Niedawno cena za pozwolenie na emisję CO2 na unijnym rynku osiągnęła pułap 40 euro. Zapytaliśmy analityków, jak i kiedy wpłynie to na rachunki za prąd. Krystian Brymora z DM BDM mówi, że tegoroczne zwyżki na rynku CO2 w kieszeniach odbiorców prądu będą odczuwalne dopiero w przyszłym roku. – Taryfa jest zasadniczo ustalana raz na rok przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Uwzględnia się w niej rynkową cenę energii z Towarowej Giełdy Energii (TGE), która faktycznie w ostatnich tygodniach odzwierciedla wzrost kosztów CO2 – twierdzi. Jak wyjaśnia, na dostawy w tym roku spółki zawarły w większości kontrakty w roku ubiegłym, dlatego obecne wzrosty cen na rynku hurtowym podbiją przyszłoroczne ceny dla odbiorców. Cena na rynku hurtowym wynosi obecnie 270–280 zł za 1 MWh, podczas gdy na koniec 2020 r. było to 240–250 zł, a w taryfie przyjmowano 230–240 zł/MWh. – Obecnie firmy energetyczne handlują kontraktami na 2022 r. Spółka obrotu kupuje więc energię dziś i kalkuluje taryfy na 2022 r. – tłumaczy.
Analityk ocenia, że ryzyko, iż energetycy jeszcze w tym roku wystąpią do prezesa URE o podwyżki, jest niskie. – Gdyby spółki obrotu były niezadowolone z taryfy na ten rok, to wzorem lat poprzednich utworzyłyby rezerwy na ryzyko kontraktów w taryfie dla gospodarstw domowych – zauważa. Pytany o skalę przyszłorocznych podwyżek dla odbiorców twierdzi, że należy się spodziewać 8–11 proc. wzrostu cen w taryfie G w układzie rok do roku. – Ceny energii z roku na rok będę wyższe i do tego trzeba się przyzwyczaić – podsumowuje.