Dziś dla firm ostatni dzień na złożenie oświadczenia u sprzedawcy energii, by otrzymać zwrot opłat za droższy prąd. Za fałszywe deklaracje grozi do ośmiu lat więzienia.
Choć ustawa prądowa, która po drugiej nowelizacji weszła w życie niemal miesiąc temu, na złożenie stosownych oświadczeń dawała małym i mikroprzedsiębiorcom tylko 28 dni, to energetycy dopiero w piątek wzięli się za przypominanie o tym obowiązku. A bez oświadczenia firmy nie dostaną w drugim półroczu rekompensat za droższy prąd (sprawa nie dotyczy odbiorców indywidualnych z grupy G, którzy mają zamrożone ceny automatycznie na cały 2019 r.).
Problem w tym, że o takim obowiązku mało kto wiedział, a na dodatek z ustawowego kalendarza wynikało, że można to zrobić wyłącznie do 27 lipca, czyli do soboty. Jakby zamieszania było mało, w piątek resort energii poinformował, że energetycy będą przyjmować oświadczenia w weekend i poniedziałek oraz że można je wysłać pocztą i liczy się data stempla pocztowego. Poinformowała o tym także Enea. Tymczasem zarówno Tauron, jak i PGE w czwartkowych odpowiedziach na pytania DGP twierdziły, że to nieprawda, bo liczy się… data dostarczenia dokumentu.