Spór dotyczył prawa do wypłaty niezrealizowanego świadczenia. Zainteresowana złożyła wniosek o wypłatę emerytury po zmarłym ojcu. ZUS przyznał mu to świadczenie w 1981 roku, przy czym wypłata była doręczana przez listonosza. Problemy zaczęły się w 2004 roku, kiedy mężczyzna zaginął. Córka zgłosiła to do ZUS, który na podstawie art. 134 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1440 ze zm.) wstrzymał wypłatę świadczenia.

Procedura uznania mężczyzny za zaginionego trwała do stycznia 2010 r., kiedy to sąd uznał ojca kobiety za zmarłego. Cztery miesiące później córka mężczyzny wystąpiła do ZUS o wypłatę niezrealizowanych świadczeń. ZUS odmówił przekazania tych środków, gdyż jego zdaniem świadczenia z ubezpieczenia społecznego nie podlegają dziedziczeniu. Sprawa trafiła do sądu I instancji, a następnie do sąd apelacyjnego, który nakazał sądowi niższej instancji ustalenie kręgu spadkobierców. Na tej podstawie ZUS wydał kolejną, niekorzystną decyzję dla zainteresowanej. Ta ponownie skierowała sprawę do sądu I instancji, który zgodził się z argumentacją zakładu. Jego zdaniem o wypłatę wstrzymanego świadczenia może się ubiegać tylko uprawniony. Córka mężczyzny złożyła apelację – domagała się wypłaty zawieszonych świadczeń za sześć lat poprzedzających datę uznania jej ojca za zmarłego. Sąd apelacyjny stanął po stronie powódki, ale przyznał jej prawo do wypłaty zawieszonej emerytury tylko za okres trzech lat poprzedzających datę zgonu. Przy czym sędziowie powołali się m.in. na orzeczenie SN, które dotyczyło prawa do zaległej wypłaty świadczenia rodzinie zaginionego byłego żołnierza – wdowie przyznano prawo do wypłaty za okres trzech lat poprzedzających datę śmierci męża.

Od wyroku sądu II instancji kasację złożył zarówno organ rentowy, jak i zainteresowana. ZUS twierdził, że sąd apelacyjny w sposób niewłaściwy interpretował przepisy emerytalne określające przypadki wstrzymania wypłaty (art. 136 ust. 1 ustawy o emeryturach i rentach z FUS). Natomiast kobieta nadal żądała pieniędzy za okres sześciu lat. Sąd Najwyższy oddalił obie skargi. Wskazał, że w razie śmierci świadczeniobiorcy należne mu pieniądze wypłaca się małżonkowi lub dzieciom. Przy czym wypłata obejmuje wyłącznie okres trzech lat wstecz od daty śmierci. Sędziowie podkreślili, że gdyby pieniądze trafiały na konto bankowe, to weszłyby w skład masy spadkowej.

ORZECZNICTWO

Wyrok SN z 13 stycznia 2015 r., sygn. akt II UK 144/14