Pod koniec czerwca podczas gwałtownych ulew podtopione zostały m.in. Poznań, Gorzów Wielkopolski, Szczecin. – Nie mówimy już o opadach deszczu rzędu 70–100 mm na metr kwadratowy, ale 200–300 mm, a niewykluczone, że te wartości będą jeszcze większe – mówił Marek Gróbarczyk, wiceminister infrastruktury, na wczorajszym posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST). Dodał przy tym, że w sierpniu br. spodziewane są gwałtowne wzrosty temperatury i opadów.
Problemu nie da się zamieść pod dywan. Projektowane i budowane kilkadziesiąt lat temu kanalizacje nie są w stanie przyjąć tak dużych ilości wody w krótkim czasie. Dlatego – jak dodał wiceminister – do zmiany jest po pierwsze definicja powodzi, która obecnie jest związana z ciekami wodnymi, a pomija wody opadowe w miastach. Poza tym jego zdaniem miasta potrzebują map przeciwdziałania powodziowego w zakresie wód opadowych, które będą podstawą do planowania inwestycji.