Do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęło drugie pytanie prawne dotyczące obniżki esbeckich rent i emerytur (sygn. akt P16/19). Przy czym jego treść nie została jeszcze upubliczniona. Podobnie jak w przypadku pierwszego pytania prawnego (sygn. akt P 4/18) wątpliwości powziął Sąd Okręgowy w Warszawie. Tym razem zastrzeżenia dotyczą obniżenia wysokości renty rodzinnej – pomimo znacznego upływu czasu od zakończenia służby na rzecz totalitarnego państwa przez zmarłego funkcjonariusza SB. Przepisy zaskarżonej ustawy przerzucają na uprawnionych do tego świadczenia obowiązek udowodnienia, że zmarły funkcjonariusz, po którym ustalono ich prawo do renty rodzinnej – podjął współpracę i czynnie wspierał osoby i organizacje działające na rzecz niepodległości Polski. Tylko bowiem w takim przypadku renta może być przywrócona do pierwotnej wysokości. Dodatkowo sąd pytający zwrócił uwagę, że ustawa dezubekizacyjna nierówno traktuje członków rodzin uprawnionych do renty rodzinnej, dzieląc ich w zależności od tego, kiedy zmarły wstąpił do służby. Wyklucza także możliwość zwiększenia wysokości emerytury w związku z inwalidztwem pozostającym w związku ze służbą.

– Pytanie zostało skierowane do trybunału po naszych licznych interwencjach. Jest tylko problem, ile lat będzie trzeba czekać na jego rozpatrzenie – wyjaśnia Zdzisław Czarnecki, prezydent Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP.

Jakie są skutki tych pytań do TK? Otóż powodują one zawieszenie rozpoznania spraw zawisłych przed sądami powszechnymi.

– Ustawa ta budzi poważne wątpliwości konstytucyjne, stąd wystąpienie z pytaniem prawnym jest w pełni zasadne. Miejmy nadzieję, że Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy je w rozsądnym terminie, stwierdzając, że ustawa jest niezgodna z konstytucją – podkreśla dr Tomasz Zalasiński, konstytucjonalista, radca prawny z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.

Na dodatkowy aspekt wskazuje Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP.

– Emerytowani funkcjonariusze są coraz starsi. Wielu z nich umiera, nie doczekawszy sprawiedliwości – dodaje Zdzisław Czarnecki. – Wpływ na ich stan zdrowia ma poczucie utraty honoru i godności. Poszkodowanych dodatkowo zżerają stres i niepewność, co do możliwości zapewnienia bliskim środków utrzymania – dodaje.

Z danych Sądu Okręgowy w Warszawie, do których udało się nam dotrzeć, wynika, że do tej pory zmarło 777 byłych funkcjonariuszy, którym obniżono świadczenia. W tylu sprawach sąd zawiesił postępowania z uwagi na śmierć strony odwołującej. Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał, że do załatwienia pozostaje 19 973 odwołań. Liczba ta obejmuje 9699 spraw zawieszonych w związku z dwoma pytaniami prawnymi do TK. Jednocześnie Sąd Apelacyjny w Warszawie przekazał 2844 sprawy do rozpatrzenia innym sądom.

Ucieczka z Warszawy

– Z przepisów wynika, że sądem właściwym do rozpatrywania odwołań od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA jest Sąd Okręgowy w Warszawie – tłumaczy dr Marta Derlatka, adwokat specjalizująca się w sprawach mundurowych.

Doktor Tomasz Zalasiński podkreśla, że po wejściu w życie ustawy dezubekizacyjnej złożono do niego ok. 23 tys. odwołań od decyzji o obniżeniu wysokości świadczenia.

– Rozpoznanie takiej liczby spraw w rozsądnym terminie przekraczało możliwości sądu, dlatego – na podstawie art. 44 k.p.c. – Sąd Apelacyjny w Warszawie przekazał prawie 3 tys. spraw do rozpoznania innym sądom – tłumaczy dr Tomasz Zalasiński. – Sam fakt przekazania tych spraw do rozpoznania innym sądom powszechnym nie jest niczym szczególnie wyjątkowym. Chodzi po prostu o dbałość, by zostały one rozpoznane w rozsądnym terminie – dodaje.

Twarde liczby

Ile spraw zostało zawieszonych w całej Polsce? Z informacji będących odpowiedzią 41 sądów na wniosek o dostęp do informacji publicznej złożony przez Stowarzyszenie Emerytów Łączności Policyjnej „SEŁP” wynika, że 100 proc. spraw czekających na rozpatrzenie jest zawieszonych m.in. w Olsztynie, Białymstoku, Łodzi, Kaliszu oraz Radomiu. Co druga sprawa jest zawieszona w Jeleniej Górze, a o prawdziwym sukcesie można mówić w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie na 35 spraw są zawieszone tylko cztery. We Wrocławiu na 99 spraw zawieszonych jest tylko pięć, a w Lublinie na 187 spraw – zostało 59. Równie duże szanse na rozpatrzenie spraw mają osoby oczekująca na wyroki w Gliwicach, gdzie na 36 spraw zawieszono zaledwie 11.

– Sędziowie coraz częściej widzą błędy ustawy represyjnej. I wydają wyroki korzystne dla poszkodowanych emerytowanych funkcjonariuszy – zauważa Zdzisław Czarnecki. – Duże znaczenie miał wyroku Sądu Okręgowego z Wrocławia, w którym sędziowie podważyli dokumenty IPN – dodaje.

Chodzi o wyrok w sprawie lustracyjnej z 12 czerwca 2019 r. (sygn. akt III K 283/18). Skarżący został pomówiony o pełnienie służby w SB. Natomiast sąd po zbadaniu sprawy uznał, że co prawda skarżący pełnił służbę w wydziale łączności, ale jego praca polegała na konserwacji sieci radiowej oraz telefonicznej. A jedyne kursy, na które trafił, dotyczyły naprawy sprzętu. Nie można więc mówić o tym, że pełnił służbę w SB.

– Taki jeden świstek papieru może komuś życie zmarnować. I dlatego trzeba dochodzić swoich praw przed sądem – podsumowuje Zdzisław Czarnecki. 

Złe wiadomości dla kierowców: ceny na stacjach paliw będą znów rosnąć