Samorządy liczyły na szybką zmianę przepisów – tak, aby było jasne, że to zadanie zlecone, finansowane z budżetu państwa. Nad rozwiązaniem problemu w najbliższym czasie ma pracować zespół międzyresortowy.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) w stanowisku przesłanym DGP zapewnia, że przeciwdziałanie nielegalnemu gospodarowaniu odpadami jest jednym z priorytetów rządu. Jednocześnie wskazuje jednak, że nie pracuje obecnie nad wdrożeniem propozycji przedstawicieli miast.

– Liczymy na to, że znajdzie się rozwiązanie i strona rządowa przychyli się do tej propozycji, potrzebnej nam wszystkim, bo chodzi o nasze bezpieczeństwo i nie może być wątpliwości, kto jest odpowiedzialny za gospodarkę tymi odpadami. Mam nadzieję, że nie będzie w tej sprawie oporów po stronie rządu – komentuje Marek Wójcik, ekspert ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich.

Na konieczność rozwiązania tego problemu w ubiegłym roku zwracała również uwagę Najwyższa Izba Kontroli. Rekomendowała wtedy resortowi środowiska m.in. wyznaczenie podmiotu odpowiedzialnego za usuwanie nielegalnie zdeponowanych odpadów niebezpiecznych oraz stworzenie systemu inwentaryzacji takich wysypisk. To ostatnie zadanie zostało już zlecone wojewodom.

Prostej zmiany przepisów nie będzie

Miasta chcą dodania do ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1587 ze zm.) art. 26b (patrz: ramka), który potwierdzałby, że usuwanie porzuconych śmieci niebędących odpadami komunalnymi to zadanie z zakresu administracji rządowej zlecone gminie i jako takie finansowane z budżetu państwa. Tak samo przepisy interpretuje NIK, oceniając jako niewystarczające poszerzenie działalności Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o wsparcie finansowe dla gmin na ten cel. Przypomnijmy, że samorządy mogą się ubiegać o finansowanie w ramach programu priorytetowego „Usuwanie porzuconych odpadów”. To rozwiązanie ma jednak charakter interwencyjny. Systemowego przeniesienia ciężaru finansowania tego zadania na rząd na razie nie będzie.

„Aktualnie resort klimatu i środowiska nie prowadzi prac legislacyjnych w omawianym zakresie. Niemniej jednak postulaty będą podlegały szczegółowej analizie i rozważaniom w ramach przyszłych prac, w zakresie m.in. ewentualnej modyfikacji istniejących przepisów prawa” – czytamy w stanowisku MKiŚ. Resort podkreśla jednak, że „ma na uwadze zgłaszane przez samorządy problemy dotyczące środków finansowych na usuwanie odpadów oraz, że z punktu widzenia administracji samorządowej, finansowanie ze środków publicznych usuwania nielegalnie zdeponowanych odpadów powinno zostać usprawnione”.

Nad rozwiązaniem problemu mają pracować – zapowiedziane przez minister Paulinę Hennig-Kloskę – zespoły międzyresortowy i wojewódzkie. – Pracujemy nad pozyskaniem na ten cel większych niż dotychczas środków, zarówno krajowych, jak i europejskich – mówiła szefowa MKiŚ podczas konferencji prasowej w Poznaniu. W sprawę zaangażowało się również Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. W styczniu wojewodom zlecono prace nad zidentyfikowaniem i zinwentaryzowaniem miejsc z niebezpiecznymi odpadami. – Czekamy na raporty, temat jest w toku – mówił wiceminister Tomasz Szymański podczas posiedzenia sejmowej komisji samorządu terytorialnego i polityki regionalnej.

Duży problem, potrzeba setek milionów

Samorządy oczekiwały rozwiązania tego problemu w najbliższych miesiącach. Poseł Jacek Karnowski w Sejmie wymieniał przejęcie przez państwo odpowiedzialności za odpady niebezpieczne jako jeden z kilku priorytetów – obok nowych przepisów o finansowaniu JST, problemu z taryfami za wodę i ścieki, kształtowaniu sieci szkół czy usamorządowieniu wojewódzkich funduszy ochrony środowiska.

– Ewidentnie przerasta to możliwości małych gmin. Niejednokrotnie są to odpady, które niestety przez bardzo złą działalność poprzedniej inspekcji ochrony środowiska zostały na teren tych gmin podrzucone. To są sprawy, poza finansami, które można załatwić bardzo szybko, jeszcze przed wyborami samorządowymi – mówił były prezydent Sopotu.

NIK wskazuje, że w samej Częstochowie przetarg na usunięcie ok. 932 t takich śmieci szacowano na kwotę 50 mln zł. Koszt usunięcia w Sosnowcu ok. 1 tys. pojemników typu mauzer i 200 beczek z odpadami chemicznymi to aż ok. 113 mln zł.

„Miasto bezskutecznie występowało do NFOŚiGW, WFOŚiGW oraz Ministra Klimatu i Środowiska o dofinansowanie usunięcia odpadów” – alarmowali kontrolerzy.

Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu wskazuje na 96 miejsc nielegalnego składowania odpadów na swoim terenie, z czego w 42 przypadkach są to odpady niebezpieczne. O coraz większej liczbie nielegalnych składowisk odpadów niebezpiecznych informował z kolei Samorząd Województwa Mazowieckiego. Dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska pokazują, że rocznie może przybywać nawet 30 takich miejsc. Problem dotyczy m.in. Rybna, Białobrzegów, Kałuszyna czy Wołomina. W tym ostatnim przypadku marszałek województwa zdecydował się na skierowanie sprawy do prokuratury.

Pełnego finansowania usuwania takich odpadów domagają się również mniejsze gminy.

– Odłożenie tego w czasie jest możliwe, ale jest to bomba z opóźnionym zapłonem. Odpady niebezpieczne najczęściej znalazły się – nie oszukujmy się, głównie na obszarach wiejskich – na skutek działań państwa albo zaniechania. Z jednej strony wyrażano zgodę na import takich odpadów do Polski, a z drugiej – służby do tego powołane nie potrafiły skontrolować ich przemieszczania. Dlatego kierujemy swoje żądania do państwa. Traktowanie tego jak zadania zleconego nie do końca załatwia jednak sprawę, ponieważ one nigdy nie są w stu procentach pokrywane przez państwo, a tego się domagamy – podsumowuje Leszek Świętalski, dyrektor biura Związku Gmin Wiejskich RP.©℗

Propozycja dodania art. 26b do ustawy o odpadach / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe