dr Andrzej Modzelewski, prezes zarządu innogy Polska / Materiały prasowe

Jakie zmiany w funkcjonowaniu firmy wywołała pandemia? Czy tak jak w innych branżach spowodowała przyspieszenie cyfryzacji i digitalizacji?

Rynek energii charakteryzują inne zmienne niż pozostałe sektory gospodarki. Jest to obszar krytyczny, w związku z tym nie można do końca porównać go z innym biznesem. Oczywiście, tak jak w przypadku wielu dziedzin, byliśmy zmuszeni przenieść usługi związane z obsługą klienta do przestrzeni wirtualnej. Większość naszych klientów bardzo dobrze na to zareagowała – obecnie już ponad 50 proc. z nich korzysta z platformy online Moje innogy. Dobrze przyjęli oni również nasz portal umożliwiający przejęcie licznika energii elektrycznej, bez wychodzenia z domu.

Pierwsza fala pandemii wywołała spore zmiany na rynku energii. Ze względu na to, że wiele podmiotów zostało zobligowanych do zawieszenia działalności gospodarczej, spadło zużycie energii elektrycznej, m.in. w usługach. Jednocześnie zapotrzebowanie na energię wzrosło w gospodarstwach domowych. Per saldo nadal odnotowujemy spadek zużycia rzędu 4 proc. w odniesieniu do okresu sprzed pandemii. Pozytywnym efektem pandemii jest większe zainteresowanie naszych klientów instalacjami fotowoltaicznymi, produkcją ciepła w pompach ciepła oraz wszelakimi rozwiązaniami pozwalającymi oszczędzać energię.

Jak wzrost zainteresowania zieloną energią przekłada się na rozwój tego rynku?

W ubiegłym roku fotowoltaika była jedną z niewielu branż, która mimo pandemii rozwijała się bardzo dynamicznie. Tak pokazują dane FOTON Technik, spółki należącej do Grupy innogy, która specjalizuje się w instalacjach fotowoltaicznych. Zainteresowanie tego typu produktami dynamicznie wzrosło w 2020 r. – firma podpisała ponad

9 tys. umów i zainstalowała źródła o łącznej mocy ponad 48 MW. Motorem napędowym fotowoltaiki w Polsce jest przede wszystkim program „Mój prąd”, a także inne, lokalne projekty pomagające finansować instalację.

Czy nasilenie trendu jest widoczne wśród klientów indywidualnych, czy biznesowych? Jak zwiększyła się liczba klientów zainteresowanych dostawą zielonej energii?

Europejski Zielony Ład zakłada neutralność dla klimatu krajów Unii Europejskiej do 2050 r. To już nie jest po prostu moda, ta rewolucja na rynku stała się faktem. Jeszcze rok temu proponowaliśmy jednemu z naszych klientów rozwiązania umożliwiające redukcję kosztów energii i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. Klient powiedział, że interesuje go nie ograniczenie, ale całkowita redukcja emisji. Wiele firm już zobowiązało się do osiągnięcia neutralności klimatycznej. Jedna z największych globalnych firm kurierskich, która dziś korzysta z samochodów, statków, samolotów, ogłosiła cel neutralności klimatycznej do 2050 r. – aż trudno sobie wyobrazić, jak to będzie działać bez paliw ropopochodnych. Ja nie mam jednak obaw, że ludzkości ten nieunikniony skok w przód się uda. Rok temu również nie wyobrażaliśmy sobie, że firmy na całym świecie w sposób efektywny mogą się przenieść na pracę zdalną z domu.

Czekają nas znaczące zmiany technologiczne.

W przyszłości energia powstawać będzie w przeważającej części ze źródeł odnawialnych, które w dużej mierze nie są stabilne. Rozwiązaniem tego będą moim zdaniem na mniejszą skalę magazyny litowo-jonowe, dużo łatwiej będzie przesunąć częściowo zużycie energii, takie jak ładowanie samochodów elektrycznych na okres, kiedy na przykład jest generacja energii ze słońca. Istotny będzie również proces elektrolizy, gdzie za pomocą nadmiaru zielonej energii woda przetwarzana będzie na tlen i wodór, który można z pewnymi ograniczeniami magazynować w dużych ilościach. Do dziś człowiek nie wymyślił nic bardziej skutecznego. Pamiętam jeszcze ze szkoły podstawowej eksperymenty elektrolizy za pomocą płaskiej baterii, szklanki wody i dwóch elektrod. Wodór i inne zielone gazy jak biometan pozwolą neutralnie dla klimatu wytworzyć ciepło na wielką skalę w celu na przykład ogrzania tak wielkiej aglomeracji jak Warszawa, która ma zcentralizowany system grzewczy.

W skali mikro klienci już dziś zakochali się w fotowoltaice i pompach ciepła – nas to bardzo cieszy, ponieważ są to rozwiązania pozwalające uchronić nasza planetę przed nadmiernym wzrostem temperatury. My jako innogy Polska, która jest częścią grupy E.ON, podchodzimy do tego zagadnienia bardzo poważnie i takie właśnie produkty będziemy oferować naszym klientom.

Co napędza zainteresowanie zieloną energią w przypadku każdej z grup klientów?

Kiedyś to była ciekawostka techniczna, potem trend zielonej energii przewidziały międzynarodowe korporacje i instytucje rządowe. Dziś klienci widzą po prostu, że energia ze źródeł odnawialnych może być tańsza. Dla przykładu w Polsce energię OZE można wytworzyć w skali przemysłowej w przedziale cenowym 180-280 zł/MWh. Obecnie cena na giełdzie energii na dostawy w 2022 r. wynosi już ponad 340 zł/MWh. Do tego przykładowo klienci biznesowi płacą opłatę mocową w godzinach szczytu na poziomie kolejnych 76 zł/MWh. Dlatego wszelkie rozwiązania własnej produkcji energii na obiektach klienta są bardzo opłacalne.

Podobnie jest w przypadku gospodarstw domowych. Fotowoltaika nie dość, że jest eko, to pozwala oszczędzać na kosztach energii oraz generuje świetny zwrot z inwestycji. Poprzez kryteria tzw. taksonomii instytucje finansowe oraz akcjonariusze nie chcą ryzykować środków na inwestycje, które nie wpisują się w trend ograniczania emisji gazów cieplarnianych. W tym wszystkim bardzo ważne są regulacje, które z jednej strony umożliwiają zielone inwestycje, ale muszą też zadbać na przykład o wystarczające środki dla operatorów sieci, którzy mają obowiązek zbilansowania przepływów energii. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, gdzie jedna część odbiorców produkuje niestabilną energię, a druga część ponosi tego koszty. Czyli przysłowiowy emeryt mieszkający w bloku pokryje koszty zbilansowania sieci, inwestycji sieciowych dla zamożnych klientów domów jednorodzinnych, którzy zainwestowali we własne źródło wytwarzania energii. Tych klientów trzeba motywować do jak najwyższej autokonsumpcji.

Jednym z przykładów tego, jak wzajemnie oddziałują na siebie konsumenci i biznes w kontekście ekologii, jest rozwój elektromobilności, nie tylko w odniesieniu do aut elektrycznych, ale bardzo dynamicznie rozwija się rynek elektrycznej mikromobilności. Jak innogy angażuje się obecnie w ten rynek?

Elektromobilność to jest kolejny trend, którego nie da się powstrzymać. Tutaj zadziałała polityka, nakładając na koncerny motoryzacyjne normy emisji CO2 na przejechany 1 km. Bez rozwiązań układów hybrydowych, elektrycznych lub napędów wodorowych już dziś normy emisyjne CO2 nie są osiągalne, przede wszystkim dla dużych samochodów osobowych. Do tego dochodzą inne szkodliwe emisje typu tlenki azotu, które stały się problematyczne w przypadku silników wysokoprężnych. Wszyscy pamiętamy aferę Dieselgate. Z tego powodu koncernom motoryzacyjnym nie opłaca się rozwijać silników wysokoprężnych, łatwiej jest je wesprzeć lub całkowicie zastąpić napędem elektrycznym. Z tego powodu obecnie mamy już 50 ogólnodostępnych stacji, co oznacza 100 punktów (gniazd) ładowania. W naszej ofercie posiadamy domowe stacje ładowania, pracujemy nad atrakcyjną ofertą do ładowania samochodów w domu, czy pracy. Pracujemy również nad ofertą dla klientów flotowych.

Jak pan widzi przyszłość rynku, w jakich obszarach może dalej rozwijać się innogy? Czy są jeszcze jakieś niewykorzystane nisze, po które zamierza sięgnąć firma?

Moim czarnym koniem, o którym jeszcze nie wspomniałem, jest obszar usług energetycznych. Tutaj łączymy siły ze spółkami z Grupy E.ON jak Szczecińska Energetyka Cieplna lub Celsium. Mamy w zespole nowego członka zarządu, który odpowiada za usługi energetyczne.

Na czym to polega?

Przede wszystkim ekologiczne wytwarzanie ciepła i chłodu, wsparcie klientów w celu osiągnięcia korporacyjnych celów klimatycznych. Pewnym wyzwaniem jest czas, w jakim trzeba przeprowadzić transformację energetyczną. Wodór jest świetnym tematem, ale jeszcze nie jest komercyjnie do zastosowania – tutaj spodziewamy się istotnego spadku kosztów, przy jednoczesnym wykorzystaniu dofinansowania ze środków unijnych. Warto wspomnieć, że gaz ziemny powinien odegrać rolę paliwa przejściowego. Dziś bardzo trudno jest ekonomicznie zamienić węglowy system ciepłowniczy na system zeroemisyjny. Technicznie jest to możliwe, natomiast związane są z tym wysokie koszty. Zatem wszelkie systemy zachęty w formie dofinansowania są tutaj nieodzowne.

A co nowego planuje firma i jak chce się wyróżnić na tle konkurencji na rynku zielonej energii? Jaką ofertę dla klientów indywidualnych i biznesowych ma innogy?

Stale rozwijamy ofertę Foton Technik. Budujemy kompetencje w zakresie usług energetycznych, oferujemy rozwiązania z zakresu elektromobilności. Dążymy również do coraz większej kontraktacji energii zielonej w naszym portfelu, aby nasi warszawscy klienci mogli również być częścią zielonego ekosystemu. Ciekawą opcją będą planowane rozwiązania w zakresie prosumentów wirtualnych, zbiorowych oraz spółdzielni energetycznych – tutaj pracujemy już nad ofertą. Bardzo istotnym tematem będzie infrastruktura inteligentnych liczników pomiarów energii. Pozwolą one na ciekawszą ofertę szytą na miarę potrzeb naszych klientów. Już dziś możemy się pochwalić, że udało nam się sprowadzić do Warszawy operatorów dużych serwerowni, którzy przyłączają swoje obiekty do naszej sieci. Jest to dopiero początek naszych działań w zakresie transformacji energetyki.

PAO