Po przeprowadzonym w ubiegłym roku przejęciu kanadyjskiej firmy naftowej TriOil grupa Orlen analizuje możliwości zakupu kolejnych zagranicznych projektów poszukiwawczo-wydobywczych. – Przyglądamy się nawet 80–100 takim projektom rocznie, choć szczegółowo analizujemy maksymalnie do pięciu wybranych.
Jak co roku będziemy chcieli zarekomendować zarządowi dokonanie kolejnej akwizycji gwarantującej odpowiednią stopę zwrotu – deklaruje w rozmowie z DGP Wiesław Prugar, prezes spółki Orlen Upstream. Zależne od tej firmy przedsiębiorstwo Orlen Upstream International jest tym podmiotem, który dokonał pod koniec zeszłego roku pierwszej amerykańskiej akwizycji w historii płockiego koncernu. Za 100 proc. udziałów w TriOil Resources Ltd. zapłacił wtedy równowartość prawie 550 mln zł.
Prezes Prugar uważa, że na razie jest za wcześnie, aby mówić o konkretach ewentualnego przejęcia. Wydaje się jednak, że tym razem może chodzić o zakupy za oceanem. Szef firmy Orlen Upstream potwierdza, że najbardziej perspektywicznie pod tym względem wygląda Ameryka Północna. – Orlen zbudował tam już swój przyczółek, kupując kanadyjską spółkę TriOil. Przeskakiwanie w tak krótkim czasie z kontynentu na kontynent nie miałoby większego sensu biznesowego – wyjaśnia Prugar. Ponadto, jak podkreśla, północnoamerykański kontynent to pod wieloma względami bardzo dobre miejsce na poszukiwanie kolejnych akwizycji. Chodzi o to, że jest tam sporo zasobów oraz doświadczeń dotyczących stylu prowadzenia biznesu i zarządzania nim, a także łatwy dostęp do najnowszych technologii stosowanych w sektorze poszukiwawczo-wydobywczym. – Poza Kanadą od wielu lat patrzymy też na Stany Zjednoczone. Chcielibyśmy się pojawić i tam, choć to rynek trudniejszy, jeśli chodzi o konkurencyjność aktywów, i bardziej skomplikowany niż kanadyjski – dodaje prezes Orlenu Upstream.