statystyki

"Erę obfitości pracy możemy mieć już za sobą". Czy czeka nas świat bez niej?

autor: Sebastian Stodolak19.09.2020, 08:45; Aktualizacja: 19.09.2020, 08:59
Ludzie obawiali się wpływu technologii na miejsca pracy od zarania rewolucji przemysłowej. Za każdym razem te strachy okazywały się nie mieć podstaw. Historycznie rzecz biorąc, postęp technologiczny prowadził do wspomagania pracy ludzi oraz wytwarzania nowego rodzaju zajęć, a nie do zastępowania ludzi.

Ludzie obawiali się wpływu technologii na miejsca pracy od zarania rewolucji przemysłowej. Za każdym razem te strachy okazywały się nie mieć podstaw. Historycznie rzecz biorąc, postęp technologiczny prowadził do wspomagania pracy ludzi oraz wytwarzania nowego rodzaju zajęć, a nie do zastępowania ludzi.źródło: ShutterStock

Ludzie coraz lepiej oceniają rolę technologii w ich życiu. To szczególnie istotne dla zawodów, które opierają się na silnym poczuciu misji i tradycji, jak prawnicy czy lekarze. Na profesjonalną nabożność i rytuały nie będzie już miejsca.

Z Danielem Susskindem rozmawia Sebastian Stodolak

„Synu, córko, znajdź sobie porządny zawód. Idź studiować prawo!” – rodzice wciąż dają dzieciom takie rady. A pan mówi, że profesje rozumiane tradycyjnie są skazane na wyginięcie. Nie ma w tym przesady?

Taką tezę postawiłem wraz z ojcem (Richardem Susskindem, znanym prawnikiem, doradcą do spraw cyfrowych i rozwoju branży prawniczej – red.) w książce „The Future of the Professions” (Przyszłość zawodów). Gdy w 2010 r. zaczynaliśmy nad nią pracę, nasza teza budziła sceptycyzm, a nawet wrogie reakcje. To się zmieniło i dzisiaj nikt już jej nie odrzuca. Studiowanie prawa – przynajmniej w taki tradycyjny sposób – może nie być już aż tak wspaniałym pomysłem, jak było kiedyś.

Zresztą pański ojciec sam się do tego przyczynił.

Tak. Mój ojciec od dekad zajmował się wpływem nowych technologii na prawo, a także sam te „dysrupcyjne” technologie współtworzył. Rozwinął np. jeden z pierwszych komputerowych systemów eksperckich dla prawników, który wyręczał ich w części obowiązków. Mniej więcej dekadę temu zaczął dostrzegać, że tego typu rewolucyjne zmiany technologiczne dotyczą właściwie wszystkich profesji. Zgłaszali się do niego ludzie mówiący, że to, co się dzieje w zawodzie adwokata, dotyczy także ich profesji: nauczycieli, lekarzy, księgowych. Ja z kolei pracowałem wtedy na Downing Street jako doradca premiera w zakresie polityk zdrowotnych, podatkowych, oświatowych, dzięki czemu miałem pewne spojrzenie makro na anegdotyczne historie opowiadane mojemu ojcu. Doszliśmy do wniosku, że coś jest na rzeczy: że profesje w ich obecnym kształcie naprawdę są zagrożone.

Czyli nie skazane na wyginięcie, a tylko zagrożone?

To bardziej skomplikowane. Technologie nie tylko przekształcają istniejące instytucje, lecz także wprowadzają ich całkiem nowe rodzaje – takie, które realizują zadania tradycyjnie przypisywane ekspertom. To procesy wielopoziomowe. Istnieje – na największym poziomie ogólności – osiem wzorców przemian, które zachodzą obecnie na rynku pracy. A w ich ramach jest jeszcze 30 „podtrendów”.

Jakieś przykłady?

Mógłbym podać ich naprawdę sporo – i podaję w książce „A World Without Work” (Świat bez pracy). Szczególnie wymowne jest to, że proces zmian napędzają nie insiderzy, lecz ludzie spoza danych zawodów. Atak na profesje przypuszczany jest od zewnątrz. Weźmy medycynę: na Uniwersytecie Stanforda rozwinięto niedawno system diagnozowania raka skóry oparty na sztucznej inteligencji, który pod względem skuteczności swobodnie może konkurować z najlepszymi dermatologami. Ludzie, którzy tę technologię opracowali, nie mają nawet szczególnego wykształcenia medycznego. Głównym jej autorem jest informatyk Sebastian Thrun, pionier w dziedzinie aut samojezdnych.

Daniel Susskind ekonomista z Uniwersytetu Oksfordzkiego, autor książki „A World Without Work: Technology, Automation, and How We Should Respond” (Świat bez pracy. Jak powinniśmy odpowiedzieć na technologię i automatyzację)


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • jm730404(2020-09-21 04:21) Zgłoś naruszenie 21

    1. Pracy nie zabraknie nigdy, dopóki istnieje suwerenna ludzkość, dlatego, że człowiek ma zawsze jakieś zapotrzebowanie na towary i usługi, pochodzące od ludzi. Występuje tylko chwilowe niedopasowanie organizacyjne i rodzajowe popytu i podaży pracy. 2. Akurat zawody prawnicze bardzo dobrze nadają się do automatyzacji, lecz środowisko prawnicze, bardzo wpływowe zrobi wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Przykładowo - wydawanie wyroków w sprawach karnych: W szerokim kwestionariuszu wprowadza się cyfrowo okoliczności sprawy, a niezbyt skomplikowany algorytm wyceni te okoliczności i po sekundzie poda wyrok np. 3,26 roku + orzeczenia dodatkowe. I to byłaby "ślepa Temida", pozbawiona słabości ludzkich sędziego. Można założyć, że jeżeli nawet ktoś dopatrzyłby się jakiś wad, to wyroki byłyby znacznie bardziej obiektywne, niż przy udziale ludzi.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Karol(2020-09-22 11:23) Zgłoś naruszenie 00

    Administracja Publiczna świetnie nadaje się do automatyzacji, nie ma na co czekać. Z sądownictwem można jeszcze poczekać ale administracja publiczna już może być automatyzowana.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Polecane