Wybuch na stacji przesyłowej gazu w Austrii, zamknięcie ropociągu na Morzu Północnym i kiepska pogoda podbiły ceny ropy i gazu.
We wtorek rano doszło do eksplozji na stacji przesyłowej gazu ziemnego w miejscowości Baumgarten w północno-wschodniej Austrii. Wybuch wywołał pożar, śmierć poniosła jedna osoba, a 18 zostało rannych. Przyczyną była usterka techniczna.
Reklama
Awarie dwóch rurociągów

Reklama
W efekcie stacja będąca największym austriackim terminalem importowym gazu ziemnego i węzłowym punktem europejskiej sieci gazociągów została zamknięta.
– Wybuch spowodował problemy z tranzytem gazu na południe Europy – powiedział DGP Kamil Kliszcz, analityk Domu Maklerskiego mBanku.
W poniedziałek zamknięty został też kluczowy brytyjski ropociąg Forties na Morzu Północnym – powodem były wykryte w nim pęknięcia. To największy ropociąg w Wielkiej Brytanii, transportujący aż 450 tys. baryłek ropy naftowej dziennie.
Jednocześnie spora część Europy zmaga się z niekorzystną aurą. We Włoszech notowano duże opady śniegu i deszczu przy niskich temperaturach. Podobnie było na Wyspach – w niektórych regionach Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz na północy Szkocji temperatura spadła do -12 st. C.
Chłód i śnieg w połączeniu z problemami z podażą surowców energetycznych sprawiają, że na rynku rosną zarówno ceny gazu, jak i ropy.
Na problemach korzysta PGNiG
To przekłada się na giełdowe notowania największej krajowej firmy gazowej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Kurs spółki rósł we wtorek w ciągu dnia o ponad 4 proc. Kamil Kliszcz podkreśla, że spółka, która prowadzi wydobycie gazu z własnych złóż, w sytuacji rosnących na świecie cen powinna osiągać realne korzyści.
– W ostatnim czasie kurs PGNiG spadał, mimo że ceny ropy i gazu rosły. Było to dość zaskakujące, bo przy zliberalizowanym rynku te zwyżki powinny spółce pomagać, bo wyższe ceny można przerzucać na klientów. Teraz w końcu nastąpiło odbicie notowań – powiedział Kliszcz. – Co prawda, taryfą ustalaną przez regulatora rynku są jeszcze objęte gospodarstwa domowe. Ale detal to zaledwie jedna czwarta gazu sprzedawanego przez PGNiG – dodaje analityk.
Dostawcy ropy z USA też nie narzekają
Z kolei zamknięcie ropociągu na Morzu Północnym przełożyło się na wzrost ceny ropy.
– To duży cios w podaż tego surowca z rejonu Morza Północnego, co wyraźnie odbiło się na wzroście notowań tamtejszej ropy Brent w porównaniu z ropą z innych rejonów świata – mówi Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ.
Zwraca jednocześnie uwagę, że na zamieszaniu związanym z awariami w Europie korzystają eksporterzy ropy ze Stanów Zjednoczonych, którzy odnotowują już większy popyt na ten surowiec. Zdaniem Sierakowskiej w średniej perspektywie sytuacja przemawia jednak za spadkami cen.
– Przedstawiciele krajów OPEC potwierdzają, że już w czerwcu przyszłego roku mają zamiar przedstawić konkretną strategię wychodzenia z porozumienia naftowego o ograniczeniu wydobycia. To w przybliżeniu pozwala inwestorom przewidzieć prawdopodobny termin jego całkowitego wygaszenia – jest zdania Sierakowska.
Przedstawiciele OPEC oraz pozostali producenci pod przewodnictwem Rosji uzgodnili w maju tego roku dalsze zmniejszenie produkcji aż do końca marca 2018 r. Z kolei na ostatnim posiedzeniu, 30 listopada, opowiedzieli się za przedłużeniem limitów wydobycia do końca przyszłego roku.
2,87 proc. zdrożały wczoraj akcje PGNiG do 6,10 zł
2,03 proc. zdrożała baryłka ropy Brent – do 64,69 dol.
17,3 mld m sześc. gazu zużyła Polska w 2016 r.