Rząd chce, by część obligacyjna zasobów Otwartych Funduszy Emerytalnych została przeniesiona do ZUS, a przyszli emeryci mieli wybór czy chcą oszczędzać i w OFE i w ZUS-ie czy tylko w ZUS-ie. Według wicepremiera Rostowskiego, te rozwiązania naprawią istotne błędy obecnego systemu. 

Zarówno wicepremier Rostowski, jak i wiceminister finansów Izabela Leszczyna podkreślali, że dyskusja nad przyszłością polskiego systemu emerytalnego trwa od wielu miesięcy. Izabela Leszczyna zwróciła uwagę, że chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo całego systemu, którego Otwarte Fundusze Emerytalne są tylko jednym z elementów. W dyskusji o emeryturach trzeba pamiętać o tym, że tak jak tabakiera dla nosa a nie nos dla tabakiery, tak OFE są dla emeryta a nie emeryt dla OFE - podkreślała minister Leszczyna. Dodała, że niektórzy uczestnicy ogólnopolskiej debaty o zmianach w systemie emerytalnym o tym zapominają. 

Wicepremier Rostowski nie zgodził się z argumentami obrońców OFE twierdzących, że rządowe propozycje oznaczają nacjonalizację funduszy. Podkreślił, że wszystkie inwestycje w akcje pozostaną w rękach OFE i PTE. Rząd nie przeprowadza więc żadnej nacjonalizacji. Zaznaczył, że nie po to przez 20 lat prywatyzowaliśmy naszą gospodarkę, by teraz niechcący ją w jakikolwiek sposób nacjonalizować.

Rząd zaproponował, by część obligacyjna OFE została przekazana do ZUS. Środki te trafiłyby na subkonta w Zakładzie, gdzie byłyby waloryzowane i dziedziczone, podobnie jak pozostałe środki na tych subkontach. Ponadto obywatele będą mogli dokonywać wyboru, czy chcą, by ich składki emerytalne trafiały do ZUS, czy do OFE. Do części akcyjnej OFE wpływałaby składka w wysokości 2,92 proc.

Po wprowadzeniu zmian w systemie emerytalnym OFE nie będą mogły inwestować w obligacje Skarbu Państwa lub obligacje gwarantowane przez Skarb Państwa. Rząd zapowiedział też liberalizację polityki inwestycyjnej OFE oraz zniesie benchmarku.