Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska, odesłał do ponownego rozpatrzenia decyzję środowiskową w sprawie stopnia wodnego Siarzewo. To skutek odwołania złożonego przez organizacje ekologiczne. Zastrzeżenia resortu dotyczą warstwy zarówno formalnej, jak i merytorycznej postępowania. Wskazano m.in. na nieprawidłowości w procesie konsultacji projektu. MKiŚ zwraca też uwagę na problem cmentarzy, które po wybudowaniu instalacji znalazłyby się w obszarze podniesienia wód gruntowych.
Minister przychyla się także do wątpliwości podnoszonych przez ekologów, którzy wskazywali m.in. na niedostateczne rozważenie korzystniejszych z punktu widzenia środowiskowego alternatyw dla projektu. – Nie było możliwości podjęcia innej decyzji – twierdzi rzecznik MKiŚ Aleksander Brzózka. Jak zaznacza, resort nie blokuje inwestycji w Siarzewie. – Piłka jest teraz po stronie inwestora (Wód Polskich – red.) oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – dodaje. Zdaniem Brzózki, gdyby resort nie uchylił decyzji środowiskowej, proces inwestycyjny mógłby zostać podważony na kolejnych etapach.
Reklama
Mimo miażdżącej oceny przygotowania inwestycji przez MKiŚ zapora ma powstać. W wywiadzie udzielonym „Gazecie Pomorskiej” premier Mateusz Morawiecki tłumaczył, że komplikacje w realizacji projektu to skutek unijnych wymogów środowiskowych.
Z naszych ustaleń wynika jednak, że za impas trudno winić tylko Brukselę. W źródle zbliżonym do MKiŚ słyszymy, że zastrzeżenia dotyczące przebiegu postępowania i potrzeby uzupełnienia różnych braków miały też być wielokrotnie przedstawiane zarówno Wodom Polskim, jak i nadzorującemu je resortowi infrastruktury – bez skutku. Ale także wymiar europejski nie był bez znaczenia dla decyzji Kurtyki. Sprawą interesowała się bowiem KE i inna decyzja w sprawie Siarzewa mogła grozić uruchomieniem kolejnego „frontu” w sporze z Unią.
Ekolodzy liczą, że decyzja MKiŚ zamknie temat zapory. – Cały proces inwestycyjny był przygotowany tak źle, że nie obroni się w kolejnych postępowaniach. Na pewno nie obroni się zaplanowana na ten projekt suma 5,4 mld zł, gdyż rozwiązania alternatywne wobec budowy nowego stopnia wodnego na Wiśle w Siarzewie są tańsze – mówi DGP rzeczniczka WWF Polska Katarzyna Karpa-Świderek. Jej zdaniem ponowne rozpatrzenie sprawy przez RDOŚ będzie oznaczało konieczność przeprowadzenia odpowiednich analiz środowiskowych, których zabrakło w pierwszej instancji. RDOŚ nie będzie mógł użyć argumentu nadrzędnego interesu publicznego w postaci walki z suszą lub powodzią, bo będzie musiał to udowodnić, a to jest nie do udowodnienia. Z analiz WWF wykonanych po powodzi w 2010 r. wynika, że stopień wodny Siarzewo nie będzie miał żadnego istotnego znaczenia dla ochrony przed powodzią. – Z naszego najnowszego raportu wynika, że tylko 3 proc. Kujaw odczułoby pozytywne skutki inwestycji w łagodzeniu skutków suszy, a poniżej zapory problemy będą narastać – dodaje.
Do sprawy nie chcą odnosić się Wody Polskie, zasłaniając się prowadzoną przez siebie jeszcze analizą decyzji resortu klimatu. O decyzję MKiŚ zapytaliśmy też bydgoską RDOŚ. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa Anna Godek, dyrekcja w dalszym ciągu czeka na wpłynięcie pełnych akt sprawy z ministerstwa.