– Miałem prawomocny wyrok, który wskazywał, że obniżenie mi emerytury jest bezpodstawne, bo nie służyłem w Departamencie I MSW. Mimo to Zakład Emerytalno-Rentowy (ZER) na podstawie dokumentów przesłanych przez IPN w 2017 r. po raz kolejny wydał decyzję o obcięciu świadczenia – mówi Paweł G. Poszedł do sądu i tę sprawę również wygrał. Teraz to on zapowiada, że wraca na drogę sądową, tym razem ze Skarbem Państwa.
Paweł G. był inżynierem mechanikiem. W 1984 r. zaczął służbę w MO w wydziale transportu. Dwa lata później kolega spytał, czy nie wolałby przejść pod MSW. Zgodził się z zastrzeżeniem, że zależy mu na pracy technicznej, nie operacyjnej. – Odbyłem kilka spotkań, wypytywano mnie, czym się zajmuję. Aż 14 sierpnia 1986 r. zostałem wezwany do kadr w MSW. Zakomunikowano mi, że jestem oddelegowany na szkołę wywiadu w Kiejkutach, bo mam predyspozycje, by zostać operacyjnym za granicą – opowiada. Odmówił, bo nie na to się pisał. I tego samego dnia sporządził raport, że wycofuje poprzedni, mówiący o przyjęciu do służby. Wrócił do starej jednostki, o sprawie zapomniał. Potem, po 1990 r., był m.in. naczelnikiem wydziału transportu w UOP i dyrektorem biura administracyjno-gospodarczego w ABW. Ostatecznie na emeryturę przeszedł w 2006 r. – I dopiero na mocy pierwszej dezubekizacji w 2009 r. sobie przypomniałem. Wówczas emeryturę obcięto mi symbolicznie, o ok. 1 proc. Jednak zorientowałem się, że w dokumentach z IPN stoi informacja, że między 16 a 19 sierpnia 1986 r. służyłem w Departamencie I MSW – wspomina. Przekonuje, że gdyby faktycznie tak było, nie wniósłby sprawy do sądu, nawet o te kilka dni. Ale przecież odmówił służby, nie przepracował tam nawet dnia. Decyzja o obniżeniu świadczenia nie była poparta faktami. Poszedł do sądu i po 5 latach sprawę wygrał w II instancji.