Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, świadczenia bez względu na wiek mają być oparte na trzech filarach. Z takiego rozwiązania będą mogły skorzystać wyłącznie osoby, które będą mieć na swoim koncie 40 lat składkowych (czyli kiedy były opłacane do ZUS składki emerytalne). Dodatkowo ma być wprowadzony zakaz dorabiania. Ponadto ubiegający się o świadczenie będą musieli mieć na swoim koncie emerytalnym kwotę umożliwiającą przyznanie emerytury minimalnej do końca życia. 

Reforma odkręcana przez prezydenta: Emeryci dostaną niższe świadczenia >>>

Wprowadzenie obowiązku udowodnienia 40 lat składkowych podzieliło związkowców, którym Kancelaria Prezydenta RP przedstawiła wstępne założenia do ustawy emerytalnej. – Nie mam żadnych wątpliwości, że okres 40 lat powinien dotyczyć okresów składkowych i nieskładkowych. Inaczej z możliwości skorzystania z takiego rozwiązania zostaną wykluczone osoby studiujące oraz kobiety mające dzieci, jeśli nie będą liczone okresy zasiłków – stwierdza Tadeusz Chwałka, przewodniczący Forum Związków Zawodowych (FZZ).

Inaczej do tego podchodzi OPZZ. – Ta propozycja nas nie dziwi, bowiem nasze rozwiązanie także dotyczyło okresów składkowych. Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie możliwe uwzględnienie wszystkich lat pracy do stażu emerytalnego, nie mniej jednak musimy podchodzić realistycznie do tych propozycji – wyjaśnia dr Katarzyna Tuszyńska, ekspert zespołu ds. polityki społecznej, ubezpieczeń i rynku pracy OPZZ. Przy czym w czasie wystąpienia na wczorajszej konferencji „Czy Polaków stać na dodatkowe ubezpieczenie emerytalne?” dr Tuszyńska przypomniała, że OPZZ złożył projekt uzależniający przejście na emeryturę od stażu pracy już w 2010 r. Jednak wówczas żaden z klubów poselskich nie był zainteresowany przejęciem tego dokumentu.

– Można było ten projekt wykorzystać wcześniej, ale okazało się, że został wykorzystany w ostatnim tygodniu kampanii prezydenckiej. Niemniej bardzo się cieszymy, że prezydent jednak zdecydował się zaangażować w te działania – mówiła wczoraj dr Katarzyna Tuszyńska.

Uczestnicy konferencji nie kryli zdziwienia, gdy się okazało, że podczas konsultacji ze związkowcami kancelaria prezydenta opowiedziała się za rozwiązaniem, które uzależnia wypłaty świadczeń emerytalnych od wysokości zarobków. – W propozycji prezydenckiej faktycznie znalazło się zastrzeżenie, że osoba, która po 40 latach chciałaby przejść na emeryturę, musi mieć uskładany kapitał na co najmniej emeryturę minimalną. To niebagatelny warunek – ujawniła Anna Grabowska, doradca do spraw społeczno-prawnych FZZ.

Wiele wątpliwości wzbudza także propozycja wprowadzenia całkowitego zakazu zatrudniania osób przechodzących na emerytury bez względu na wiek po 40 latach pracy.

Szczegóły projektu Komorowskiego o emeryturach: 40 lat opłacania składek, bez renty czy studiów >>>

– Tego typu przepis będzie niezgodny z konstytucją – zauważa Karolina Miara, adwokat specjalizująca się w sprawach ubezpieczeniowych.

Do nowej propozycji prezydenta ostrożnie podchodzi Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej, pytany przez DGP stwierdził tylko, że stanowisko rządu będzie znane, kiedy projekt ustawy będzie przekazany do konsultacji społecznych.

Kosiniak-Kamysz: Propozycja Komorowskiego nie jest odejściem od reformy emerytalnej z 2012 roku >>>

Ostateczne propozycje projektu prezydenckiej ustawy o emeryturach powinny być znane do końca tygodnia. Przy czym nie wiadomo, czy rozwiązania, które zostały przedstawione związkowcom, zostaną utrzymane.

880,45 zł tyle obecnie wynosi emerytura minimalna