Osoby, które rozpoczęły pracę z uczniami bezpośrednio po ukończeniu szkoły pomaturalnej, muszą pracować dłużej niż absolwenci wyższych uczelni bez przygotowania pedagogicznego. Okres nauki zawodu w studium kształcącym nauczycieli nie jest zaliczany do okresów nieskładkowych. I to jest powodem licznych skarg pedagogów ubiegających się o świadczenia kompensacyjne, którzy czują się dyskryminowani.
Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej, wyjaśnia, że art. 7 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 153, poz. 1227 z późn. zm.) zawiera katalog okresów nieskładkowych uwzględnianych przy ustalaniu stażu ubezpieczeniowego uprawniającego do świadczeń emerytalno-rentowych. Nie został w nim uwzględniony okres nauki w żadnej szkole policealnej lub pomaturalnej, nawet tej o profilu zawodowym. Natomiast przy liczeniu okresów ubezpieczeniowych jest doliczany okres kształcenia w szkole wyższej na jednym kierunku, w wymiarze określonym w programie studiów. Tę ostatnią informację absolwentom wydają uczelnie. Czas nauki w kolegium lub studium uznaje się za okres kształcenia w szkole wyższej tylko wtedy, jeżeli uczelnia zaliczyła go na poczet studiów licencjackich.
Jednocześnie resort pracy i polityki społecznej wskazuje, że nauczycielskie świadczenie kompensacyjne przyznane na podstawie ustawy z 22 maja 2009 r. (Dz.U. nr 97, poz. 800) nie jest emeryturą z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Marek Bucior podkreśla, że jest to świadczenie finansowane z budżetu państwa, przysługujące nauczycielom, którzy łącznie spełnili określone w ustawie warunki. Osoby składające wniosek o jego przyznanie muszą osiągnąć wiek wskazany przez ustawodawcę (obecnie 55 lat) i mieć co najmniej 30 lat okresów składkowych i nieskładkowych, w tym przynajmniej 20 lat pracy w przedszkolach i placówkach szkolnych w wymiarze co najmniej 1/2 obowiązkowego wymiaru zajęć. Dodatkowo muszą także rozwiązać stosunek pracy.