Ale po kolei. Kompania Wschodnioindyjska była spółką zrzeszającą angielskich inwestorów, która między XVII w. a XIX w. uzyskała od rządu monopol na handel i eksploatację zasobów Indii. Jednak w czasie wojen napoleońskich jej dominująca pozycja została podważona i korporacja musiała szukać nowego pomysłu na biznes. Naturalnym terenem jej dalszej ekspansji zdawały się Chiny. Problem – przypomina Milanović – polegał na tym, że Państwo Środka miało wiele towarów, które Kompania chciała kupować (np. porcelana czy herbata), sama jednak niewiele miała dóbr, którymi mogła zawojować chiński, mocno samowystarczalny, rynek.
Wybór padł więc na opium, którego wielkie ilości produkowane były na terenie dzisiejszego Bangladeszu. Ale chiński cesarz, czemu trudno się dziwić, zabronił wwozu narkotyku do swojego kraju. Pomysłem na przezwyciężenie tej blokady były niesławne wojny opiumowe, które Chińczycy przegrali. Po tych porażkach zostali zmuszeni przez zachodnie mocarstwa do otwarcia pięciu portów, przez które „pompowano” narkotyk do ich kraju. Kompania Wschodnioindyjska znów zaczęła notować olbrzymie zyski.