Jutro odbędzie się pierwsze nieformalne trójstronne spotkanie przedstawicieli Rady UE, Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej. Cel – anulowanie nawet ok. 10 proc. uprawnień do emisji CO2 przyznanych krajom UE na okres rozliczeniowy 2013 – 2020.

Jeśli do tego dojdzie, polska gospodarka poniesie wyższe koszty związane z ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych – ostrzegają eksperci. Dziś w ponad 90 proc. opiera się ona na energii wytwarzanej z węgla. Obecnie korzystamy z dużej liczby darmowych uprawień, ale z roku na rok ma ona spadać. A wtedy prawa do emisji trzeba będzie kupować na wolnym rynku.

Cena za tonę CO2

Cena za tonę CO2

źródło: DGP

Ograniczając podaż uprawnień, UE walczy o utrzymanie polityki klimatycznej, której celem jest redukcja o 20 proc. emisji CO2 do 2020 r. Z tym może być kłopot, bo z powodu kryzysu w obecnym okresie rozliczeniowym Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (EU ETS), obejmującym lata 2008 – 2012, pozostanie ok. 300 mln uprawnień. Te papiery mogą przejść na kolejny okres przypadający na lata 2013 – 2020.

– A gdy jeszcze weźmie się pod uwagę duże możliwości stosunkowo taniej redukcji emisji w przemyśle, zapotrzebowanie na uprawnienia powinno dodatkowo zmniejszyć się nawet przy scenariuszu prognozowanego stałego wzrostu gospodarczego w UE – mówi Maciej Wiśniewski, prezes Domu Maklerskiego Consus.

Jego zdaniem nadpodaż uprawnień spowoduje dalszy spadek cen. Dla UE to cios, ponieważ wysokie koszty emisji miały być fundamentem zmuszającym firmy takie jak Polska Grupa Energetyczna czy Tauron albo spółki z branży chemicznej do inwestowania w zielone technologie.

Przy obecnej cenie uprawnienia do CO2, ok. 6 – 7 euro za 1 tonę, realizacja inwestycji ekologicznych przestaje być opłacalna.

– Gdy scenariusz dalszego spadku cen się ziści, uczestnikom systemu bardziej będzie opłacać się zakup uprawnień. Aby temu zapobiec, rozważane są scenariusze wycofania lub zamrożenia części uprawnień – tłumaczy Maciej Wiśniewski.