Są szanse na tańszy prąd i na rozruszanie lokalnej gospodarki. Samorządy chcą inwestować w inicjatywy energetyczne, choć przyznają, że aby sprostać wymaganiom finansowym, potrzebne są nie tylko zewnętrzne fundusze.
Roman Walkowiak energetyk, członek zarządu ENERIS Energia sp. z o.o. / Dziennik Gazeta Prawna

Klastry energii chwyciły. Gminy chcą je zakładać i lokalnie produkować tańszą energię. Na stronie Ministerstwa Energii zarejestrowano już 60 takich inicjatyw. A pojawiają się kolejne. Jednak mimo że resort je popiera, a nawet organizuje konkurs na klastrowy pilotaż, to wciąż brakuje potrzebnych do ich działania przepisów. Choć obecnie po konsultacjach jest kolejna nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii, to nie przewidziano w niej zmian mających wspomagać klastry (poza ważną dla tej grupy definicją energetyki hybrydowej). Nie ma np. przepisów pozwalających na tworzenie tańszych taryf dla lokalnego prądu, czyli uwzględnianie możliwości niepobierania opłaty za przesył sieciami wysokich napięć (powyżej 110 kV), skoro taką siecią lokalny prąd nie płynie. Zmiany dla klastrów mają się znaleźć dopiero w zapowiadanym na koniec roku projekcie ustawy o energetyce rozproszonej. – Bez tej ustawy w ogóle trudno sobie wyobrazić zasady, na których będą działy klastry – mówi Włodzimierz Ehrenhalt, wiceprezes Stowarzyszenia Energii Odnawialnej.

Reklama

Zgłoszenia do 16 października

Reklama

Jeśli jednak w którymś z samorządów prace nad klastrem są już zaawansowane, to warto się pospieszyć. 16 października mija bowiem termin zgłaszania udziału w konkursie prowadzonym przez resort energii. Najlepsze startujące w nim inicjatywy otrzymają Certyfikat Pilotażowego Klastra Energii. To zaś ma się przełożyć na dodatkowe punkty przy ubieganiu się o finansowe wsparcie. W konkursie będzie oceniane m.in. to, czy inwestycje planowane w ramach klastra logicznie wynikają ze wskazanych celów jego funkcjonowania. Trzeba też podać (w procentach) przewidywany w bilansie rocznym poziom pokrycia zapotrzebowania klastra na energię z lokalnych źródeł. Przy czym co najmniej 50 proc. zapotrzebowania na ciepło albo 30 proc. zapotrzebowania na energię elektryczną zaspokajane powinno być przez wytwórców będących członkami klastra. To jednak nie wszystko. Energia powinna powstawać też w kogeneracji lub z OZE (co najmniej 15 proc. energii zużywanej przez członków klastra ma być produkowane z OZE lub co najmniej 20 proc. energii zużywanej przez członków klastra powstawać ma w kogeneracji lub być ciepłem odpadowym). Ponadto podmioty będące członkami klastra powinny mieć związek z obszarem jego działania.

NFOŚiGW już wspiera

Klastrowe inicjatywy już wspiera Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. – Przewidujemy wkrótce uruchomienie nowych programów priorytetowych, których realizacja poprawi jakość powietrza. Obejmą one następujące zagadnienia: klastry energii, samowystarczalność energetyczną, elektromobilność oraz efektywne energetyczne systemy oświetleniowe – mówi Wojciech Stawiany, ekspert w NGOŚiGW. I dodaje, że już zorganizowane klastry energii są traktowane priorytetowo, np. w realizowanym od 30 września 2017 r. do 28 listopada 2017 r. konkursie dla poddziałania 1.6.1. Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko „Źródła wysokosprawnej kogeneracji” na program przewidziano 200 mln zł, a maksymalne dofinansowanie to 85 proc. kosztów kwalifikowanych. Beneficjentami mogą być przedsiębiorcy, jednostki samorządu terytorialnego oraz działające w ich imieniu jednostki organizacyjne a także spółdzielnie mieszkaniowe będące koordynatorem lub członkiem klastra energii.

Z wykorzystaniem środków unijnych NFOŚiGW wspiera też samorządy i lokalne społeczności w działaniach z zakresu oszczędzania energii, efektywności energetycznej, planowania energetycznego i poprawy jakości powietrza. Efektem tego projektu ma być wykształcenie 500 energetyków gminnych oraz wsparcie doradcze 800 inwestycji w obszarze efektywności energetycznej i OZE.

20 mln zł – tyle pieniędzy przeznacza NFOŚiGW na źródła wysokosprawnej kogeneracji – w tym inicjatywy klastrowe
16 października – do tego dnia samorządy zainteresowane założeniem klastrów mogą wysyłać swoje zgłoszenia na konkurs organizowany przez Ministerstwo Energii
W Polsce ciągle zbyt mało energii wytwarzamy ze źródeł odnawialnych. Jednym z pomysłów rządu na zmianę tego stanu rzeczy jest tworzenie klastrów energii. Zgodnie z przepisami o OZE z udziałem gmin lub powiatów. Już dzisiaj można powiedzieć, że inicjatywa chwyciła. Na liście chętnych prowadzonej przez Ministerstwo Energii jest 60 wpisów, a wiadomo, że na tym się nie skończy.
Jeśli jednak w którymś z samorządów prace nad klasterem są już zaawansowane, to warto się pospieszyć. 16 października mija bowiem termin zgłaszania udziału w konkursie prowadzonym przez resort energii. Najlepsze startujące w nim inicjatywy otrzymają Certyfikat Pilotażowego Klastra Energii. To zaś ma się przełożyć na dodatkowe punkty przy ubieganiu się o finansowe wsparcie.
Miejscowe potrzeby i pomysły
– Nie wiem, czy zdążymy zgłosić się do konkursu, ale klaster utworzymy – stwierdza burmistrz Siemiatycz Piotr Sinakowicz. Priorytetem jest nowoczesna, wyposażona w najlepsze urządzenia odpylające elektrociepłownia, spalająca zrębki drzewne i drewno odpadowe. Umowa została już podpisana. – W naszej okolicy jest dużo lasów i takiego opału nie zabraknie – deklaruje burmistrz. – Funkcjonujące w centrum miasta wyeksploatowane kotły gazowe i węglowe zanieczyszczające środowisko zostaną zastąpione jednym źródłem zasilanym biomasą – dodaje.
Jednak elektrociepłownia to tylko jeden z elementów klastra. Powstać ma też farma fotowoltaiczna stanowiąca własność spółki miejskiej. – Mamy u nas dwa zbiorniki wodne, stawiamy więc także na małe elektrownie wodne – dodaje burmistrz. Ponadto, by tańsza energia elektryczna trafiała do mieszkańców i do przemysłu, trzeba wybudować odpowiednią sieć energetyczną, niezależną od krajowej – najlepiej kablową, bo wówczas żaden wiatr nie spowoduje awarii. Pytany o finanse burmistrz przyznaje bez ogródek, że takie bardzo kosztowne zmiany opłacają się przy odpowiednim dofinansowaniu z funduszy unijnych albo z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. – Inwestycje z pewnością przyniosą pożytek i nam, i naszym dzieciom. Bo oznaczają nie tylko tańszy prąd, lecz także czystsze powietrze. Poza tym dają lokalne miejsca pracy i podatki do gminnej kasy – twierdzi burmistrz.
A jak swoje klastry widzą inne samorządy? Z krótkiego przeglądu wyraźnie wynika, że nie ma uniwersalnego modelu. Zależy on od lokalnych możliwości, a także dotychczasowych doświadczeń. Sercem słupskiego klastra miałaby być np. biorafineria wykorzystująca w procesie fermentacji osady ściekowe i bioodpady. Powstawałby z nich biogaz przekształcany w energię cieplną i pewna ilość energii elektrycznej. Głównym odbiorcą ciepła miałby być park wodny, choć trafiałoby ono i do innych. Poza biogazem klaster czerpałby także energię z wiatru i ze słońca.
Magazyny na prąd
Słupski klaster przewiduje też utworzenie magazynu energii elektrycznej o mocy 4 MW. To pozwala np. na przetrwanie awarii energetycznej czy nagłego spadku napięcia z innych powodów. W Londynie budowany jest obecnie magazyn energii na 200 MW.
Z kolei w Ochotnicy Dolnej stawiają na sporą ilość drobniejszych działań, w pierwszym etapie przede wszystkim na fotowoltaikę. W tej gminie już dzisiaj na wielu budynkach zostały założone lub są zakładane takie mikroinstalacje (w ramach walki ze smogiem). Ogniwa zasilać mają też 15 obiektów użyteczności publicznej.
Ochotnicki klaster przewiduje też budowę stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Byłaby ona zasilana z farmy fotowoltaicznej znajdującej się na terenie oczyszczalni w Tylmanowej. W dalszych etapach planuje się budowę biogazowni wykorzystującej biomasę dostępną na terenie gminy (np. z wykaszania trawników czy wycinania zakrzaczeń w pasach drogowych). Myśli się też o utworzeniu magazynu energii, co w razie awarii umożliwiłoby niezakłóconą działalność ośrodka zdrowia, urzędu gminy czy centrum kryzysowego. A w kolejnych etapach rozwoju klastra przewiduje się budowę niewielkich elektrowni wodnych, brykieciarni wykorzystującej odpady ze stolarni i kolejnej biogazowi rolniczej. Ponadto w ramach lokalnych pilotaży jeden z budynków miałby być ogrzewany wyłącznie prądem, a w innym zastosowana zostałaby pompa ciepła.
Ustawowa definicja
Zgodnie z art. 2 ust. 15a ustawy z 20 lutego 2015 r. o odnawialnych źródłach energii (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1148 ze zm.) klaster energii to cywilnoprawne porozumienie, w skład którego mogą wchodzić osoby fizyczne, osoby prawne, jednostki naukowe, instytuty badawcze lub jednostki samorządu terytorialnego, dotyczące wytwarzania i równoważenia zapotrzebowania, dystrybucji lub obrotu energią z odnawialnych źródeł energii lub z innych źródeł lub paliw, w ramach sieci dystrybucyjnej o napięciu znamionowym niższym niż 110 kV, na obszarze działania tego klastra nieprzekraczającym granic jednego powiatu w rozumieniu ustawy z 5 czerwca 1998 r. o samorządzie powiatowym (Dz.U. z 2016 r. poz. 814 ze zm.) lub pięciu gmin w rozumieniu ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz.U. z 2016 r. poz. 446 ze zm.). Klaster energii reprezentuje koordynator, którym jest powołana w tym celu spółdzielnia, stowarzyszenie, fundacja lub wskazany w porozumieniu cywilnoprawnym dowolny członek klastra energii, zwany koordynatorem klastra energii.
PYTANIA DO EKSPERTA
Lokalny potencjał to majątek, trzeba go rozbudzić
Dlaczego gminy powinny zainteresować się inicjatywą, jaką są klastry energii?
Stan naszej energetyki rozproszonej jest fatalny – 60–70 proc. lokalnych źródeł energii, czy to ciepłowni, czy niewielkich elektrociepłowni, jest zdekapitalizowanych. Również stan lokalnych sieci przesyłowych jest bardzo kiepski. Tak więc systemy te są awaryjne i o niskiej efektywności. To jedna strona medalu. Z drugiej – powinniśmy stopniowo zapominać o węglu, skupiać się na energii z OZE, wykorzystać też surowce odpadowe i najnowsze technologie. Taką energię najlepiej i najtaniej jest produkować lokalnie – w małej energetyce. Bezcenne jest zdrowie naszego i przyszłych pokoleń. Nikt nie może nam zabierać prawa do czystego powietrza, wody i gleby.
A co z tego będzie miał mieszkaniec tego terenu czy lokalny przedsiębiorca?
Powinien mieć tańszą energię. Nawet o ok. 30 proc. Nie powinien bowiem płacić za przesył sieciami wysokiego napięcia. No i poprawi się jakość prądu, która w takich miejscach jest bardzo zła – chodzi o wyłączenia i spadki napięcia. W takim miejscu powstanie też zazwyczaj ciepłownia, która wytwarzać będzie zarówno ciepło sieciowe, jak i prąd elektryczny w wysokosprawnej kogeneracji, dzięki czemu korzystanie z ciepła sieciowego też nie będzie drogie. To zaś powinno przełożyć się na lepszą jakość powietrza, bo do taniego ciepła z sieci przyłączyć się powinna spora liczba odbiorców – osób, firm czy instytucji. A tam, gdzie nie opłaca się budować rurociągu, można będzie ogrzewać się prądem.
Ale energia elektryczna to najdroższy sposób ogrzewania. Chyba mało prawdopodobne, by ktoś chciał nią ogrzewać mieszkania, zwłaszcza w gminach oddalonych od dużych ośrodków miejskich. Tam przecież i zarobki są niższe.
Trzeba pamiętać, że ten prąd będzie tańszy, a do tego dojdzie specjalna taryfa pozwalająca czerpać prąd w godzinach nocnych. Gdy do tego dołoży się nowoczesne piece akumulacyjne, bardzo energooszczędne i długo trzymające ciepło, powinno się okazać, że i to będzie wariant nie tylko dla zamożnych. Pamiętamy jeszcze, że przed laty piece akumulacyjne stanowiły jeden z wariantów ogrzewania i były powszechnie stosowane.
Rozumiem, że na zorganizowaniu klastra zyska też sama gmina. Na czym konkretnie?
Tania energia to także tanie ogrzewanie dla urzędów, szkół, przedszkoli czy szpitali. To tani prąd do pojazdów elektrycznych na terenie gminy. Chodzi nie tylko o autobusy, ale i np. samochody obsługujące gospodarkę komunalną czy służbę zdrowia. Uważam, że w tym zakresie przełom i przejście na pojazdy elektryczne dokona się najszybciej – w ciągu kilku najbliższych lat.
Jednak zysków nie należy upatrywać tylko w tanim cieple czy prądzie. To choćby także aktywizacja mieszkańców. Z własnych doświadczeń wiem, jak wielka siła tkwi w głowach ludzi. Także tych mieszkających z dala od dużych ośrodków. To szansa na ożywienie intelektualne lokalnych społeczności, współpracę z renomowanymi ośrodkami badawczymi i wymyślanie własnych, dostosowanych do miejscowych potrzeb, rozwiązań. Wspólne działania w dziedzinie energii z pewnością przyczynią się do rozpoznania tego potencjału i wykorzystania go również do innych celów.