Emerytury okażą się tak niskie, że niewielu zrezygnuje z zarabiania. Rząd liczy, że będziemy aktywni zawodowo znacznie dłużej niż tylko do osiągnięcia wieku emerytalnego (to, czy jego podniesienie było zgodne z ustawą zasadniczą, bada od wczoraj Trybunał Konstytucyjny). Przyznał to wprost w „Wieloletnim planie finansów państwa na lata 2014–2017” przygotowanym przez resort finansów. Napisano w nim, że „spadek stopy zastąpienia będzie motywować starsze pokolenia do późniejszego przechodzenia na emeryturę”.

Stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do ostatniej pensji, ma się bowiem radykalnie obniżyć. Dzisiaj sięga ponad 50 proc., za 30 lat będzie wynosić, jak wskazują prognozy, jedynie około 40 proc. Oznacza to, że osoba zarabiająca ostatnio średnią krajową 3,7 tys. zł i przechodząca na emeryturę w 2014 r. otrzyma świadczenie w wysokości około 2 tys. zł. Za 30 lat przy takich samych założeniach mogłaby liczyć na kwotę odpowiadającą dzisiejszym 1,4 tys. zł.

I właśnie to sprawi zdaniem rządu, że zdecydowana większość dzisiejszych 30-, 40- i 50-latków będzie starała się pracować jak najdłużej – aby otrzymać wyższe świadczenie. W rezultacie bardzo niekorzystne tendencje demograficzne – coraz mniej osób wchodzących na rynek pracy przy rosnącej liczbie emerytów – staną się mniej odczuwalne.