Zakład skorzysta z pieniędzy funduszu na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wykorzystania w 2012 r. środków Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD) na uzupełnienie niedoboru funduszu emerytalnego wynikającego z przyczyn demograficznych (Dz.U. nr 175, poz. 1041). Jego projekt trafił właśnie do konsultacji społecznych. Bez środków z FRD nie byłoby z czego wypłacać emerytur w październiku, kiedy zostanie wyczerpana dotacja budżetowa do administrowanego przez ZUS Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). Po pięciu miesiącach pomoc jest wykorzystana na poziomie 20,3 mld zł (51,0 proc. planu).

Przeciwko decyzji rządu protestują organizacje pracodawców i eksperci.

– Należy przestać z funduszu wypłacać pieniądze, a zacząć kumulować rezerwy. W przeciwnym razie za kilkadziesiąt lat system może się okazać zupełnie niewypłacalny – ostrzega Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

FRD miał być bowiem polisą bezpieczeństwa dla starzejącego się społeczeństwa i gwarantować wypłatę emerytur dzisiejszym czterdziestokilkulatkom i ich dzieciom. Zaplanowano, że będzie trafiać do niego jeden proc. podstawy wymiaru składek emerytalnych. Ostatecznie przez pierwszych kilka lat w ogóle nie odprowadzano do niego środków. Obecnie składka wynosi wciąż mniej, niż planowano (0,35 proc. podstawy wymiaru).

Decyzją rządu środki z FRD pokrywają braki środków w funduszu emerytalnym, a jednocześnie wpływają na obniżenie długu państwa. Dzięki przesunięciu budżet mniej pożyczy ZUS, żeby zapewnić płynność finansową FUS.

– Mimo uszczuplenia rezerwy dziura w FUS od lat jest ogromna – przypomina Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista w Invest-Banku.

W tym roku ZUS z budżetu państwa otrzyma 39,9 mld zł dotacji. Zakład będzie winien bankom 889,8 mln zł, a budżetowi państwa z tytułu zaciągniętych pożyczek – 16,1 mld zł.

Etap legislacyjny

Projekt