Transformacja energetyczna w kierunku niskoemisyjnych, odnawialnych technologii – to trend wytyczany przez liderów rynku energetycznego w Europie. Firmy paliwowe inwestują np. w farmy wiatrowe na morzu, starając się, aby przemysł rafineryjny i petrochemiczny ograniczył do minimum wpływ swojej działalności na otoczenie.

Nowy sposób myślenia

Głównym kierunkiem wydaje się gospodarka o obiegu zamkniętym. – Skończyliśmy w ministerstwie prace nad strategicznym dokumentem: Mapą drogową transformacji w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym, który będzie nakładał konkretne, ważne wymagania na producentów. Będziemy mówili, w jaki sposób wydłużyć cykl życia produktów, w jaki sposób sprawić, aby odpad stał się surowcem, co to znaczy ekoprojektowanie – mówiła na COP24 minister przedsiębiorczości i technologii, Jadwiga Emilewicz.

Na rolę ekoprojektowania zwracają także uwagę autorzy najnowszego raportu PKN Orlen „Filary trwałego rozwoju przedsiębiorstw. Wizja, surowce, talenty”. Gospodarka o obiegu zamkniętym oznacza zmianę tradycyjnego sposobu myślenia. Zamiast działać na zasadzie „weź, wyprodukuj, wyrzuć”, w circular economy produkty są tak projektowane, by były wykorzystywane jak najdłużej, a po zużyciu wracały do producenta do recyklingu. Ponieważ zużyty produkt nie jest odpadem, lecz surowcem wtórnym, ograniczana jest zarówno ilość zużywanego surowca naturalnego, jak i ilość generowanych odpadów i emisji, a firmy oraz gospodarka stają się odporne na wzrost cen surowców oraz kosztów ochrony środowiska i klimatu.

– Również w przemyśle rafineryjnym musimy zmienić myślenie z linearnego na cyrkularne. Domknięcie cyklu produkcyjnego pozwoli nam na prowadzenie biznesu w długiej perspektywie – ocenił w trakcie debaty Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen. – Będziemy kreować produkty w taki sposób, by wydłużyć ich czas życia. Jestem przekonany, że w pewnym momencie stanie się to koniecznością, ponieważ ich utylizacja będzie związana z wysokimi opłatami. I muszę zaznaczyć, że trzeba działać szybko. Nie mamy na przykład 20 lat, nie rozmawiamy o odległym horyzoncie. To zmiany, które zachodzą na naszych oczach i należy się do nich dostosować bardzo szybko.

Przybywa informacji o kolejnych inicjatywach podejmowanych przez przedsiębiorców, by być bardziej eko. Pytanie jednak, czy są to działania biznesowe, czy – przynajmniej na razie – bardziej o charakterze wizerunkowym.

– Uważam, że w energetyce będziemy świadkami wielkiej rewolucji, transformacji energetycznej. Instytucje finansowe jak najbardziej są zainteresowane finansowaniem projektów z tego obszaru – stwierdził Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – My również uważamy, że będzie to bardzo ważna siła napędowa polskiej gospodarki. Jesteśmy również zainteresowani finansowaniem projektów z zakresu gospodarki cyrkularnej. Angażujemy się w to nie tylko ze względów ekonomicznych, lecz także dlatego, że jesteśmy o tym przekonani, iż jest to właściwy kierunek rozwoju – dodał. Zwracał uwagę, że Polska obecnie 7 proc. swojej produkcji eksportuje do Zachodniej Europy. Unia Europejska postawiła sobie jako cel bycie jednym ze światowych liderów w zakresie zrównoważonego rozwoju i istnieją realne obawy, że jeśli polskie produkty nie będą powstawać zgodnie z tymi zasadami, to ich sprzedaż za granicą będzie utrudniona. Zatem za brak stosowania zasad zrównoważonego rozwoju możemy zapłacić w sensie gospodarczym. – Choć nawet pomijając kwestie eksportowe, już w przyszłym roku cała polska gospodarka zapłaci za to, że mocno wzrosły ceny uprawnień do emisji CO2 – wyjaśnił Rafał Benecki. Emisji tony dwutlenku węgla kosztuje obecnie ok. 20 euro, niemal trzykrotnie więcej niż na początku 2018 r. Zdaniem niektórych branżowych ekspertów w przyszłym roku trend wzrostowy się utrzyma i koszty emisji mogą wzrosnąć do ok. 30 euro za tonę CO2.

Włączyć się w zieloną rewolucję

Mimo że unijny rynek handlu uprawnieniami do emisji został uruchomiony ponad dekadę temu, a odchodzenie od paliw kopalnych od dawna wpisane jest w unijne kierunki rozwoju, w Polsce budzi to stale kontrowersje. Jednak zdaniem ekspertów dużo bardziej korzystne dla Polski i krajowych przedsiębiorstw jest dołączenie do zielonej rewolucji, zamiast ciągłego podważania jej idei.

– Jako doradcy biznesowi staramy się być jak najbardziej produktywni i przedstawiać jak najbardziej konstruktywne rekomendacje. Uważamy że lepiej dołączyć do transformacji i działać. Często słychać głosy, że to Niemcy zużywają więcej węgla. To prawda, jednak mają dużo bardziej zdywersyfikowane źródła, z których czerpią energię – powiedział Roch Baranowski, dyrektor w firmie doradczej Bain&Company. – Konstruktywnym krokiem, który możemy podjąć jest zabieganie o to, by nowy unijny budżet sprzyjał transformacji. Skupiając się na propozycjach, zamiast na krytyce, zyskamy dużo więcej – stwierdził. W jego ocenie, z biznesowego punktu widzenia, droga „pod prąd” megatrendów i tak nam się nie uda. – Musimy mieć świadomość nieodwracalnych zmian, z którymi mamy do czynienia. Najnowsze prognozy mówią, że popyt na energię elektryczną i na gaz będzie rósł. Prawdopodobnie światowy rekord zapotrzebowania na energię elektryczną jeszcze przed nami, tak samo w przypadku ropy. Trzeba do tego podchodzić w bardzo pragmatyczny sposób. Jednocześnie nikt nie ma kryształowej kuli, która dokładnie powiedziała nam dziś, w którym dokładnie momencie jakie technologie będą się pojawiać. Jednak postęp technologiczny następuje szybko. Orlen już dziś ma świadomość, że trzeba stale iść naprzód. Nie można już w biznesie czekać wyłącznie na to, aż inni wymyślą coś nowego – tłumaczył ekspert.

Postęp się opłaca

Technologie takie jak elektromobilność i odnawialne źródła energii przechodzą z peryferiów do centrum zainteresowania biznesu. Wynika to już nie tylko ze względów wizerunkowych czy budowy odpowiedzialnego społecznie biznesu. Coraz większe znaczenie ma aspekt kosztowy. Nawet w Polsce energia z farm wiatrowych zaczyna być tańsza od tej z węgla i gazu. Podczas listopadowej aukcji OZE, którą prowadził Urząd Regulacji Energetyki, prąd z wiatraków oferowano po ok. 200 zł za MWh, podczas gdy na rynku hurtowym, zdominowanym przez tradycyjne wytwarzanie, energia na 2019 r. jest kontraktowana po ponad 270 zł/MWh.

– Powstaje wiele firm, które cały swój model biznesowy budują wokół wspierania zrównoważonego rozwoju. Bardzo ważne jest to, że ludzie chcą mieć pozytywny wpływ na otoczenie. Dlatego tak ważne jest, by zrównoważony rozwój wpisany był w model biznesowy – zwracał uwagę Roch Baranowski.

Transformacja zachodzi również w transporcie, choć, jak ocenił Alain Mathuren z Fuels Europe, nie wiadomo jeszcze, jakie paliwo będzie dominować w przyszłości. Rozwijają się równolegle technologie oparte na energii elektrycznej, jak i gazie ziemnym czy wodorze. – Idealnie jest, gdy firmy mogą podejmować decyzje oparte na zasadach czysto rynkowych. To głównie skłania do promowania transportu niskoemisyjnego – wyjaśnił. Jego zdaniem ostatecznie to i tak rynek zdecyduje o tym, jak będzie wyglądał miks paliwowy w przyszłości. – Niezależnie od wszystkiego, coraz wyraźniej widać, że z biznesowego punktu widzenia trzeba być gotowym na zmienność. Na rewolucję – podkreślił Mathuren.

– W energetyce dużo, jeśli nie wszystko, zależy od zasad gry, w dużym stopniu zależnych od polityki gospodarczej. Dlatego, bo mógł następować trwały rozwój, kluczowe jest określenie wiarygodnych, długofalowych celów społeczno-gospodarczych i roli sektora energii. Mając jasną perspektywę, będziemy mogli się do tych kierunków dostosować, a klienci będą mogli wybrać, co jest dla nich tańsze – podsumował Adam Czyżewski z PKN Orlen.

Czytaj więcej:
https://serwisy.gazetaprawna.pl/energetyka/artykuly/1382153,farmy-wiatrowe-motorem-zielonego-biznesu.html

https://serwisy.gazetaprawna.pl/energetyka/artykuly/1382190,gospodarka-cyrkularna-oczami-naukowca.html

Partner