Rosjanie wznowili przesył Przyjaźnią, a odbiorcy liczą poniesione straty. Według ekspertów zamieszanie z zanieczyszczonym surowcem nie powinno wpłynąć na ceny paliw na stacjach
Reklama
Dostawy z Rosji rurociągiem Przyjaźń zostały wznowione po prawie siedmiotygodniowej przerwie. W połowie kwietnia Białoruś wykryła w przesyłanym surowcu chlorki organiczne w stężeniach nawet 30-krotnie przekraczających normy. Od niedzieli ropa płynie jedną nitką. Jak informuje spółka PERN zarządzająca polskim odcinkiem ropociągu, wdrożony został mechanizm kontroli jakości przychodzącego z Białorusi surowca. Ze stroną rosyjską uzgodniono, że przesyłanie ropy pozostałymi dwiema nitkami ma być wznowione na początku lipca.
Teraz gorącą kwestią jest ustalenie kwoty odszkodowania za poniesione straty, którego rafinerie w Gdańsku i Płocku będą się domagać od rosyjskich kompanii naftowych. Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek powiedział na antenie radia RMF FM, że wysokość wnioskowanej rekompensaty będzie znana w ciągu kilku dni. Nie wiadomo, jak szybko uda się dojść do porozumienia, tym bardziej że o odszkodowanie będą się starać nie tylko polskie rafinerie, ale także dwie niemieckie, gdzie także trafiła zanieczyszczona ropa. Z jednej strony firma Transnieft, która zarządza rurociągiem w Rosji, nie uchyla się przed pokryciem strat, ale z drugiej strony wicepremier Rosji Dmitrij Kozak mówił, że polska strona zawyża dane o ilości zanieczyszczonej ropy, która trafiła do naszych rafinerii.
Po zamknięciu kurka rafinerie w Płocku i Gdańsku były w większym stopniu zaopatrywane z dostaw morskich przez gdański Naftoport. Zakładom przerabiającym surowiec zostały też udostępnione częściowo zapasy obowiązkowe. Według prezesa Obajtka wznowienie dostaw ropy z Rosji było możliwe dzięki twardemu stanowisku polskiej strony i polityce dywersyfikacji kierunków dostaw surowca. Teraz ok. 50 proc. importu Orlenu pochodzi spoza kierunku wschodniego.
Kierowcy zastanawiają się, czy zamieszanie z dostawami ropy z Rosji przekłada się na rachunki płacone na stacjach benzynowych, gdzie cena benzyny bezołowiowej 95 utrzymuje się na dość wysokim poziomie – powyżej 5 zł. Pod koniec zeszłego tygodnia średnia wyniosła 5,26 zł za litr. – Wszystko wskazuje na to, że z tego tytułu nie będziemy drożej płacić. Nie ma zawirowań, jeśli chodzi o dostępność paliwa. Ich ceny zależą w dominującym stopniu od ogólnoświatowych cen ropy i sytuacji walutowej – mówi nam Urszula Cieślak z firmy BM Reflex. Firma obserwuje w ostatnim czasie nieduży spadek i przewiduje, że w najbliższych tygodniach paliwo jeszcze trochę stanieje.
– Jeśli ceny ropy będą stabilne, a obserwowane teraz umocnienie złotego nie będzie krótkotrwałe, to stawki będą zbliżone do poziomów z ubiegłorocznych wakacji. Wtedy też lekko spadały – dodaje Urszula Cieślak. Jej zdaniem na ceny ropy w najbliższych tygodniach może wpłynąć decyzja OPEC o wielkości produkcji czy trwająca wojna handlowa między USA i Chinami.