32 czynności związane z codziennym życiem, rodzaj oraz częstotliwość pomocy przy ich wykonywaniu będą brane pod uwagę przy przeprowadzaniu oceny funkcjonowania osoby niepełnosprawnej. Ustalona liczba punktów zdecyduje, czy otrzyma ona świadczenie.

Na dwa miesiące przed wejściem w życie nowego świadczenia dla osób niepełnosprawnych do konsultacji trafił długo wyczekiwany projekt rozporządzenia ministra rodziny i polityki społecznej w sprawie skali potrzeby wsparcia. Zawarte w nim przepisy są kluczowe, bo na ich podstawie będzie ustalany – w postaci określonej liczby punktów – poziom potrzeby wsparcia i jeśli będzie on wynosił minimum 70 punktów, to osoba niepełnosprawna będzie się kwalifikowała do uzyskania świadczenia wspierającego. Od liczby punktów będzie też zależna jego wysokość (im większa, tym wyższe świadczenie). Eksperci mają jednak zastrzeżenia do zaproponowanej przez resort rodziny skali, a dotyczą one m.in. tego, że jest oparta na uznaniowości.

Współczynniki i wagi

Projekt rozporządzenia przewiduje wprowadzenie ujednoliconego, wystandaryzowanego sposobu oceny poziomu wsparcia, jakiego potrzebuje osoba z niepełnosprawnością fizyczną, psychiczną, sensoryczną i intelektualną. Przy jego ustalaniu będą brane pod uwagę wymienione w jego przepisach 32 czynności związane z obszarami codziennego funkcjonowania. Wśród nich są m.in.: poruszanie się w znanym i nieznanym środowisku, sięganie i chwytanie przedmiotów, prowadzenie rozmowy, korzystanie z toalety, jedzenie i picie, przygotowywanie posiłków, ubieranie się, nawiązywanie kontaktów oraz kontrola własnych zachowań i emocji. Każda z tych czynności będzie oceniana pod kątem rodzaju wsparcia, jakiego osoba niepełnosprawna potrzebuje, aby je wykonać – czy konieczne są: nadzór, częściowa współpraca, substytucja całkowita (pełne wyręczenie) czy wsparcie specjalne, oraz jaka jest częstotliwość udzielania wsparcia – czy jest ono potrzebne: prawie nigdy, sporadycznie, dość często, przeważnie czy zawsze. Co ważne, każdemu rodzajowi i częstotliwości wsparcia są przyporządkowane różne współczynniki punktowe – odpowiednio od 0,95 do 1 oraz od 0,50 do 1.

– Użyte sformułowania są nieostre i mogą być subiektywnie interpretowane, bo przykładowo jak będzie rozróżniane to, czy osoba niepełnosprawna potrzebuje wsparcia w wykonaniu jakiejś czynności „dość często” czy „przeważnie”. Oznaczają one praktycznie to samo, ale mają współczynniki punktowe o różnej wartości, więc to, które z tych dwóch określeń częstotliwości będzie zastosowane, będzie miało potem przełożenie na liczbę punktów – mówi Alicja Loranc z Fundacji Po Mojemu, wspierającej osoby z autyzmem.

Dodaje, że każdej z czynności życia codziennego przypisana jest waga, tyle że jest ona taka sama (3,125) niezależnie od tego, czy chodzi o umiejętność samodzielnego umycia twarzy i rąk przez osobę niepełnosprawną, czy o jej zdolność do pozostawania w domu samemu.

– Mimo że skala miała być autorska, to widać, że tak jak jej pierwsza przedstawiona wiosną wersja, ta również jest dalej w dużym stopniu oparta na hiszpańskiej skali BVD, z której sami Hiszpanie już zrezygnowali – wskazuje Adam Zawisny, wiceprezes Stowarzyszenia Instytut Niezależnego Życia.

Jego zdaniem zaproponowane narzędzie ma w wielu elementach charakter arbitralny i uznaniowy, co skutkuje tym, że nie daje możliwości przeprowadzenia rzetelnej diagnozy funkcjonalnej osoby niepełnosprawnej.

Suma punktów

Zgodnie z przepisami projektu liczba punktów będzie najpierw ustalana dla każdej z 32 czynności życia codziennego w taki sposób, że będzie mnożony współczynnik rodzaju wymaganego wsparcia, współczynnik jego częstotliwości oraz wagi przyporządkowanej dla niej. Natomiast, aby wyliczyć łączną liczbę punktów, konieczne będzie zsumowanie wyników uzyskanych we wszystkich czynnościach.

– Przy takim rozwiązaniu, gdy nie ma możliwości wyboru z tych 32 czynności, bo wszystkie są uwzględniane, największe szanse na uzyskanie wysokiego wyniku, takiego powyżej 90 punktów, który pozwoli otrzymywać najwyższe kwoty świadczenia wspierającego, mają w zasadzie osoby z łączoną niepełnosprawnością fizyczną i intelektualną – podkreśla Adam Zawisny.

Wystarczy bowiem, że np. osoba w spektrum autyzmu otrzyma zero punktów przy ocenie kilku czynności (bo wykonuje je samodzielnie), to od razu wpłynie na mniejszą ich łączną liczbę. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku osób niemal całkowicie sparaliżowanych.

– Niektóre z nich przetestowały się już zgodnie z zaproponowaną skalą i wychodziło im maksymalnie ok. 80 punktów – podaje Adam Zawisny.

Specjaliści od oceny

Projekt rozporządzenia zawiera też przepisy dotyczące osób, które będą zajmowały się oceną poziomu potrzeby wparcia osoby niepełnosprawnej. Co do zasady wydawanie decyzji w tej sprawie będzie należeć do zadań wojewódzkich zespołów ds. orzekania o niepełnosprawności. Właśnie w ich skład będą wchodzić specjaliści ds. ustalania poziomu potrzeby wsparcia. Taką funkcję będzie mógł pełnić m.in. fizjoterapeuta, pielęgniarka, pracownik socjalny, pedagog specjalny, psycholog, pod warunkiem że mają co najmniej dwuletnie doświadczenie w wykonywaniu pracy w swoim zawodzie w ciągu pięciu lat przed powołaniem do zespołu. Te osoby będą musiały odbyć szkolenie przeprowadzone przez pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych i po jego zakończeniu zdać test, po którym otrzymają zaświadczenie pozwalające na podjęcie pracy.

Jednocześnie w związku z tym, że rozporządzenie tak późno zostało przekazane do konsultacji (potrwają one do 14 listopada) i nie wiadomo, kiedy zostanie podpisane i ogłoszone w Dzienniku Ustaw (ma wejść w życie następnego dnia po publikacji), pojawiają się pytania, czy do 1 stycznia 2024 r., kiedy to składy ustalające poziom potrzeby wsparcia powinny zacząć działać, uda się wojewódzkim zespołom przeprowadzić nabór na specjalistów i czy zostaną oni na czas przeszkoleni. ©℗

Pomoc dla osób niepełnosprawnych / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe