Prawa do emisji CO 2 są najtańsze w historii. Przedsiębiorcom bardziej opłaca się kupować je na giełdzie, niż inwestować w ekologiczne rozwiązania. Jednak Komisja Europejska robi wszystko, żeby to zmienić.
W styczniu 2013 r. zacznie obowiązywać kolejny etap europejskiego systemu handlu emisjami (EU ETS) mający doprowadzić do ograniczenia emisji CO2 w krajach Unii Europejskiej o 20 proc. do 2020 r. Polityka klimatyczna Brukseli dotyka Polskę w sposób wyjątkowy, bo naszą gospodarkę napędza energetyka oparta w ponad 90 proc. na węglu – jednym z najbrudniejszych paliw kopalnych. To dlatego Marcin Korolec, minister środowiska, używa sformułowania „polska anomalia”.
Podstawowym założeniem EU ETS jest obniżenie ilości gazów cieplarnianych wypuszczanych do atmosfery. Dziś miks energetyczny oparty jest na paliwach kopalnych, w przyszłości ma w nim dominować energetyka odnawialna. Mechanizmem mającym zachęcić firmy do burzenia dymiących kominów miały być wysokie koszty uprawnień obowiązkowo kupowanych przez uczestników systemu, a z drugiej strony możliwość ich odsprzedania w przypadku inwestowania w zielone, bardziej przyjazne środowisku technologie.