Ministerstwo Energii w obecnej formie może nie przetrwać, co będzie skutkiem spodziewanych zmian w innych resortach gospodarczych.
W następnym rządzie nadzór nad spółkami Skarbu Państwa ma być skupiony w reaktywowanym resorcie skarbu, czyli Ministerstwie Zasobów Narodowych. Będzie to dotyczyć również spółek energetycznych, dotychczas nadzorowanych przez Ministerstwo Energii. Według naszych rozmówców mogą się też zmienić struktura i kompetencje Ministerstwa Środowiska. Nie jest jednak jasne, gdzie miałyby trafić kwestie związane z ochroną klimatu. Niektórzy politycy mówią o potrzebie powstania ministerstwa energii i klimatu, co zapewne spodobałoby się w Brukseli, choć bez nadzoru nad spółkami siła rażenia takiego resortu byłaby mniejsza. Mówi się, że kwestie dotyczące odnawialnych źródeł energii miałyby trafić pod skrzydła Jadwigi Emilewicz, szefowej resortu przedsiębiorczości i technologii. W kontekście zadań klimatycznych wymieniane jest też nazwisko Michała Kurtyki, obecnie sekretarza stanu w resorcie środowiska.
Resortowo-kompetencyjna układanka w gospodarce wiąże się z personaliami i siłą frakcji w Zjednoczonej Prawicy. Wygląda na to, że przeciąganie liny może trwać do ostatniej chwili. – Są już jakieś kierunki, sprawa rozbija się o personalia, więc na końcu wszystko może się zmienić – zastrzega jeden z rozmówców DGP, związany z partią rządzącą.
Reklama
Według nieoficjalnych informacji o utrzymanie pozycji i stanowiska walczy dotychczasowy minister energii Krzysztof Tchórzewski, który m.in. gasił przedwyboczy pożar związany z cenami prądu. Pytany w środę przez dziennikarzy o los Ministerstwa Energii, odparł, że „te rzeczy są przygotowywane w zaciszu gabinetów jak to zawsze przy tworzeniu nowego rządu”. Dopytywany, czy on sam zostanie na stanowisku, powiedział: „Myślę, że w najbliższych dniach będą stosowne informacje w tej sprawie”.
Rezultat roszad w resortach gospodarczych jest ważny dla przyszłości polskiej energetyki. Gra toczy się bowiem o wrażliwe obszary z punktu widzenia unijnej polityki dekarbonizacji, która jeszcze bardziej przyspieszy pod wodzą szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. W 2021 r. funkcjonować zacznie zreformowany rynek unijnych emisji (ETS), na którym pozwoleń będzie mniej. Bruksela wydaje się gotowa w jakimś stopniu wspierać kraje takie jak Polska, które muszą podjąć duży wysiłek, by zmienić strukturę źródeł energii. Decydujące będą jednak kierunki wydatkowania tych środków (m.in. z ETS czy funduszu transformacyjnego), o czym w dużej mierze decydować będą właśnie ministerstwa odpowiedzialne za energię, klimat i środowisko.

Reklama
Wiele wyzwań pojawi się już w najbliższym czasie. Sektor czeka na zapowiadany nowy projekt „Polityki energetycznej do 2040 r.”. Do końca grudnia Polska ma przesłać Komisji Europejskiej finalną wersję „Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021–2030” (KPEiK), który będzie odzwierciedlał strategię krajową. Ma też powstać długo oczekiwany przez inwestorów projekt specustawy dla farm wiatrowych na morzu. Potrzebna jest też decyzja w sprawie cen energii w 2020 r., bo tzw. ustawa prądowa, zamrażająca stawki, obowiązuje tylko do końca tego roku.
Dotychczasowy szef ministerstwa energii Krzysztof Tchórzewski był chyba najczęściej odwoływanym w medialnych spekulacjach członkiem rządu ubiegłej kadencji. Dotrwał jednak do jej końca, chociaż w rządzie nastąpił pewien podział ról. Od jakiegoś czasu widoczna jest aktywność minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigi Emilewicz w sprawie ulg dla prosumentów (małych wytwórców, którzy jednocześnie są użytkownikami energii) czy rekompensat za podwyżki cen prądu dla przedsiębiorstw energochłonnych. To także ona zapowiedziała tuż przed wyborami korektę ograniczającej rozwój energetyki wiatrowej zasady 10H. Z kolei Tchórzewskiemu bliżej było do „dużej” energetyki, górnictwa i cen prądu, ale jednocześnie uruchomił program „Mój prąd”, z którego wypłacono już ok. 18,4 mln zł dotacji na panele fotowoltaiczne. – Jest to w tej chwili najprostszy program pomocowy funkcjonujący na świecie – mówił minister w środę na konferencji Europower, podczas której zapowiedział też, że w ciągu roku powinni zostać znalezieni partnerzy gotowi współfinansować budowę elektrowni atomowej.