Dostosowując regułę wydatkową do wymogów unijnych, rząd zwiększa jej limit. I nie śpieszy się z realizacją zapowiedzi premiera o konsolidacji finansów publicznych.

800 plus ma wejść w życie od nowego roku – zdecydował w piątek Sejm. Za przyjęciem ustawy było 406 posłów Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Przeciwko było łącznie 45, większość z Koalicji Polskiej. Ci domagali się powiązania podwyżki z aktywnością zawodową, co Sejm odrzucił. „Nie” podwyżce świadczenia powiedziała także Konfederacja. Platformie nie udało się zebrać większości do poprawki, by waloryzacja świadczenia 500 plus nastąpiła wstecznie od 1 czerwca tego roku.

Zdaniem rządu nie ma miejsca na taki ruch w tegorocznym budżecie. – Rząd zwiększa nowelizacją deficyt budżetowy w tym roku, co zwiększy presję inflacyjną. Skoro i tak ma się to stać, uczciwiej było waloryzować 500 plus już teraz, niż pozwolić rządowi zdobyć pieniądze na kolejną kiełbasę wyborczą – mówi Izabela Leszczyna z KO.

W ten sposób opozycja komentuje nowelizację budżetu, która także była przyjęta na tym posiedzeniu. Wprowadziła m.in. 16 mld zł rezerwy na zwalczanie skutków kryzysu wywołanego wojną w Ukrainie. KO podejrzewa, że będzie to wyborcza skarbonka PiS na nowe obietnice. Nowelizacja zakłada też 14 mld zł subwencji dla samorządów, 2 mld zł na jednorazowe premie dla budżetówki. Deficyt budżetu został zwiększony łącznie o 24 mld zł.

KO sugeruje, że wróci z pomysłem waloryzacji 800 plus od czerwca w Senacie. Takiego podejścia nie popierają jednak ludowcy.

By pomieścić 800 plus w budżecie na przyszły rok, rząd musi zmienić SRW – stabilizującą regułę wydatkową. Zmiana ma szerszy wymiar: rząd chce zwiększyć limit wydatków całego sektora finansów publicznych o równowartość ok. 5 proc. PKB. Inaczej, zgodnie z dzisiejszymi zasadami, musiałby w 2024 r. pokazać budżet z nadwyżką. W praktyce oznaczałoby to konieczność cięć na ponad 150 mld zł.

6,7 mln na tyle dzieci jest wypłacane świadczenie wychowawcze

24 mld zł tyle będzie kosztować państwo w skali roku podwyższenie świadczenia z 500 zł do 800 zł

0,7 proc. PKB o tyle w przybliżeniu może wzrosnąć deficyt budżetowy z powodu podwyżki świadczenia

Dlatego Sejm pracuje już nad projektem nowelizacji ustawy o finansach publicznych. Oprócz przepisów dotyczących limitu wydatków zakłada ona zmiany w dwóch obszarach. Przede wszystkim korektę tzw. mechanizmu bezpieczeństwa. Miałby on być uruchamiany, gdy prognoza Komisji Europejskiej wskazywałaby na przekroczenie deficytu sektora finansów publicznych liczonego metodą unijną powyżej 3 proc. PKB czy długu powyżej 60 proc. PKB. W takiej sytuacji pojawi się konieczność „dostosowania fiskalnego” po stronie rządu: cięcia wydatków, zwiększenia dochodów lub jednego i drugiego.

„Ogólna klauzula wyjścia w latach 2020–2023 dawała państwom członkowskim zwiększoną̨ swobodę w podejściu do reguł fiskalnych. Rok 2024 będzie zatem pierwszym rokiem stosowania standardowych reguł fiskalnych w UE” – uzasadniają zmiany rządzący.

Kryterium długu w przyszłym roku spełnimy. Gorzej będzie z deficytem. Rząd w kwietniu przewidywał, że w przyszłym roku wyniesie on 3,4 proc. PKB, czyli już powyżej dopuszczalnej granicy. Ta prognoza nie uwzględniała jeszcze wydatków na 800 plus. – To oznacza, że przyszły rząd będzie miał ograniczoną swobodę, bo Komisja wprowadzi dla nas procedurę nadmiernego deficytu wymuszającą zacieśnienie polityki fiskalnej przez państwo – podkreśla Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych.

Kolejny obszar zmian dotyczy wydatków na wojsko. Rząd proponuje dodanie „klauzuli obronnej”, która pozwoli na nieuwzględnianie części wydatków militarnych w ogólnym limicie. Wysokość klauzuli ma być określana dla każdego roku z osobna. Główny powód: płatności mogą być dokonywane w innym roku niż dostawy sprzętu.

W projekcie brakuje realizacji zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego o konsolidacji finansów publicznych. Chodzi o włączenie do budżetu państwa funduszy będących dziś poza kontrolą parlamentu, zwłaszcza Funduszu Modernizacji Sił Zbrojnych czy Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Zmiany miałyby wchodzić w życie stopniowo od przyszłego roku.

– W zgłoszeniu do wykazu prac Rady Ministrów ustawa miała zawierać dwa elementy: zmianę reguły wydatkowej oraz konsolidację, o której mówił premier Morawiecki. Tego drugiego elementu nie ma i mało prawdopodobne, by Sejm się tym zajął w najbliższym czasie, biorąc pod uwagę harmonogram jego prac (dwa posiedzenia w lipcu i brak, przynajmniej na ten moment, terminów posiedzeń w kolejnych miesiącach – red.) – mówi Dudek. Jego zdaniem oznacza to, że obietnice, że od 2024 r. nie będzie już sytuacji „bud żetów równoległych”, były bez pokrycia.

– Konsolidacja będzie przewidziana w odrębnym projekcie, najpewniej w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok – mówi. Ale przyznaje, że prace ciągle są w powijakach. – Trwają analizy, co i na jakich zasadach włączyć do budżetu – dodaje rozmówca DGP. ©℗