Autopromocja

Ukrainie można i trzeba pomóc dostawami paliw [OPINIA]

Ukraina, czołgi, wojsko
Ukraina, czołgi, wojskoShutterStock
3 marca 2022

Paliwa, które umożliwiają ruch transportu, są krwiobiegiem każdego państwa. Nie inaczej jest w czasie wojny, kiedy są one potrzebne nie tylko uciekającym cywilom, lecz także służbom ratunkowym i armii - piszą analitycy Esperis Consulting.

Przykład tego, co może się stać, kiedy paliwa zabraknie, znamy z II wojny światowej. Jednym z kluczowych powodów przegranej Niemców było fiasko operacji „Barbarossa”, w czasie której III Rzesza próbowała przejąć kontrolę nad złożami ropy naftowej na Kaukazie Północnym. Zresztą przykładów problemów wojska z paliwem nie trzeba szukać w dalekiej przeszłości. Sieci społecznościowe obiegła w ostatnich dniach masa filmów, na których widać stojące na ukraińskich drogach rosyjskie pojazdy wojskowe, którym skończyła się benzyna.

Los nazistowskich czołgów oraz rosyjskich pojazdów wojskowych, które źle zaplanowały swoje operacje i do których nie dotarły cysterny z paliwem, może niestety dotknąć również broniących się Ukraińców. W dniu ataku na Ukrainę Rosja i Białoruś zatrzymały dostawy i tranzyt paliw nad Dniepr. Tymczasem paliwa z obu krajów, a także przesyłane tranzytem przez Rosję paliwa z Kazachstanu, zajmowały do niedawna ponad 20 proc. krajowego rynku paliwa lotniczego (7 tys. t miesięcznie), ponad 40 proc. rynku benzyny (80 tys. t miesięcznie), ponad 60 proc. krajowego rynku oleju napędowego (420 tys. t miesięcznie) i 70 proc. krajowego rynku LPG (110 tys. t miesięcznie).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.