– Przyczyny zakłócenia będą wnikliwie badane i analizowane przez PSE, by wyciągnąć wnioski na przyszłość i ograniczyć ryzyko wystąpienia podobnych sytuacji w przyszłości – odpowiedziała DGP rzeczniczka operatora Beata Jarosz-Dziekanowska. Jej zdaniem wymaga to ustalenia przebiegu zdarzeń nie tylko na stacji Rogowiec i w Elektrowni Bełchatów, lecz także w innych punktach systemu. – Obecnie jest za wcześniej, by wskazywać jednoznacznie, z czego wynikały te perturbacje – stwierdziła.
Zapytana, co uratowało polski system energetyczny w obliczu tak dużego ubytku mocy, odparła, że został on niezwłocznie zbilansowany przez PSE. Uruchomione zostało wytwarzanie w elektrowniach szczytowo-pompowych oraz rezerwy cieplne w pracujących elektrowniach. Tzw. międzyoperatorski import energii z Czech, Słowacji i Niemiec sięgnął zaś 1–1,5 GW. – Krajowy System Elektroenergetyczny pracował i pracuje stabilnie, a odbiorcy nie odczuli perturbacji. Zakłóceń nie zawsze można uniknąć, ale rolą operatora jest przygotowanie się do nich i zapewnienie bezpiecznej pracy systemu niezależnie od zakłóceń. Tak było w tym przypadku – dostępne mechanizmy zaradcze okazały się wystarczające – podkreśliła Jarosz-Dziekanowska.