Niezbędna będzie korekta umowy Tauron – Rafako na budowę nowej siłowni. Gdyby do tego nie doszło, w skrajnej sytuacji generalny wykonawca mógłby zejść z placu budowy. To groziło zatrzymaniem inwestycji nawet na kilkanaście miesięcy. Jednak największe ryzyko minęło – według naszych rozmówców strony wstępnie porozumiały się. Zagrożenia zejścia Rafako z placu już nie ma. Potwierdził nam to w piątek sam Tauron.

Oznacza to jednak, że blok zostanie w pełni ukończony dopiero w marcu lub kwietniu 2020 r., choć jest już gotowy w 95 proc. i rozpoczął fazę rozruchu. Dotąd planowano, że inwestycja zakończy się w III kw. br.

W niedawnym wywiadzie dla DGP Małgorzata Wiśniewska, która po śmierci męża przejmuje stery grupy PBG – Rafako, mówiła o „woli i realnych możliwościach kontynuacji naszych prac zgodnie z harmonogramem”.

O negocjacjach z wykonawcą, dotyczących dodatkowego zakresu prac, Tauron informował ponad dwa tygodnie temu. Chodzi o to, by blok spełniał jak najwyższe wymagania unijnego prawa, w tym restrykcyjne wymagania tzw. konkluzji BAT (wynikające z unijnej dyrektywy o emisjach przemysłowych, zakładające wykorzystanie najlepszych dostępnych technologii), które wchodzą w życie w sierpniu przyszłego roku.

Dodatkowe prace będą kosztowały ponad 100 mln zł. Gdyby jednak wykonano je po otwarciu bloku, ich koszt byłby nawet kilkakrotnie wyższy.

Sęk w tym, że Rafako boryka się z problemami finansowymi. W pierwszym półroczu spółka miała 519 mln zł przychodów i 175 mln zł straty wobec odpowiednio 624 mln zł i 14 mln zł rok wcześniej.

– Biorąc pod uwagę, jak przestarzały jest majątek polskiej energetyki, inwestycje w nowe moce są niezbędne i powinny być podejmowane jak najszybciej w kontekście konieczności zamykania starych bloków węglowych niedostosowanych do unijnego prawa. Nie wydaje się, by kilkumiesięczne opóźnienie bloku w Jaworznie mogło mieć destabilizujący wpływ na KSE i zagrażać bezpieczeństwu energetycznemu państwa – mówi Justyna Piszczatowska, redaktor naczelna portalu Green-news.pl.

Obecnie szczyty zapotrzebowania na moc mamy w lecie (w tym roku był to czerwiec), gdy przy zainstalowanych 44 GW kłopoty zaczynają się na poziomie zapotrzebowania na ok. 28 GW. Jeśli do lata „nowe Jaworzno” ruszy, system opóźnienia nie odczuje. Zwłaszcza że wsparły go już oba nowe bloki należącej do PGE elektrowni w Opolu (ich oficjalne otwarcie w ramach przedwyborczego maratonu zaplanowano na czwartek).

– Realizacja budowy nowego bloku o mocy 910 MW w Jaworznie jest projektem złożonym. Prace rozruchowe zostały rozpoczęte w drugim półroczu 2018 r. Obecnie projekt jest w fazie rozruchu gorącego, tzn. uruchamiane są w sekwencji wszystkie urządzenia technologiczne zabudowane na bloku – mówi Łukasz Zimnoch, rzecznik Tauronu. – Na tym etapie, z punktu widzenia stopnia zaawansowania projektu, kluczowy jest postęp prac przy uruchamianiu urządzeń gospodarki głównej, realizowanej przez Konsorcjum Rafako-Mostostal Warszawa – dodaje i zapewnia, że wyniki negocjacji zostaną podane do wiadomości po ich zakończeniu. Na razie bowiem żadne dokumenty nie zostały podpisane.

Tauron informował również, że dodatkowe inwestycje będą miały na celu rozszerzenie tzw. pola paliwowego. Oznacza to dopuszczenie innego węgla niż ten z kopalń Tauronu Wydobycie (w jego skład wchodzą Sobieski, Brzeszcze, Janina, ale początkowo miał to być węgiel z pobliskiego Sobieskiego). Według naszych rozmówców zmiana parametrów pozwoli na spalanie surowca z Polskiej Grupy Górniczej.

W DGP szeroko opisywaliśmy w ostatnim czasie potężne problemy w Tauronie Wydobycie – m.in. postoje w Janinie (jej zakupem interesuje się PG Silesia czeskiego koncernu EPH) i Brzeszczach czy katastrofalne wyniki produkcyjne Brzeszcz, które w tym roku wyfedrują jedynie połowę z zaplanowanej ilości 1,8 mln ton surowca. W piątek ze stanowiskiem pożegnał się wiceprezes ds. technicznych Tauronu Wydobycie Tomasz Duda. Wiceminister energii Adam Gawęda zapowiadał audyt kopalń Tauronu, jednak jego wyników przed wyborami nie poznamy.