Podwyższenie świadczenia minimalnego może być kosztem dla budżetu państwa na poziomie 0,5 proc. PKB rocznie. Chodzi o ok. 16 mld zł
Dzisiejszy system emerytalny w Polsce opiera się na zdefiniowanej składce pracujących, która odprowadzana jest na indywidualne konta emerytalne w ZUS. W momencie przejścia na emeryturę na jej podstawie wyliczane jest świadczenie (przez podzielenie zaoszczędzonej sumy przez dalsze oczekiwane trwanie życia). Mechanizm działa według zasady: ile odłożysz, tyle dostaniesz.
Jeśli pomysły PiS wejdą w życie, emerytura w dużo większym stopniu będzie zależała od okresu pracy. Najważniejszą zmianą może być uniezależnienie wysokości świadczenia od przewidywanej długości życia. System zdefiniowanej składki automatycznie się tu dopasowuje. Choć w sposób, który emerytom nie musi się podobać, bo obcinając wysokość świadczenia. Według zasady – im niższy wiek emerytalny, tym niższe świadczenie. Obecny system został wprowadzony, by minimalizować koszty dla podatników. Zwłaszcza w obliczu pogarszającej się sytuacji demograficznej.