ją stosować w płodozmianie. Koszty założenia plantacji są niskie, choć pewnych problemów może nastręczać zbiór plonów – dodaje Andrzej Wojtaszewski.
Pozostaje jeszcze kwestia głębszej analizy zasadności uprawy roślin z przeznaczeniem na biomasę. Bo – jak mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej – UE nie będzie dopłacać do produkcji biomasy, lecz do produkcji energii wiatrowej i słonecznej.