Rozwijająca się światowa gospodarka potrzebuje coraz więcej nie tylko gazu i ropy. W wyścigu o kolejne złoża biorą udział także polskie firmy. Często odnoszą na tym polu sukcesy.
Najwięcej w ostatnim czasie słychać o poczynaniach PGNiG, prowadzącego działania na rzecz dywersyfikacji źródeł, z których Polska czerpie gaz, i uniezależnienia się od dostaw z Rosji. Obecnie koncern jest właścicielem 20 koncesji na Szelfie Norweskim, na którym jest obecny już od 10 lat, i regularnie pracuje nad rozwojem bazy surowcowej. Niespełna tydzień temu kupił od Equinora (do niedawna Statoil) kolejne złoże – Tommeliten Alpha – za 220 mln dol.
– Ten nabytek ma dla nas bardzo duże znaczenie. Przede wszystkim w istotny sposób zwiększy produkcję PGNiG w regionie, z którego gazociągiem planujemy przesyłać gaz do Polski Baltic Pipe (od końca 2022 r. – red.). Dzięki tej transakcji wchodzimy do elitarnego grona firm, które prowadzą wydobycie z obszaru Ekofisk, na którym znajduje się jedno z największych złóż węglowodorów w Europie. Projekt Tommeliten Alpha pozwala nam realizować strategię dywersyfikacji dostaw i jest atrakcyjny ekonomicznie – ocenia tę transakcję prezes PGNiG Piotr Woźniak. We wrześniu informował na łamach DGP, że spółka zależna odpowiedzialna za upstream jako pierwszy polski podmiot otrzymała zgodę na działanie operatora na Morzu Norweskim. Chodzi o koncesję poszukiwawczą Shrek, w której PGNiG ma 40 proc. udziałów.
Reklama
Inny państwowy potentat PKN Orlen od 2013 r. prowadzi działalność poszukiwawczo-wydobywczą w Ameryce Północnej. Na koniec 2017 r. zasoby rezerw udowodnionych i prawdopodobnych w Kanadzie wynosiły 141 mln baryłek oleju ekwiwalentnego (BOE), a średnie wydobycie w II kw. 2018 r. utrzymywało się na poziomie 17,1 tys. BOE dziennie.
Kolejne strategie Orlenu oprócz organicznego rozwoju działki upstream zakładały także rozszerzanie działalności w drodze akwizycji. W zainteresowaniu koncernu znajdowały się dojrzałe i stabilne rynki węglowodorowe o sprzyjającym otoczeniu politycznym, prawnym oraz podatkowym. Obecnie najwięcej słychać o kupowaniu ropy od zewnętrznych dostawców. Niedawno do Polski przypłynął tankowiec z Nigerii. Należy też oczekiwać kolejnych ładunków z innych państw.

Reklama
Innowacyjność jest nierozerwalnie związana ze złożami
W Kanadzie jest również obecny KGHM Polska Miedź. Inwestycja koncernu miedziowego w Ameryce Południowej do dzisiaj stanowi jedną z największych inwestycji polskiej firmy na zagranicznych rynkach, nie tylko w zakresie dostępu do surowców. Chodzi o zakup od kanadyjskiej Quadry chilijskiej kopalni Sierra Gorda, chyba najbardziej emocjonującego aktywa zagranicznego KGHM, na którym spółka dokonała już ponad 7 mld zł odpisów z tytułu utraty wartości. Przejęcie nastąpiło w 2011 r. i kosztowało 9,5 mld zł. W ramach transakcji KGHM został właścicielem aktywów nie tylko w Chile, ale też Kanadzie.
Byli prezesi Polskiej Miedzi, pytani o ocenę tego zakupu, są w tej sprawie podzieleni. Herbert Wirth, za którego kadencji Quadra została kupiona, mówił nam, że sytuacja Sierra Gordy znacznie się poprawiła i już w wynikach za 2017 r. można było decydować się na odpisy odwrócone. Z kolei Radosław Domagalski-Łabędzki tuż przed swoim odwołaniem w marcu powiedział nam, że „poziom zarządzania jest bliski akceptowalnego, wyniki operacyjne są dodatnie”. KGHM nie jest jej 100 proc. właścicielem. Ma tam pakiet większościowy, ale partnerem mniejszościowym jest japoński koncern Sumitomo. Jak pisaliśmy, Japończycy są zniecierpliwieni rotacjami kadrowymi w Polskiej Miedzi i prowadzili wstępne rozmowy z australijskim koncernem BHP Billiton, który ma swój zakład Spence koło Sierry, o dołączeniu do akcjonariatu tak, by KGHM nie mógł samodzielnie przeprowadzać ciągłych zmian.
W lipcu wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski powiedział, że Polska Miedź powinna zrobić przegląd aktywów zagranicznych. Nowy zarząd zapowiedział go do końca roku. A te aktywa to przecież nie tylko Sierra Gorda. Chodzi też m.in. o projekt Ajax w Kanadzie. Od lat nie ma tam zgody społeczności lokalnej (Indianie wierzą, że w sąsiednim jeziorze żyją duchy ich przodków) ani rządu na budowę kopalni. KGHM utrzymuje tam jedynie stado ok. 500 krów pozwalające na uniknięcie opłat środowiskowych. Nieoficjalnie jednak usłyszeliśmy, że w przypadku Ajaxu (spółka chciała tam zainwestować 1,6 mld dol., zainwestowała już 600 mln zł, a odpisy sięgnęły 650 mln zł) Polska Miedź nie składa broni. – Warto patrzeć na zabezpieczanie bazy surowcowej w długoletniej perspektywie. Innowacyjność i wzrost gospodarczy są nierozerwalnie związane z surowcami, w tym szczególnie z miedzią. Jako Polacy jesteśmy w komfortowej sytuacji, KGHM jest potentatem na rynku miedzi i srebra, nawet bez aktywów zagranicznych – mówi DGP prezes Polskiej Miedzi Marcin Chludziński.
W 2010 r. surowcowe plany zagraniczne miał producent maszyn górniczych Kopex, jeszcze przed przejęciem przez TDJ (dziś należący do niego Famur wchłonął Kopex). Pierwszy etap został nawet wykonany, a potem inwestycji zaniechano. Jednak w tym wypadku Kopex nie poszerzał bazy surowcowej dla Polski, a był jedynie wykonawcą prac głębinowych w zakładzie Indominco należącym do koncernu Banpu, gdzie wcześniej wydobywano surowiec metodą odkrywkową. Z kolei Jastrzębska Spółka Węglowa na razie nie rozwija bazy surowcowej za granicą, ale rozwija współpracę międzynarodową w zakresie surowców. Chce być m.in. pierwszą polską firmą, która wejdzie do światowej rady wodorowej. JSW chce pozyskiwać ten gaz ze swojego gazu koksowniczego.
Takich zagranicznych przykładów jest jeszcze kilka. Nie zawsze jednak Polacy odnoszą sukcesy. Grupa Azoty sparzyła się w Senegalu. Chodzi o niesławną inwestycję Zakładów Chemicznych Police w złoże fosforytów.
Innym przykładem zagranicznego projektu, który napotkał na przeszkody, jest Serinus Energy. Ta spółka z portfolio rodziny Kulczyków jest obecna w Rumunii i Tunezji. Jeszcze kilka lat temu rozwijała wydobycie węglowodorów w Brunei, na Ukrainie i w Syrii. Jednak zmiany prawne, niestabilność polityczna, a w przypadku Syrii także wojna, wymusiły wycofanie się z trzech państw.
To pokazuje, że duży potencjał finansowy i doświadczenie w biznesie pomagają wprawdzie w uzyskiwaniu dostępu do zagranicznych surowców, jednak na koniec trzeba mieć również trochę szczęścia.